Piotr Topiński: Wyrazy wdzięczności

25.09.2018

Dzięki aktywności sekretarza Podstawowej Organizacji Partyjnej czasów stanu wojennego w moim instytucie, Calince B, dzisiaj jestem zamożnym człowiekiem. Właśnie odpowiedni urząd mnie powiadomił, że jestem kombatantem i po raz pierwszy przesłał na moje konto sumę  414 zł i 76 groszy stałego, dożywotniego dodatku do emerytury.

Zgodnie z ustawą Dobrej Zmiany!

Pozostaję we wdzięczności dla mojego prezydenta Andrzeja D, który rok temu w publicznym przemówieniu zawiadomił mnie osobiście, że ustawę podpisał i że dodatek mi się należy. Co prawda, naobiecywał też różnych niespełnionych radości… Jak ma to w zwyczaju.

Wdzięczni poddani nie czepiają się drobiazgów.

Głęboko jestem wdzięczny Calince B, ówczesnej pierwszej sekretarz organizacji partyjnej w moim instytucie, która uparcie wymieniała moją osobę na kolejnych międzyinstytutowych egzekutywach jako przykład elementu antysocjalistycznego, groźnego niesłychanie dla Instytutu, Polskiej Nauki a przede wszystkim dla funkcjonowania Polski Ludowej jako zintegrowanej wokół PZPR całości.

Dzięki staraniom Podstawowej Organizacji Partyjnej i osobistemu zaangażowaniu Calinki B. szczęśliwie wywalono mnie z Instytutu, przyozdabiając świadectwo pracy wszystkimi formułkami, wymaganymi dzisiaj przez IPN do uznania mnie siłą antysocjalistyczną i  uczynienia godnym dodatkowych przywilejów.

Ona już wówczas wiedziała, że dziś może mi się to przydać?

Zaangażowanie emocjonalne Calinki B. w mojej sprawie było tak wielkie, że po wywaleniu mnie z instytutu, zdołała jeszcze wpłynąć na ówczesne władze PAN, by mnie wyrzucano z kolejnych posad. Bez Jej pomocy i zaangażowania byłbym dzisiaj zwykłym obywatelem. A teraz mogę bez kolejki.

Osobiste zaangażowanie Calinki B, wymagało wielu wyrzeczeń. Struktury PRL-u w moim Instytucie były bowiem tajne. Instrukcje były czerpane wyłącznie z góry a „góra” w dół przesyłała polecenia do wielu osób, które – moszcząc się w tych strukturach – nie wiedziały o innych aktywnych uczestnikach wzajemnych procesów ideologicznych. Działała więc samotnie, zbierając, skrupulatnie kompletując, figlarnie przyzdabiając dopływające do Niej informacje.

Nie da się tego nie docenić!

O Jej pasjach, służbie, felietonowych skłonnościach wszyscy wiedzieli, więc starałem się jak umiałem dyskretnie dostarczać materiał dość ubarwiony, dzięki czemu w zasobach IPN znajduje się dzisiaj piętnaście moich teczek o różnych sygnaturach, a historia bohaterskich czynów przekroczyła pół wieku.

Nie ma tam wielu prawdziwych informacji.

Dzięki Calince B. i jej ideologicznej wyobraźni, także pisarskiej pasji, zostałem w stanie wojennym  skierowany do specjalnego ośrodka ze stałym dostępem do dermatologa i stomatologa, gdzie zostałem wyreperowany na długie lata.

Prof Geremek nauczył mnie tam francuskiego a prof. Bartoszewski geografii politycznej Państwa Podziemnego.

Z mojego PAN-owskiego wydziału byłem jedynym imiennie wskazanym i wytypowanym tam przez Partię szczęśliwcem.

…Dzięki osobistemu wstawiennictwu Calinki B.

Cudowna kobieta!

Piotr Topiński

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com