27.09.2018

Od lat zachodzę w głowę, dlaczego nie stać nas na zrezygnowanie z nonsensów i od lat wiem na ten temat coraz mniej. Gdyż kiedy chcę odpowiedzieć na podobne pytania, jest mi cienko na duszy. Identycznie, jak z tradycyjnym i narastającym wrażeniem obyczajowego upadku: niby widzimy, że nasza emocjonalna krzepa zwiotczała i obwisła do tego stopnia, iż to, co za młodu nas bulwersowało, teraz – nie przeszkadza. Oddala się od nas jak horyzont i już nie wadzi, bo przyzwyczailiśmy się do skiepszczonych poczynań. W tym, do asekuranckiego wybierania mniejszego zła.
*
Starzy mistrzowie podpowiadają: nie możesz bez przerwy być Wściekły Pikuś herbu Dziad. Zrezygnuj z żółcieni, toksyn, ponurej zapiekłości. Pozwól sobie na malowanie wodną farbką, łagodnymi pastelami, używaj spokojniejszych pociągnięć piórem; świat jest piękny, a ludzie są mądrzejsi, niż sądzisz. Pisz bezstronnie, zaglądaj zdarzeniom w zęby i nie zapominaj, że istnieje złoty środek. Tak mi mówią i tych zaleceń staram się trzymać.
Jednakże niekiedy porzucam wykwintne słownictwo, by szpetnie zakląć: rozumek u mnie przyciasny, bo za cholerę nie mogę pojąć, dlaczego Pierwsza Dama podczas wizyty w Nowym Jorku przyłącza się do protestującej Polonii i w rytm skandowanego przez nią słowa KONSTYTUCJA pozwala sobie na drwiące dyrygowanie tłumem oraz nieprzystojne podrygi. Dlaczego mój premier kłamie, a kiedy zostaje przyłapany na kłamstwie, nie potrafi przeprosić, tylko brnie coraz dalej?
Przypuszczam, że większość z nas byłaby w stanie przytoczyć szereg podobnych przykładów: listę owych retorycznych dlaczego można ciągnąć w nieskończoność. Co minutę dowiadujemy się, że komuś z rządzących odbiło i wywinął orła na prawdzie, że znowu coś niecnotliwego zarzucają, grożą, obiecują władzy. Chcą stawiać przed Trybunałem, wymachują karami, wieszczą nałożenie unijnych sankcji. Lecz kogo to obchodzi? Kto nabierze się na kolejne apele, pikiety i marsze bezradności?
W rezultacie zamiast milionowych i prowadzonych aż do skutku protestów mamy niewielkie grupki frustratów dających się pałować. Reagujących na stosowanie siły wobec nich – podstawianiem drugiego policzka. W imię źle pojętej demokracji. Co rozbestwia i ośmiela. Skłania do nonszalancji w traktowaniu wszelkich skarg na rząd. Zachęca ugrupowania o podłożu rasistowskim do jawnego, aprobowanego i bezkarnego wychodzenia na ulicę. Utwierdza rząd w przekonaniu, że postępuje słusznie.
PS
Własne przywary traktujemy z przymrużeniem oka, natomiast wobec cudzych nie mamy litości; łaskawsi jesteśmy wyłącznie dla swoich: zamiast surowiej, odnosimy się do nich z większą pobłażliwością.
PS 2
Z biegiem lat zacierają się wspomnienia i to, co było w szaroburych kolorach, nagle poczyna różowieć. Wpływ na nasze nowe odczytania lub rozumienia, na nowo pojęte, kolorystyczne barwy, mają czynniki zbliżone do tolerancji: z wiekiem wydajemy łagodniejsze oceny, a skłonność do częstszego przymykania oczu na własne ułomności wiąże się z naszą tęsknotą za młodością i nazywa się mniejsze zło.
Marek Jastrząb
źródła obrazu
- jastrzab: BM

Cyt.:“Od lat zachodzę w głowę, dlaczego nie stać nas na zrezygnowanie z nonsensów”
.
WYDAJE się, że powodów może być wiele, źródło chyba jednak jest jedno.
.
Jest tak, bo ludzie są tacy.
Jest tak, bo inaczej nie potrafią i tak było zawsze – to taka lokalna tradycja, a ta lokalność nas całkiem ogarnia.
Tu się działa się na rympał, bo To Tu tak działa… i się sprawdza.
Kto próbuje inaczej, szybko się wycofuje, bo trafia na mur niechęci i jakby zdziwienia.
Te nonsensy TU mają swój głęboki sens, Tu skuteczność uzyskuje się inaczej, i logika tež jest jakby odwrócona.
Tu słów nie traktuje się zbyt poważnie.
Nie jest tak ważne, co się mówi – ważne, że swoimi działaniami odnosimy zamierzony skutek.
W tej grze nigdy nie przyznaje się komuś racji. Rację traktuje się jak RACJĘ (własnego) STANU, a nie gwarancji dobra ogółu . Za tego rodzu „racją” zawsze stoi “prawda”, nawet gdy jest zwykłym kłamstwem. O taką rację się walczy, o niej się nie dyskutuje. Wszystko jest jak na wojnie, a oficjalnie wojny nie ma.
To przekłada się na brak otwartości na innych – tych bliższych i tych dalszych, z założenia obcych. Nieufność to podstawa.
http://m.newsweek.pl/polska/europa-wschodnia-dlaczego-wciaz-jestesmy-mentalna-europa-wschodnia-,artykuly,275095,1.html
To po prostu taka mentalność. Mapa wyraźnie pokazuje jak kształtują się mentalne granice… i granice innego rozumienia SENSU.