03.10.2018

Taką alternatywę sformułował prezydent USA Donald Trump na trwającej obecnie sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Przemawiając w Debacie Generalnej do licznego audytorium z udziałem szefów państw i rządów większości państw świata, którzy na początek corocznej sesji tradycyjnie przyjeżdżają do Nowego Jorku, oznajmił: odrzucamy ideologię globalizmu i przyjmujemy doktrynę patriotyzmu. Przemówienie wzbudziło kontrowersje, a rozbudowana krytyka amerykańskiego stanowiska znalazła się w przemówieniu francuskiego prezydenta, Emmanuela Macrona.
Zacznijmy od kwestii językowej, ponieważ wydaje się, że w leksykonie populistycznych polityków pod pojęciem patriotyzmu kryje się często nacjonalizm, ufryzowany wzniosłą retoryką o obronie interesów narodowych. Za taką interpretacją przemawia wyznawana w tych kręgach koncepcja stosunków międzynarodowych oparta na sile i prymacie wąsko pojmowanych interesów narodowych, bez oglądania się na zasady, podstawowe wartości i zobowiązania międzynarodowe. A poza tym warto mieć na uwadze, że globalizm, kojarzony z powszechnym dostępem do Internetu i wolnym handlem nie pozostaje w sprzeczności z patriotyzmem, pojmowanym jako obrona interesów narodowych, podejmowana w ramach porozumień międzynarodowych.
Przejawem globalizmu jest także sieć umów międzynarodowych tworzących podstawę współczesnego ładu międzynarodowego. Rozwijającą się na tym fundamencie wielostronną współpracę populiści próbują zastąpić przez dwustronne układy suwerennych, w ich mniemaniu, podmiotów, a jeśli taką politykę prowadzą wielkie mocarstwa, kierujące się dążeniem do zwiększenia swych wpływów, to nic dziwnego, że sytuacja staje się chaotyczna i grozi poważnymi konsekwencjami dla globalnego ładu. Jako przykład może posłużyć jednostronne zerwanie przez USA umowy z Iranem z 2015 r., która przewidywała zamrożenie irańskiego programu nuklearnego w zamian za zniesienie sankcji. Powstało niebezpieczeństwo dla nierozprzestrzeniania broni nuklearnej i aby temu zapobiec, pozostali sygnatariusze tej umowy: Francja, W. Brytania, Niemcy, Rosja i Chiny uzgodniły stworzenie mechanizmu, który pozwoli kupować irańską ropę wbrew amerykańskim sankcjom. Groźnym następstwem tej sytuacji może być rozluźnienie więzów transatlantyckiej wspólnoty i powstanie ryzyka wchodzenia Rosji i Chin w przestrzeń zwalnianą przez Stany Zjednoczone.
Z kolei jednostronne działania Trumpa w postaci decyzji o przeniesieniu ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy i obcięcia funduszy na pomoc uchodźcom palestyńskim zamroziły relacje USA z Autonomią Palestyńską i osłabiły nadzieje na pokojowe rozwiązanie izraelsko-palestyńskiego konfliktu, pogłębiając brak stabilizacji w regionie.
Brak poszanowania prawa międzynarodowego, zrywanie umów i lekceważenie wielostronnych zobowiązań tworzą dogodny klimat dla rewizjonistycznych aspiracji Rosji i jej destabilizacyjnych działań w Europie Środkowo-Wschodniej, na Bałkanach i w innych regionach, a potencjalnie, także dla Chin, ze szkodą dla wspólnego wysiłku na rzecz rozwiązania palących problemów ludzkości: biedy, terroryzmu, ograniczania i zakazu broni masowego rażenia, lokalnych wojen, które pochłonęły już miliony ofiar, migracji, pandemicznych chorób czy skutków ocieplenia klimatu i nasilenia ekstremalnych zjawisk w przyrodzie, które wymagają wspólnych działań i międzynarodowej współpracy.
Podsycanie nacjonalizmu i zwalczanie multilateralizmu, naruszanie zasad i osłabianie instytucji międzynarodowych – nie sprzyjają skuteczności działania Organizacji Narodów Zjednoczonych; szczególnie, jeśli w taką politykę angażuje się najsilniejsze mocarstwo, a właśnie jego prezydent dał wyraz niechęci do pomocy międzynarodowej i uczestnictwa w różnych programach społecznych tej organizacji oraz zapowiedział ograniczanie wpłat do jej budżetu. To prawda, że Stany Zjednoczone, będące głównym płatnikiem ONZ, dążyły również w przeszłości do zmniejszenia swej składki, jednak był to raczej środek nacisku na usprawnienie procedur, wyeliminowanie dublujących się programów, biurokratycznych przerostów i, w efekcie, zwiększenie efektywności działania organizacji. Teraz, finansowa presja stała się instrumentem polityki ukierunkowanej na podkopywanie organizacji międzynarodowych. Nie wszystko jednak stracone, bo te zamiary może zahamować Kongres, który, podobnie jak Sąd Najwyższy i inne amerykańskie instytucje jest niezależny i zachowuje zdolność korygowania inicjatyw władzy wykonawczej.
W tej walce nacjonalizmu z globalizmem państwa małe i średnie, jak Polska, nie mają lekko bo, skłonne szukać oparcia u mocarstwowego protektora, siłą rzeczy muszą uczestniczyć w destrukcji wielostronnych instytucji i osłabianiu międzynarodowych reguł postępowania, niezbędnych dla ich rozwoju i bezpiecznej egzystencji, a traktowanych przez mocarstwa jako przeszkoda w realizacji ich imperialnych celów. Aby obronić interes narodowy w tej rozchwianej rzeczywistości trzeba go dokładnie zdefiniować i dostosować do tego instrumenty działania, najlepiej w warunkach społecznej zgody.
