28.10.2018

Pamiętam,że kiedy pierwszy raz ujrzałem na drodze do naszego zamku rozpędzony dyliżans z parującym kotłem na miejscu woźnicy,krowa, którą akurat żem pędził do obory, rykła tak przeraźliwie, jakby się co stało.
A to tylko mój pan wracał z Londynu w osobliwym powozie bez konia. Tu wspomnę, że ten piekielny wehikuł zagonił do stodoły nie tylko bydlę, ale i mnie zmusił do wspinaczki na drzewo, bez co przez długi czas nie dawałem się namówić na zejście. Dopiero nocą zlazłem z gruszki i powolutku podpełzłem do dziwa.
Przytoczyłem wspomnienie mojego prakuzyna z Anglii, dalekiego krewnego z czasów tak odległych, że nawet ja nie pamiętam, czy istniały naprawdę. Ale były, czy nie były, jedno jest pewne: pierwsze samochody budziły sensację.
Bo jakże? Skrzynka bez konia, za to z imbrykiem gwiżdżącym jak stado opętanych? Poza tym nieludzki hałas i zabójcza prędkość do czterech mil na godzinę!
Podobno mógł pędzić szybciej, ale wyszła ustawa, że z uwagi na popłoch wśród niezmotoryzowanych, a idących gościńcem na piechtę, przed nieczystym naczyniem poleci lokaj z chorągwią i będzie ostrzegał przed niebezpieczeństwem.
Mniej więcej takie były genezy Pendolino i kto wie, czy nie byłoby lepiej, gdybyśmy zatrzymali się na czajnikowym etapie.
*
Odkryłem z przerażeniem: nauczono mnie ciągłego ulepszania swojej wegetacji, znerwicowanych oczekiwań na techniczne nowinki, słowem, oślepłego pędu do matołkowatej postępowości!
Tum się rozmarzył: ech, gdyby nie było komórek, telewizji, atomówek, cybernetycznej pajęczyny i kamer w rzyci! Ocieplenia klimatu, smog i karawany wściekłych mistrzów kierownicy!
Do Australii jechałoby się z pół roku, a z powrotem, to ze dwa razy tyle.
O Marksie, Leninie i pomniejszych Putinach nie byłoby wzmianek. Nie trapiłaby mnie informacyjne chaosy i tumulty zbędnych wrażeń. Szybka nuda i jeszcze szybsza niemożność skupienia uwagi.
Nie doskwierałby mi przymus pogoni za coraz to nowszymi wrażeniami, nie chciałbym być wielozadaniowym, wielofunkcyjnym połykaczem doznań, a wolałbym być wczorajszym człowiekiem!
Lecz co rychlej wycofałem się z niewczesnych marzeń, bo uświadomiłem sobie, że w takim razie i mnie by nie było i nie miałbym na co narzekać!
Marek Jastrząb
źródła obrazu
- jastrzab: BM
