Przyjaciele z Sycowa

15.11.2018

Zanim zacznę: brawo Andrzej Lubowski! Jego słowa  (Historia- pamięć-prawda) powinny być rozplakatowane na ulicach miast i uliczkach polskich wsi; oczywiście, będą zrywane, ale na początku tak musi być: po wojnach rewolucyjnych w Ameryce też wydawało się, że pójdzie łatwo, a potem w wojnie domowej wyrzynano się nawzajem.  Niestety, krewka (mam nadzieję, mała), w Polsce się chyba poleje. Demokrację  trzeba będzie  zaczynać od nowa.

Ostatnio prawdziwą lekcję demokracji dali mi mieszkańcy małego Sycowa pod Wrocławiem.  Nie spodziewałem się znaleźć wśród 250 osób na sali Domu Kultury tyle mądrości, wyrozumiałości i zdrowego rozsądku politycznego.

Co nie zmienia faktu, ze nowym burmistrzem został człowiek fałszywy, na wierzchu bezpartyjny “samorządowiec”, pod spodem pisowiec.  Przypomina się PZPR-owskie przywożenie miejscowych kacyków “w teczkach”.

Bez komentarza zacytuje tu listy, które dostałem z Sycowa, pierwszy zanim się tam pojawiłem:


Szanowny Panie Marianie, Z trwogą patrzę na to, co się w Polsce dzieje.  Polityka obecnego rządu wyzwoliła antysemityzm o czym publicznie się nie mówi, ale  przy wódce lub piwie. Zapomniane słowo „parch” powraca do ludzi, którzy Żyda nawet na oczy nie widzieli  bo maja nad sobą parasol kościoła katolickiego.
I tacy są w mojej rodzinie. Miesiąc temu zepsułem domową uroczystość, ponieważ szwagier oznajmił, że gdyby nie Hitler Polską po wojnie rządziliby Żydzi. Wstałem i wyszedłem, ponieważ uznałem, że inaczej nie można postąpić. Chciałbym Pana przed tym ostrzec.
Jedyne kryterium, jakie istnieje w moim życiu, to podział ludzi na mądrych i głupich. Gadałem z przyjaciółmi o podobnych do mnie liberalnych poglądach i moje spostrzeżenia wcale nie są odosobnione.
A Pan w jednym ze swoich wywiadów żywił nadzieję: „Ja widzę w Polsce atmosferę takiej chęci pokazania, że to już jest przeszłość, że my z tym nie mamy nic wspólnego”.

Drugi po moim wyjeździe z Sycowa:


Marianie drogi, trapi mnie ostatnio postawa pewnego mojego przyjaciela. Nie mam już nawet ochoty posiedzieć z nim przy piwie.
W czasie II tury wyborów burmistrza, gdy jechałem przez rynek, wzrok mój przykuły dwa plakaty wyborcze, jeden z facjatą zakamuflowanego PiS-iora Dariusza Maniaka, a drugi z fałszywym uśmiechem jawnego PiS-iora, narodowca, ksenofoba i homofoba Wojciecha Kocińskiego. Wywiesił je w oknie swojego sklepu mój przyjaciel, który uważa się za anty-pisowca, deklaruje swą niechęć do Kaczyńskiego, Kempy, Czarneckiego itd.
Dziś ten sam człowiek wywiesza plakaty wyborcze  swoich przeciwników. Gdy zagadnąłem go o to, to odpowiedział, że “wszyscy wokół wywieszają plakaty obu kandydatów, więc on nie będzie się wyłamywał”.
Jak to tłumaczyć, drogi Marianie, że człowiek, który bez zadrapań przeżył komunę, który ma dziś swój własny sklep, więc nie musi się bać, że ktoś mu go zamknie czy zabierze, nadal boi się komuś głośno przeciwstawić, bo woli żyć asekuracyjnie. Przecież w wieku 71 lat oni już nic nie musi, a tylko może… Czy to właśnie komuna nauczyła go postępować tak, aby się za bardzo nie wychylać w żadną ze stron, bo dalej zajedzie, gdy będzie siedział cicho?  Ale przecież, gdyby wszyscy ludzie tak postępowali, to nie byłoby postępu, bylibyśmy teraz drugą Białorusią.
Ponadto w swoim sklepie non stop puszcza telewizję publiczną. Nieświadomie indoktrynuje tych czekających na swoją kolej ludzi, którzy wychodzą z wypranymi przez Kurskiego mózgami. Czy ten przykład nie dowodzi, ze mój przyjaciel stal się nowym, partyjnym aparatczykiem?
Ciekaw jestem, Marianie, twojej opinii.

Książka-album Mariana Marzyńskiego KINO-JA. ZYCIE W KADRACH FILMOWYCH jest do nabycia ze zniżką w księgarni internetowej:  ksiegarnia.universitas.com.pl

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com