10.11.2018

Stalin wymazał z historii bolszewików swego rywala Trockiego. Później jego następcy retuszowali zdjęcia z Mauzoleum Lenina, tak by znikali z nich ludzie odsunięci od władzy. PrezesKaczyński próbuje dokonać podobnego zabiegu, wygumkowując z historii PolskiLecha Wałęsę i stawiając bratu pomnik większy, niż pomnik marszałka Piłsudskiego.
Polski premier, historyk z wykształcenia, właśnie nam przypominał, że „niewiele jest w świecie krajów podobnie doświadczonych przez historię. I krajów które – tak jak my – mogą być dumne, że w swojej trudnej historii zdały egzamin z człowieczeństwa, poświęcenia i solidarności. My zdaliśmy”.
Radując się, że udało nam się niepodległość odzyskać, czy nie warto o refleksję, dlaczego żeśmy ją tracili? I co zrobić, aby to się nigdy nie powtórzyło? Czy wystarczą ekshumacje, grzebanie w ranach i składanie hołdu Brygadzie Świętokrzyskiej? Mało propaństwowe wydaje się zachowanie premiera, który w kampanii wyborczej ostrzega, aby głosować na jego partię, jeśli chce się liczyć na szczodrość rządu. Ważne zadanie historyków to kwestionowanie, a nawet niszczenie narodowych mitów. Obecny premier, niestety, z energią buduje mity, choćby na temat, co nam się od innych należy.
Margaret MacMillan, znakomita historyczka kanadyjska, krewna Davida Lloyd George’a, brytyjskiego premiera w chwili zakończenia 1 wojny światowej i konferencji w Wersalu, autorka wspaniałej książki „Paris 1919”, pisze obszernie o tym, że konferencja wersalska, na której ważyły się losy wielu krajów i kształt granic, dostarczyła mnóstwa dowodów, że zawsze można znaleźć uzasadnienie dla roszczeń, jeśli się pogrzebie wystarczająco długo i głęboko w historii. Roman Dmowski, przewodniczący naszej delegacji, chciał początkowo powrotu do granic z 1772 roku, kiedy w skład Polski wchodziła dzisiejsza Litwa, Białoruś i część Ukrainy. „Kiedy Dmowski referował roszczenia Polski – MacMillan cytuje przedstawiciela rządu amerykańskiego – zaczął o 11 rano w czternastym wieku i doszedł do roku 1919 i kluczowych kwestii chwili o 4 po południu”.
Najgorzej dzieje się wówczas, gdy historia staje się zakładnikiem lub narzędziem ideologii. Historia historii to saga wypaczeń, przeinaczeń i manipulacji. Z drugiej strony, jeśliby odmówić historii jakiejkolwiek wartości pedagogicznej i poznawczej, pozostanie nam niewiele więcej niż grill i disco–polo.
Wbijano nam do głów słynną sentencję George’a Santayany, że ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie, ale nasze narodowe doświadczenia podpowiadają raczej inną maksymę Santayany: że mądrość przychodzi wraz z utratą złudzeń. Rocznica odzyskania niepodległości to kolejna okazja do przypomnienia o potrzebie odkłamywania historii.
Andrzej Lubowski

W swej naiwności byłem przekonany, że dzień 11 listopada odzyskania niepodległości to rocznica obchodzona niemal od początku. Tymczasem kolega historyk mi powiedział, że zaczęto ten dzień jako taki świętować od 1937 roku dzięki ówczesnemu inspektorowi Sił Zbrojnych marszałkowi Edwardowi Rydzowi-Śmigłemu, który nie zasłynął z łączenia Polaków, wprost przeciwnie.
Przed 1937 r. było to święto wojskowe, nie państwowe, więc jakoś świętowano. Ja też przez lata byłem przeświadczony – na skutek wspomnień mojej Mamy – że 11 listopada to było powszechne święto dwudziestolecia. A Ona wspominała swoje lata gimnazjalne, czyli koniec lat 30, czyli koniec II RP. I tak mi się te Jej wspomnienia rozciągnęły na całe dwudziestolecie, co było nadużyciem. Ciekawie o święcie 11 listopada pisze Michał Łuczewski w „Odwiecznym narodzie”.
Do dwóch szanownych poprzedników:
tak powstają mity w historii a nie historia , jak autor świetnie napisał.
Ciekawie i bardzo krytycznie o „Odwiecznym narodzie” napisał Andrzej Walicki dziwiąc się, że tak można w ogóle pisać (takie bzdury!).
daty, daty
Po bitwie pod Kościuchnówką w lipcu 1916, I Brygady Legionów po stronie Austro-Węgier, szczególnego znaczenia nabiera kwestia wykorzystania w wojnie wojsk polskich a 5 listopada 1916 na konferencji w Pszczynie Austro-Węgry i Niemcy deklarują „samodzielność” Królestwa Polskiego „w łączności z obu sprzymierzonymi mocarstwami”. W styczniu 1917 utworzona zostaje Tymczasowa Rada Stanu i 3 lipca przedstawia projekt tymczasowej organizacji polskich władz, 25 lipca wybiera Radę Regencyjną.
Tymczasem po kryzysie przysięgowym 9 i 11 lipca, w którym Piłsudzki zaleca Legionom nie złożenie przysięgi na wierność cesarzowi Niemiec (poprzednia składana była wobec cesarza Austro-Węgier) większość legionistów zostaje internowana a w nocy z 21 na 22 lipca aresztowani zostają Piłsudzki i Sosnkowski.
Przysięgę składa większość II Brygady Legionów pod dowództwem Hallera tworząc następnie Polski Korpus Posiłkowy – Polnishe Werhmaht następnie pod niemieckim dowództwem. Po traktacie brzeskim 9 lutego 1918 Haller pisze do cesarza Niemiec: „z powodu haniebnej zdrady jakiej dopuściły się Austria i Niemcy wobec swojego tzw. sojusznika jakim miała być Polska – dłuższe pozostawanie Legionów Polskich w armii austriackiej nie licuje z godnością narodu i żołnierza polskiego”. 15 i 16 lutego część II brygady PKP przedziera się pod Rokitną na rosyjską stronę frontu, Haller dowodzi potem II Korpusem Polskim na Ukrainie a po jego klęsce pod Kaniowem w lipcu przedostaje się do Francji i zostaje członkiem KNP. 14 marca dowódca I Korpusu Józef Dowbór-Muśnicki składa ze sztabem przysięgę Radzie Regencyjnej chroniąc Korpus przed demobilizacją, której domagają się władze niemieckie, i która rozpoczyna się i tak 26 maja. 4 kwietnia Jan Kanty Steczkowski krytykuje deklarację wersalską. 21 czerwca w Warszawie powstaje zależna Rada Stanu Królestwa Polskiego a 22 czerwca z inicjatywy KNP tworzy się Armia Polska we Francji. 1 października Pogotowie Bojowe PPS dokonuje zamachu na szefa niemieckiej policji politycznej odpowiedzialnego m.in. za aresztowanie Piłsudzkiego. 3 października podaje się do dymisji rząd Steczkowskiego. 4 października rządy w Berlinie i Wiedniu występują z prośbą o pokój a 7 października Rada Regencyjna ogłasza orędzie zapowiadające odzyskanie niepodległości. 8 października Dmowski składa Wilsonowi memoriał z propozycją przyszłego terytorium Polski.
12 października Rada Regencyjna dekretuje nową formułę przysięgi Polskiej Siły Zbrojnej na „wierność państwu polskiemu”. 14 października PPS przeprowadza strajk powszechny, także przeciwko Radzie Regencyjnej. 22 października nowo desygnowany przez Radę Regencyjną premier zwraca się do rządu niemieckiego o uwolnienie Piłsudzkiego, który miałby zaocznie zostać ministrem spraw wojskowych.
25 października w Lublinie mobilizowane są oddziały POW, 28 października w Krakowie powstaje Polska Komisja Likwidacyjna Witosa a 31 października austriacy przekazują jej władzę w Galicji. 1 listopada ukraińcy przejmują Lwów w którym zaczynają się walki. 7 listopada w Lublinie powstaje rząd tymczasowy Daszyńskiego po warszawskich uzgodnieniach PPSu i POW, w których POW m.in. nie chce tym samym dopuścić do rozciągnięcia jeszcze zależnej od Niemców Rady Regencyjnej na już wolną Galicję.
8 listopada zostaje zwolniony z Magdeburga Piłsudzki i Sosnkowski. Z Kesslerem przyjeżdżają do Berlina w którym 9 listopada rozpoczyna się strajk i rewolucja komunistyczna. 10 listopada rano Piłsudzki przyjeżdża do Warszawy. W Warszawie w tym dniu trwają wiece robotnicze i walki PPSu z niemieckim wojskiem.
11 listopada zostaje zdobyty niemiecki garnizon okupacyjny w Warszawie, POW opanowuje kolejne miasta okupacji niemieckiej i przejmuje zbrojnie kolejne zaboru austriackiego. W poznańskiem, jak w Rzeszy, trwa rewolucja i zawiązują się rady żołnierskie. 11 listopada w Poznaniu ujawnia się Centralny Komitet Obywatelski powiązany z KNP i zaczyna działać jako Naczelna Rada Ludowa. 11 listopada Rada Regencyjna zapowiada abdykację i przekazanie władzy rządowi narodowemu, władzę wojskową i stanowisko Wodza Naczelnego przekazuje Piłsudzkiemu.
12 listopada Piłsudzki do Miedzińskiego:
” macie już skutki waszego „mądrego” pośpiechu w Lublinie. Z Ignacym [Daszyńskim] do ładu dojść nie mogę, rozmawia ze mną jakby był na wiecu na placu w ujeżdżalni. Gniewem ludu mi grozi i barykadami. Nie rozumie i nie widzi co stoi przed nami, że musimy myśleć o całych dzielnicach kraju gdzie wpływ lewicy jest minimalny, że musimy zorganizować nie tylko Radę Ministrów ale cały aparat administracyjny, że musi powstać skarb, że trzeba uruchomić fabryki: osłonić się wojskiem, które trzeba uzbroić , nakarmić, odziać. Że na to wszystko trzeba ogromnego wysiłku i trzeba zaprząc wszystkie siły, wszystkich ludzi, których lewica ma właśnie najmniej. Nie myśli o tym, że będziemy potrzebowali pomocy, pomocy z zewnątrz, że Paryż jest ważny nie tylko Warszawa i Kraków.”
14 listopada Rada Regencyjna rozwiązuje się przekazując swoją władzę Piłsudzkiemu, który ma także utworzyć rząd. Piłsudzki nominuje Daszyńskiego na premiera lecz po protestach Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego na okres przejściowy mianuje Jędrzeja Moraczewskiego, inżyniera i kapitana saperów I Brygady.
5 grudnia przyjeżdża do Warszawy z polecenia Dmowskiego Grabski z misją negocjacji i powołania rządu uznawanego przez aliantów, 26 grudnia, jadący przez Poznań i przemawiający wtedy w Poznaniu, Paderewski. 27 grudnia w Poznaniu wybucha powstanie, 30 grudnia Poznań jest polski. 31 grudnia oddziały niemieckie opuszczają Wilno. 19 kwietnia 1919 Haller wysyła z Leszna Wielkopolskiego depeszę do Piłsudzkiego informując o pierwszych transportach wojska z Francji do Polski, Piłsudzki odpowiada:
„Przyjemnie mi było w świeżo zdobytym Wilnie z zachodniego końca Polski otrzymać od Generała depeszę o Jego przyjeździe do kraju. Proszę w moim imieniu wyrazić podwładnym Mu oficerom i żołnierzom moją radość z przybycia ich do Ojczyzny i pewność, że, jak każdy prawy żołnierz polski, osłonią zwycięsko zagrożone granice kraju.”
PK
Przeczytałem z zainteresowaniem, ale z taką pis-ownią nazwiska Piłsudskiego jeszcze nigdy się nie spotkałem.
rzeczywiście 🙂 niezła literówka, no i jak się takie rzeczy zdarzają ?
polecam album „Rok 1918 odzyskiwanie niepodległej” wydany przez Agorę w 2008 (wyd.1) tj. na 90-lecie, nie nazbyt duży i zmieści się na każdej polskiej półce, pis-ownia to od pisu ? jeszcze się nie zapisałem :)))
Bez urazy; w pisie wszystko jest na opak, więc u nich taka pis-ownia przeszłaby przez aklamację.
Poszukam tego albumu, bo dzięki rekomendacjom ze Studia przybyło mi już kilka książek.
A propos zapisywania się do pis-u, przypomniał mi Pan dawnego „trzeciego bliźniaka”, który mówił do mnie w telewizorze, że „wszyscy (mentalnie?) jesteście już w pisie, tylko jeszcze o tym nie wiecie”. A – biedaczek – nie wiedział, że sam już w nim nie jest. 🙂
i że to partie wybierają wyborców ? thanks, ja już należę do PTTKu, to pan widział ? https://youtu.be/AXZAFMEyJQE
„PrezesKaczyński próbuje dokonać podobnego zabiegu, wygumkowując z historii PolskiLecha Wałęsę i stawiając bratu pomnik większy, niż pomnik marszałka Piłsudskiego.” Stawianie pomników LK, tym bardziej większych od pomnika Piłsudksiego, jest wyraźnym dowodem słabosci JK i całego jego zaplecza politycznego. Niewypowiedziana intencja JK jest jego osobiste pragnienie posiadania swoich pomników. Nie zdaje sobie sprawy, że swoją destrukcyjną działanościa, niszcząc państwo pracuje dla siebie na antypomnik. Antypomnik małostkowego, zawistnego satrapy, próbujacego odkręcić wszystko co dobre nie p[roponując w zamian niczego pozytywnego. Antyhistoria, nazywana eufemistycznie „polityką historyczną” pokazuje jak cała formacja polityczna jest niedostosowana do współczesnego świata i jak bardzo chciałaby feudalizmu politycznego rodem z XIX wielu lub co najwyzej komuny. Obecny premier, podobni sończył studia istoryczne, ale musiało to byc dawno i nieprawda, bowiem w imie swojej kariery jest skłonny wypowiedzieć wiele kłamstw i bzdur historycznych, byle tylko przypodobać się JK. Jedyny pozytyw tego wszystkiego to czysty, klarowny scenariusz tego, czego w imię polskiej racji stanu, w naszym kraju na pewno robić nie wolno. Rosnące stopnie nieudolności tej władzy widać gołym okiem.
Politycy i roszczenia. Temat wcale nie taki prosty jakim się być wydaje. Z jednej strony roszczenia zgłaszane na podstawie wydarzeń przeszłych wydają się oderwaniem od współczesnej (zgłaszającemu) rzeczywistości, z drugiej odstąpienie od nich może być postrzegane jako akceptacja niegdysiejszej agresji na własny kraj, co z góry skreśla takiego polityka w oczach publiczności. Jak z tego wybrnąć?
Prosty przykład: polskie roszczenia odnośnie Zaolzia miały podstawę, nawet prawną, ale moment ich realizacji, a przede wszystkim towarzystwo w jakim to zrobiono było najgorsze z możliwych. Efekt? Plama, która do dziś brudzi stosunki polsko czeskie do tego stopnia, że większość komentujących zapomina, że to Czesi postąpili wbrew międzynarodowym umowom i siłą zagarnęli Zaolzie zabijając wielu Polaków, w tym brata gen. Hallera. Gdyby któryś z polityków II RP publicznie oświadczył, że nie zgłasza roszczeń względem Zaolzia, mógłby od razu udać się na polityczną emeryturę.
Dziś w podobnej sytuacji są np. serbscy politycy. Zrezygnować z Kosowa? To lepiej od razu zmienić zawód i pożegnać się z polityką.
Fakt, że nauczanie historii pozostawia (zawsze pozostawiało) wiele do życzenia, ale to nie jest wyjaśnia wszystkiego. Resentymenty są często b. silne, szczególnie w narodach, które wychowywano w poczuciu krzywdy, którą im cały świat wyrządzał i wyrządza.
Osobiście zawsze zgłaszam roszczenia względem wyspy Tobago, która niegdyś należała do Zakonu Kawalerów Mieczowych będącego w tym czasie lennikiem Polski. Powinna należeć do Polski? Oczywiście! Odwiecznie polskie Tobago nam się po prostu należy i tylko spisek międzynarodowych ciemnych sił odgradza nas od naszego historycznego dziedzictwa, dzięki któremu moglibyśmy zająć należne nam miejsce w świecie. Oczywiście – miejsce poczesne.