19.11.2018

Specjalne ekipy samozwańczych naukowców dowiodły, iż współczesne organizmy muszą odżywiać się nieczystościami. Tym sposobem wszelkie toksyczne farfocle, z którymi nie wiadomo co zrobić, których co rozsądniejsze kraje pozbywają się żwawo, wędrują do nas. Do nas, kraju wystarczająco biednego na to, by pozwolić sobie na wyniszczenie resztek bogactwa; wreszcie nasze rekreacyjne perły dokuśtykają do pozostałych rezerwatów z okolicznościami przyrody i wejdą w skład Narodowych Pieścidełek skasowanych przez UNESCO.
Zanim kolejny raz udowodnimy całemu światu, że jesteśmy w czołówce państw absurdalnych, wyobraźmy sobie, iż jakaś zupełnie nowa szyszka z Ministerstwa Spustoszeń Przyrody wkrótce wyda instrukcję na temat prawidłowego robienia kupki na sarkofagu robala o ksywie DRUKARZ. Lub zarządzi, że wszystko, co gnije, cuchnie i jest podobne do padliny, trafia do Polski – LEGALNIE.
*
Puśćmy wodze fantazji i niech się nam wyda, że fachman od fetoru tysiąca jezior jak raz zezwolił na zażaglówkowanie i zamotorówczenie chronionych obszarów ciszy. Taki myk winien przysporzyć nam jeszcze większej hałastry obrońców przyrody i utwierdzić w przekonaniu, że nie wypadliśmy sroce spod lewackiego ogona.
Niedługo będziemy musieli czekać na upragniony sukces: wkrótce, wysiłkiem wielu układów trawiennych, dzięki staraniom o jak najgorsze notowania w świecie, nasze tereny leśne, dotychczas obfite w zwierzynę i świeże powietrze, zmienią się w największe szamba w Europie. Przepoczwarzą się we wzorowe, ogólnokrajowe śmietniki. W uzdrowiska zepsutego powietrzam, przetykane chałupami ogrzewanymi plastikiem.
Nad jeziorami pojawią się rachityczne bungalowy w stylu zakopiańskim, a dowiezieni tubylcy z gór urządzą miejscowym klawą potańcówkę na sztachety.
Mrowie pikników, biwaków, lub innych wyjących imprezek będzie powodem gremialnych ucieczek zwierząt. Zające, pochłonięte upojną drzemką pod miedzą, zostaną poddane decybelowym zmorom, a ich sielski spokój zdechnie bez odwołania.
Stare jelenie, pamiętające lepsze czasy, zmuszone do galopu celem spylania przed alkoholowymi miłośnikamiłona natury (lub jakiegokolwiek łona), będą gnać i znikać w chaszczach, gubiąc ze strachu poroża.
Wyniosą się do sąsiednich gmin i województw, ale i w nich będą na nich czekać dobrzy ludzie z pałami, betoniarkami i ekologicznymi pomysłami na wykończenie fauny i florci.
Szybko więc pojmą, że przyjdzie im wyginąć ze szczętem. Toteż bez szemrania opuszczą swoje dotychczasowe życie. Przeminą zatem niesłychanie zacne szuwary, gąszcze lub tataraki oraz podmokłe siedliska rozćwierkanych i kumkających stworzeń.
W ramach troski o cudowną przyszłość stworzy się kombinat, produkujący smog oraz postawi kolejny szlaban dla rozsądku, czyli następną fabrykę cyjanku dla „późnego wnuka”.
Stworzy się też odpowiednie prospekty ze zdjęciami chwytającymi za portfel i zaprezentuje w nich malownicze widoki na asfaltowe doliny do gry w golfa. Na góry i lasy ze szlakami pokrytymi tartanem.
Tłumy zwiedzaczy krajobrazowych wertepów zadepczą niedostępne rejony dla draki nazywane kniejami, borami i puszczami, a główny ochroniarz środowiska dostanie premię za dewastacje przyrody i od razu wszystkim zrobi się błogo.
Nad jeziorkami postawi się przytulne stacje benzynowe, warsztaty oraz myjnie dla wehikułowych „czyścioszków od święta”.
Jeżeli chodzi o wodę, tobędzie można ją ściągać bezpośrednio z akwenów, a odprowadzanie trujących ścieków do jezior i rzek nastąpi bezproblemowo.
źródła obrazu
- jastrzab: BM
