Ernest Skalski: Polemiki

Szanowny Panie Andrzeju,

Po kilku latach sąsiadowania i dyskutowania w Studio Opinii pozwalam sobie na ten familiarny zwrot. A piszę do pana list w postaci artykułu, czy artykuł w postaci listu, bo nie udało mi się pisanie komentarzy do trzech pana artykułów. W nowej odmianie naszej dawnej strony umieszczenie komentarza przerasta moje komputerowe możliwości.

Może nasz webmaster mnie poduczy, a na razie piszę, jak leci.


I

Zaczynam od końca, od artykułu – Andrzej Koraszewski „Czy dzisiejsza Polska jest demokracją?” Doskonały tekst, nic do skrytykowania. Tylko jedna uwaga dodatkowa.

Roztrząsa pan liczne wady i zalety demokracji, począwszy od starożytności, przypominając – tylko przypominając, bo przecież każdy powinien to wiedzieć – że demokracja wymaga ochrony mniejszości przed tyranią większości. Słusznie, tylko że w dzisiejszej Polsce potrzebna nam jest ochrona większości przed tyranią mniejszości.

Rządzi nami władza wybrana przez 18 procent obywateli, niecałe 38 procent głosujących. Większość to ona ma w tylko w Sejmie w postaci 51 procent mandatów. Bo nasza ordynacja zawiera przelicznik D’Hondta, który zabiera tym, co mają mało, by dodać tym, którzy dostali więcej. Taki Janosik na odwyrtkę.

Rewolucja, kontrrewolucja, przewrót to przeważnie dzieło zorganizowanej i zdeterminowanej mniejszości, która opanowuje niezborną większość. Najczęściej robi się to manu militari, a Polska pokazała, że demokracja może lege artis dostarczyć narzędzie potrzebne do jej samozniszczenia, wprowadzenia niedemokratycznych rządów.

Po tym doświadczeniu słyszy się głosy, że ordynację trzeba zmienić. I słusznie. Lecz nie znosić progu wyborczego, pięcioprocentowego dla partii i ośmioprocentowego dla koalicji, jeśli się nie chce zamienić Sejmu w jarmark, jakim był po wyborach 1991 roku. Ale D’Hondta znieść trzeba koniecznie. Tyle władzy, ile przyznaje suweren.

Ciągle powtarzam, że za mojego życia Polska przeżyła bez jakiegokolwiek porównania większe nieszczęścia niż rządy PiS, ale w drugiej połowie drugiej dekady XXI–go wieku, one są największym naszym nieszczęściem. Ale ponieważ nic nie składa z samych tylko zalet i samych wad, więc jako uczony historii i pamiętający te większe nieszczęścia, doceniam ten plus dodatni, że antydemokratyczny przewrót dokonał się „bez przelewania krwi”. I że znaczyło to coś innego niż stosowanie tej formuły w werdyktach Świętej Inkwizycji.

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com