11.02.2019

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, jak głosi porzekadło. Ale też jest tak, że zdarzenie u początku nie największe, o rozmiarach przypadku, przesądza o kształcie rzeczywistości.
Nie mam oporów przed poparciem Wiosny Biedronia, pod warunkiem, że na jesieni dołączy do obozu opozycji. Wiosna jest wartością, bo wyzwoliła emocje pokolenia niegłosujących, żywe, autentyczne, z uśmiechem. Rzecz bezcenna w warunkach: nam to zwisa, niech się zagryzając trzymający władze i odstawieni od koryta.
Szczegóły programu Wiosna, to w tej chwili drugi plan, w sytuacji, że znalazł się ktoś, z kim utożsamiają się potencjalni wyborcy – wskrzeszeni z wygodnej stabilizacji, która ma element katastrofy.
Tego, co się stało, nie można pogwałcić. Lider Wiosny, siadający do stołu z siłami urzędującej opozycji, po tygodniu egzystencji nowej formacji – to ściema. Prosta droga do zdrady popierających i utraty wiarygodności. Ale też brak Biedronia przy finalnym kształcie Zjednoczonej opozycji na jesieni, przed wyborami parlamentarnymi, to dowód, że nie udźwignął odpowiedzialności i nie wybił się na męża stanu. Bo nie urząd premiera, którym chce być, jest w grze. I nie kilkudziesięciu posłów w sejmie. Chodzi o ustrój, w jakim będziemy żyć. Czy to będzie miejsce w demokratycznej wspólnocie europejskich państw, czy autarkia z kultem jednostki, zmarginalizowana w środku Europy.
Wiosna wchodzi na polityczną scenę w okresie rodzącej się koniunktury. Trwa wysyp skandali kłamstw i łamania prawa przez układ sprawujący rządy. Duże (i mniejsze) miasta potwierdziły w wyborach samorządną niezależność. Gdańsk, od nowa, promuje wartości, które stanowiły fundament III Rzeczypospolitej. Tworzy się Ruch 4 czerwca – najważniejszego przełomu współczesnej Polski. Jest szansa, żeby opowiadać się za czymś, a nie tylko przeciwko komuś. Tego nie możemy zmarnować.
Jerzy Dzięciołowski
źródła obrazu
- dzieciol: BM
