Zbigniew Szczypiński: A do wiosny coraz bliżej…

12.02.2019

Do kalendarzowej wiosny coraz bliżej, a WIOSNY i Roberta Biedronia coraz więcej. A zwłaszcza samego Roberta.

To było mocne wejście, ta niedzielna konwencja na warszawskim Torwarze. Przez wszystkich, nawet przez przeciwników, została bardzo dobrze oceniona – że profesjonalna, że z rozmachem, pełna energii i entuzjazmu. Często pojawiało się porównanie do amerykańskich wzorów i stylu robienia polityki (to akurat, według mnie, nie jest komplementem, ale są tu różne opinie).

Pierwsze sondaże — 16%, kolejne również wysokie. Ich bliższa analiza pokazuje wyraźnie, że partia Biedronia „żywi się” przede wszystkim dotychczasowym elektoratem Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej oraz Kukiz 15. Ubytki sondażowe pozostałych ugrupowań są mniejsze, a najmniejszy jest spadek Prawa i Sprawiedliwości.

To początek. Dynamika procesów społecznych i preferencji wyborczych jest bardzo duża. Każdy, kto z kolejnego sondażu wyciąga bardzo daleko idące wnioski i mówi, co zdarzy się w jedynie prawdziwym sondażu, jakim są wybory – nie wie, co mówi.

Dlatego też zostawmy przewidywania i prognozy. Tu nawet nie ma warunków do wystąpienia zjawiska samospełniającej się przepowiedni. Majowy terminu wyborów do Parlamentu Europejskiego jest bliski. Wyniki, jakie partie polityczne uzyskają w tych wyborach, pozwolą na trochę lepsze prognozowanie tego, co stanie się jesienią. To wybory do Sejmu i Senatu „umeblują” scenę polityczną w Polsce. To one przesądzą, w jakim kraju będziemy żyli. Przesądzą naprawdę o wszystkim.

Wybory do Parlamentu Europejskiego są ważne w wymiarze europejskim. Krajowa scena polityczna rządzi się innymi prawami, inne obowiązują tu reguły wyborcze – i inne kategorie społeczne biorą w nich udział. Dla partii Roberta Biedronia wynik, jaki w nich uzyska, może być miarą jej potencjału. To jednak ilu ludzi spośród na ogół wielkomiejskiego elektoratu – ludzi, wykazujących wyższy niż standardowy poziom zainteresowania polityką – zagłosuje na kandydatów, wysuniętych przez nowe ugrupowanie, będzie bardziej wskaźnikiem zaufania do lidera, niż do samych kandydatów partii Wiosna. Jeżeli Robert Biedroń wprowadzi do Parlamentu Europejskiego 10 lub więcej europosłów, jeżeli – i z dobrym wynikiem – sam taki mandat uzyska, to będziemy mogli coś prognozować, będziemy stali na twardszym gruncie.

Dla mnie szczególnie ważne będzie to, czy Robert Biedroń wskaże jako kandydata na listy wyborcze swojego partnera – był jednym z kilkudziesięciu osób prezentowanych na niedzielnej konwencji – i jaki uzyska on wówczas wynik. To bardzo ciekawe, bo to byłaby nowa sytuacja na polskim ringu politycznym.

Skoro wiemy, że nic nie wiem – to może warto spojrzeć na sytuację z innej nieco perspektywy i odnieść się do całej tej wrzawy medialnej, jaka Robertowi Biedroniowi i jego Wiośnie towarzyszy.

Pierwsza uwaga jest taka – to dobrze, że jest tak głośno. Sprawdza się tu chyba stara dziennikarska reguła: „dobrze czy źle – byle po nazwisku”. Pamiętając o nie tak dawnym starcie ugrupowania Ryszarda Petru pod jakże chwytliwą nazwą „Teraz” i kompletnej ciszy medialnej, jaka mu towarzyszyła, trzeba stwierdzić, że wszystko, co dzieje się teraz wokół Roberta Biedronia, to jego oszałamiający sukces.

Ale może zostać przekroczona cienka linia, oddzielająca nas od rzeczywistości; przekroczenie której daje już odlot.

Patrząc chłodnym okiem na zachowania lidera nowej partii – sądzę, że jest on już bardzo blisko, by wejść na orbitę i unosząc się ponad tłumem ogarniać świata całe ogromy od końca do końca. Można i tak, ale warto mieć opracowany manewr i miejsce do lądowania. Miękkiego lądowania.

To tyle o liderze. Może teraz o niektórych głosach, jakich pełno w prasie, że o sieci nie wspomnę.

Joanna Szczepkowska w swoim felietonie w „Plus Minus” dzieli się z czytelnikami frustracją i poczuciem bezsilności. Biedroń dla niej jest jak Kaczyński: Kaczyński mówi o ludziach „złodzieje”, a Biedroń „trupy” – pełna symetria. O konwencji Biedronia pani Joanna Szczepkowska miała tylko tyle do powiedzenia, że to była jarmarczna impreza z głównym bohaterem, cynicznym i zimnym, prezentującym program, który nie jest możliwy (zdaniem pani Joanny) do zrealizowania, a w ogóle Kaczyński i Biedroń to dwa pająki, które łowią wyborców w swoje pajęcze sieci.

Można i tak…

Dla równowagi można było przeczytać w niedzielnej GW duży tekst prof. Marcina Króla. Całkowicie inna opowieść. Naprawdę warto przeczytać tekst profesora, a nie aktorki, tekst pełen niekłamanego entuzjazmu wobec tego, co się zaczyna.

I na koniec. Myślę sobie, że Biedroń i jego osobowość – to jedno. Jednak druga rzecz, to tysiące popierających go młodych ludzi, którzy nie chodzili dotychczas na żadne wybory, a teraz z ogniem w oczach robią to, co robią. Robią mianowicie rewolucję.

Jeżeli zaś partia Wiosna jest rewolucją na polskiej scenie politycznej – bez względu na to, co słowo rewolucja dzisiaj znaczy – to jestem za; a nawet więcej. I bliższy mi entuzjazm profesorów Obirka i Króla niż sarkazm i zrzędzenie Joanny Szczepkowskiej

avatar

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący StowarzyszeniaStrażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com