Stanisław Obirek: Dlaczego bronię Franciszka i Kościoła

13.03.2019

Przyjaciel, którego zdanie sobie cenię, ostatnio zapytał mnie, czy aby nie przesadzam z tą wiarą w Kościół, czy może nie nadszedł czas, bym przejrzał i zrozumiał, że oczekiwanie na ocknięcie się tej instytucji jest bliskie szaleństwa.

Odpowiedziałem mu, że jednym z powodów mego upartego trwania przy owym złudzeniu jest znajomość z wieloma ludźmi religijnymi (nie tylko chrześcijanami), których cenię i mam nadzieję, że to właśnie ich zdanie w końcu przeważy i instytucje religijne przestaną gorszyć nadmiernym upodobaniem we władzy i zbytnią spolegliwością wobec przestępstw dokonywanych przez ich, czasem nader prominentnych urzędników.

Ale jest jeszcze jeden powód, o którym przyjacielowi nie wspomniałem, a o którym warto chyba wspomnieć. Chodzi mianowicie o bezpardonową walkę tzw. katolików nadwiślańskich (piszę tzw. bo w moim przekonaniu z katolicyzmem i w ogóle z chrześcijaństwem nie mają nic wspólnego) z papieżem Franciszkiem.

Jednym z nich jest Tomasz Terlikowski, który w tekście z 8 marca 2019 opublikowanym na portalu tygodniktvp.pl (proszę nie szukać — witryna zgłasza się jako niezabezpieczona przyp. red.) przeszedł samego siebie. Otóż ten wnikliwy analityk doszedł do wniosku, że argentyński papież w swojej, jezuickiej jak sądzę, przewrotności dąży ni mniej, ni więcej tylko do pozbawienia tytułu świętego polskiego papieża.

Wywód Terlikowskiego nie jest zbyt subtelny i właściwie wystarczy przywołać tytuł jego paszkwilanckiego tekstu („Czy Franciszek pozbawi Jana Pawła II świętości? Nadchodzi „dewojtylizacja” Kościoła”), by zdać sobie sprawę, w jak czułą nutę polskich katolików uderza.

Otóż teraz jest już wszystko wiadomo. Bergoglio od samego początku nic innego nie miał na myśli jak tylko zniszczyć legendę swego wielkiego poprzednika. Tak naprawdę wszystko, co robi, tłumaczy się tym niecnym zamiarem.

Teraz wracam do powodu, dla którego bronię Franciszka i Kościół katolicki i nie przestaję mieć nadziei, że jednak się przebudzi. Otóż jednym z powodów jest to, by Tomasz Terlikowski nie został papieżem Tomaszem I i nie zaczął wyznaczać standardów katolickości w moim kraju.

Moim zdaniem sprawa stosunku Bergoglia do Wojtyły jest o wiele prostsza i nie wymaga herkulesowych wysiłków Terlikowskiego, by ją wytłumaczyć. Po prostu po Wojtyle i Ratzingerze pozostała stajnia Augiasza, którą Argentyńczyk próbuje oczyścić. Wielokrotnie podkreślał, jak wiele zawdzięcza poprzednikom i jak bardzo ich ceni. Jednak nie może sobie pozwolić na dalsze tolerowanie obecności siedmiu grzechów głównych, które dla źle pojętego dobra Kościoła zamiatało się pod dywan. Nie jest w tym pierwszy, ma znakomitego poprzednika św. Piotra Damaniego, którego nader ciekawą książkę polecam redaktorowi Tomaszowi Terlikowskiemu (chodzi oczywiście o słynny traktat Księga Gomory z 1051 roku).

avatar

Stanisław Obirek

Profesor

Teolog, historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, były jezuita. Ur. 1956
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com