Telewizja pokazała (525)

23.06.2019

Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa. A gdy wędrowali ze wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali.

I mówili jeden do drugiego: «Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu». A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej, rzekli: «Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi».

A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie, i rzekł: «Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!»

W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta. Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi.

No i Panu Bogu udało się zamieszać sprawy ludzkie – dotąd trudno ludziom się dogadać w najprostszych sprawach. A przede wszystkim od tysięcy lat jedni zbroją się przeciw innym, mordują, torturują, wyzyskują. Cywilizacja jest na tym etapie, że można by wszystkich mieszkańców Ziemi wyżywić, zapewnić im mieszkanie, wykształcenie i opiekę zdrowotną, a zamiast zatruwania wód i atmosfery stworzyć wszędzie zdrowe otoczenie. Ale co zrobić – Panu Bogu nie zależy na współpracy ludzi.

* * *

Z okazji uchwały upamiętniającej Bitwę Warszawską 1920 r. (427 posłów „za”, jeden „przeciw”) „doklejono” do uchwały tekst Lecha Kaczyńskiego. To zrozumiałe – ten wielki prezydent wypowiadał się najlepiej na każdy temat.

Ciekawe, dlaczego nikt nie wykorzystał dostatecznie potencjału rocznicy tysiąclecia chrztu Polski. Czy nie dałoby się porównać obecnych działań polityków prawicy, nakierowanych na umocnienie wiary katolickiej w kraju i rechrystianizację Europy, do śmiałego ruchu Mieszka I? Czy Lech Kaczyński nic nie mówił o religii?

* * *

Jest rozwiązanie sprawy ułaskawienia Falenty:

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Falenta.jpg

* * *

Odnoszę wrażenie, że Platforma od dawna chciałaby zastąpić PiS jako partner Kościoła i oczywiście spełniać jego życzenia w zamian za poparcie u wyborców. Taką politykę już przedtem prowadziła, idąc na rękę Kościołowi w wielu sprawach (pieniądze, opóźnianie ratyfikacji uchwały Unii w sprawie przemocy w rodzinie, wyciszając protesty i postulaty ograniczenia rozpanoszenia się Kościoła itp.). Liczyli też naiwnie, że jest jakaś różnica między „Kościołem Łagiewnickim” i „Kościołem Toruńskim” i ten pierwszy ich poprze. Koncesje dla Kościoła były znaczne, ale PiS je przebił, jest lepszym partnerem.

Sądzę, że sprawa pedofilii w Kościele zostanie wyciszona przy zgodnym współdziałaniu Kościoła, PiS i partii opozycyjnych (PO, PSL), a argumentem, jaki przytoczy opozycja, będzie to, że atak na pedofilię powoduje wzmożenie konserwatywnych wyborców, którzy odbierają to jako atak na Kościół. Wszystkim tym partiom zależy na poparciu Kościoła, który wciąż ma wpływ na wielu wiernych.

PO liczy, że zdobędzie głosy u konserwatywnego elektoratu, a elektorat postępowy zaciśnie zęby i zagłosuje na mniejsze zło, z nadzieją, że może coś dobrego da się kiedyś zrobić. Ale ten elektorat zniechęcił się do PO m.in. dzięki propagandzie PiS wykorzystującej „taśmy z restauracji”, przedstawiającej polityków PO jako wulgarne typy, lekceważące ludzi i zajadające drogie dania za pieniądze podatników. Negatywny obraz PO został w ostatnich latach wzmocniony przez pisowskie media i nie ma szans na jego zmianę u konserwatywnego elektoratu w najbliższej przyszłości.

Niedawno przytaczałem sondaże, które wykazały, że elektorat PO jest bardziej postępowy niż politycy, na przykład wyborcy PO w 74% są za przeniesieniem nauki religii ze szkół do parafii. Ale PO nie bierze tego pod uwagę, nie wychodzi naprzeciw postulatom swoich wyborców, także w innych sprawach określanych jako „skręt w lewo”. Elektorat postępowy jest dość liczny i do wzięcia, ale nie jest durny i dlatego odwrócił się w dużej mierze od PO.

To nie tematy, które się porusza publicznie, są trefne, ale nieudolny sposób ich prezentowania.

Oczywiście Platforma nie jest jedyną partią, która zwodziła swój elektorat. Być może tu powinni się wypowiedzieć ci z jej wyborców, którym to najbardziej przeszkadzało.

Przyzwyczailiśmy się żyć w kłamstwie, które nam dostarczają politycy. Często to było jak w piosence „Żołnierz dziewczynie nie skłamie, ale nie wszystko jej powie”, ale od pewnego czasu kłamstwo stało się agresywnym narzędziem walki o głosy wyborców. Ci, którzy mają mniej skrupułów i wychowali sobie elektorat, mają przewagę. Politycy PiS kłamią nawet tam, gdzie łatwo wykazać, że fakty, które opisują, są inne. Ich wypowiedzi, podlane propagandą, trafiają do ich wyborców. Premier Morawiecki, jeszcze kiedy nie był premierem, w rozmowie nagranej w restauracji „Sowa i przyjaciele” dziwił się, jak łatwo jest wciskać kit ludziom („Ludzie są tacy głupi, że to działa. Niesamowite!”).

Wydaje się, że w Polsce polityk nie może się niczym skompromitować – jego najgorsze kłamstwa i wyczyny idą wkrótce w zapomnienie, jest dalej pożądanym rozmówcą dla mediów i nikt nie wypomina mu draństw, które popełnił. Jest jak w skeczu Passenta pt. „Szachy” w kabarecie „Pod Egidą”: dwaj przeciwnicy grali w szachy bierkami-politykami i przesuwali ich „z PAX-u do Szmaksu”. Gdy jeden ponownie ustawia na szachownicy zbitą figurę, a partner protestuje, ten odpowiada „A od kiedy to zbite figury nie grają?!”.

Wciąż pamiętam dawne wyczyny obecnych obrońców demokracji i nie mogę ich zaakceptować w nowej roli.

Gorzej, że kłamstwa łączą się coraz częściej ze szczuciem ludzi na siebie. Mnożą się akty antysemityzmu, „narodowcy” są coraz liczniejsi i chronieni przez policję oraz chwaleni przez Kościół. Przeciwników politycznych przedstawia się jako ludzi gorszego gatunku („gorszy sort”), już nie ma ludzi myślących inaczej – są wrogowie, których trzeba zniszczyć, bo chcą zniszczyć nas.

To nie jest tylko polska specjalność, wystarczy popatrzeć na karierę Trumpa.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\PiS i poprzednicy.png

Jestem przekonany, że mówienie prawdy ma wielką moc i może zmienić nastawienie ludzi. Ale politycy tak się przyzwyczaili do kłamstw i tak są zafascynowani sukcesami kłamców, że nie wierzą w takie podejście do elektoratu.

Partie nie doceniają elektoratu. Przypomnę akcję, jaką prowadzono przeciwko Biedroniowi, kiedy starał się o prezydenturę w Słupsku. Wyciągano przeciwko niemu najróżniejsze rzeczy, a przede wszystkim to, że jest gejem, co powinno go zdezawuować u dość konserwatywnego elektoratu. Biedroń wygrał, bo przedstawił dobry program naprawy spraw w mieście i dotarł z nim do elektoratu. Pamiętam wypowiedź pewnej pani, którą dziennikarz TVN24 spotkał na ulicy i zapytał, czy jej nie przeszkadza to, że Biedroń jest gejem. – A ja go nie wybierałam do łóżka, tylko do rządzenia – odpowiedziała mieszkanka Słupska.

* * *

Media żyją morderstwami, wypadkami (najlepiej śmiertelnymi) itp. W związku z zabójstwem dziewczynki polsatnews.pl zrobił w internecie sondę: Czy jesteś za karą śmierci w przypadku najcięższych przestępstw? Kiedy sprawdzałem, wyniki były następujące: na około 9 tys. oddanych głosów 75% było za karą śmierci.

Na pewno ciekawe wyniki uzyskano by, gdyby zapytać o obcinanie rąk złodziejom, publiczne egzekucje czy walki gladiatorów. W tym ostatnim przypadku mogliby to być przestępcy skazani na karę śmierci – walczyliby ze sobą w nowym wydaniu „Big Brothera”.

Morderstwo dziewczynki oburzyło ludzi, ale ciągle zdarza się, że pijani kierowcy, którym często zabrano już wcześniej prawo jazdy za prowadzenie po alkoholu, przejadą i zabiją dziecko na drodze – oni nie wzbudzają takiego oburzenia. A już myśliwy, który strzelił, bo coś się ruszało i myślał, że to dzik, a zabił człowieka – to po prostu inna śmierć i dość łagodna kara, bo przecie nie miał intencji zabicia ofiary. Dla telewizji to nie są tak ciekawe tematy.

W mediach pokazano twarz mordercy, a biuro detektywistyczne (?) poszło dalej i opublikowało wizerunek człowieka, który tylko miał inicjały imienia i nazwiska takie jak zabójca, sugerując, że to on jest sprawcą. Może warto byłoby opublikować wizerunki tych „demaskatorów” i podać ich adresy?

* * *

Słuchając mediów, ma się wrażenie, że u nas ciągle były i są afery. Zapewne są, ale dla oddechu popatrzmy co dzieje się na świecie.

Były prezydent UEFA Michel Platini został aresztowany w związku ze śledztwem w sprawie przyznania Katarowi prawa organizacji mistrzostw świata w 2022 roku. Podejrzewa go się o sfałszowanie głosowania, w którym Katar zdobył prawa do mistrzostw świata w 2022 r.

Faktycznie, dziwiono się, jak to możliwe, że przyznano organizację mistrzostw Katarowi, wiedząc, że temperatury w tym kraju są bardzo wysokie i trudno będzie zarówno graczom, jak i widzom.

Wyglądało na to, że sprawa jak zwykle rozejdzie się po kościach. W końcu w FIFA oglądano nie takie numery. Parę lat temu okazało się na przykład, że Michel Platini dostał kiedyś od szefa FIFA 2.000.000 franków za jakieś usługi doradcze, ale nikt nie umiał powiedzieć, czego dotyczyły. Zapłacił za to 60.000 franków grzywny, przestał być szefem UEFA, i tyle.

Może okazało się, że afera przekroczyła jakiś pułap wysokości łapówek i od takiej sumy zaczyna się ją badać?

* * *

W lutym 2017 r. kolumna samochodów wiozących premier Szydło miała wypadek – samochód pani Szydło walnął w drzewo. Wszystko wskazuje na to, że powodem wypadku było nieprzestrzeganie przepisów – kolumna poruszała się bez sygnałów dźwiękowych. Urzędnicy prokuratury próbują od początku zwalić winę na młodego mężczyznę, który nie słysząc sygnałów, wjechał prawidłowo na pas, po którym pędził z dużą szybkością pojazd pani premier. Już dwa lata prokuratura stara się podważyć jego prawdomówność i zeznania świadków, coś się stało z zapisem monitoringu itp. To zapewne staranność nie pozwala zakończyć śledztwa, które w ukochanej przez nas Ameryce skończyłoby się po tygodniu. Może poprosić Macierewicza o powołanie komisji? Na pewno jego eksperci jeździli samochodami, więc czują temat, i mają parę wolnych lat na zajęcie się tą sprawą.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Polacy - Grecy.jpg

* * *

Marek Migalski napisał w Polityce, że skład list wyborczych pokaże, czy Grzegorz Schetyna wierzy w zwycięstwo koalicji, czy też szykuje się na walkę o przetrwanie. Jeżeli postawi na znane, atrakcyjne nazwiska, podobne do Janiny Ochojskiej, to znaczy, że walczy o wygraną, ale musi się liczyć z tym, że to są ludzie niezależni, którzy w przyszłości będą forsować własne zdanie. Jeżeli będą to znowu głównie starzy wypróbowani członkowie partii, to znaczy, że celuje w przetrwanie jako opozycja.

Moje wszystkie zastrzeżenia, jakie wyrażałem wobec PO, wskazują na ten drugi wariant. Jeszcze za czasów Tuska przycinano wychylających się z szeregu, a młodzi, jeśli nie byli podczepieni pod jakiegoś bonzę, nie mieli szans na szybki awans, i nic się od tego czasu nie zmieniło. Przydałby się u nas znany w wielu krajach system, że kandydaci na posłów czy prezydentów zgłaszają się sami (a nie zgłasza ich zarząd partii) i walczą między sobą o poparcie najpierw członków partii, a potem wyborców. Ale to się u nas nigdzie nie przyjęło, a nawet gdyby ktoś szaleńczo zamierzał wprowadzić ten system, to za mało jest czasu do wyborów.

PiS zbudował sobie cały system firm, które wspiera, dał zarobić teraz w spółkach i na urzędach, nie licząc się ze skutkami ekonomicznymi (jaskrawym przykładem jest stadnina koni w Janowie Podlaskim). Partia się umocniła, bo ludzie wiedzą, że nawet jeśli nie wygrają wyborów, to będą mogli znaleźć zatrudnienie w „pisowskim obszarze”. Nie muszą więc zdradzać i łasić się do zwycięzców.

* * *

Sędzia skazał Tomasza Arabskiego na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu, za błędy popełnione w czasie przygotowań do lotu do Smoleńska 10 kwietnia 2010 r. Oburzało mnie, że PiS chciał całą winę zwalić na Arabskiego, ale jak wykazał sędzia – wszyscy są winni.

Instrukcja HEAD o zasadach organizacji i bezpieczeństwa lotów najważniejszych osób w państwie nakazuje korzystanie tylko z lotnisk czynnych, a to w Smoleńsku było zamknięte, w stanie likwidacji, zabrano z niego sprzęt do utrzymywania pasa startowego, cysterny z paliwem, nie było kontrolerów, nie było też możliwości zrobienia rekonesansu. Piloci otrzymali mało czytelne ksero z topografią lotniska, bez podania jego wysokości geograficznej i ukształtowania terenu.

O tym wszystkim wiedzieli: Kancelaria Prezydenta, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów i dowództwo wojskowego 36. Pułku Lotnictwa Transportowego.

Błędów było więcej, ale przeważyło lekceważenie procedur. Stosunek do tych procedur ilustruje powiedzenie Bronisława Komorowskiego, jeszcze jako ministra obrony narodowej, że polski lotnik poleci nawet na drzwiach od stodoły. Gdybym miał zaprojektować pomnik tej katastrofy, to właśnie byłby to lotnik lecący na drzwiach od stodoły.

Gdybym miał posadzić jeszcze kogoś, to ministra obrony narodowej Bogdana Klicha. To za jego rządów miała miejsce tragiczna katastrofa samolotu wojskowego, gdzie zginęła grupa wysokich oficerów (wracających z konferencji poświęconej bezpieczeństwu lotów!), bo popełniono mnóstwo błędów, takich jak później w locie do Smoleńska. Powstał raport, określający zmiany, które miały zapobiec powtórzeniu się takich błędów, ale praktycznie nic nie zrobiono. Po katastrofie pod Smoleńskiem powinny więc polecieć głowy urzędników PO, ale PO wolała wyciszyć sprawę i zgodziła się nawet na wieloletnie krętactwa Macierewicza.

Tak wygląda u nas polityka.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com