24.06.2019
Wykład był planowany od roku. Mój przyjaciel ze studiów teatrologicznych na Uniwersytecie Jagiellońskim, który przez lata realizował swoje teatralne pasje najpierw w Krakowie, a potem we Francji, po latach osiadł w Warszawie. Podobnie jak ja. Spotykamy się niekiedy, wspominając dawne czasy i zastanawiając się, jak bardzo zmieniła się nasza ojczyzna.

Marian Mahor stał się działaczem samorządowym i właśnie w Warszawie jest odpowiedzialny za sprawy kultury. Od czasu do czasu zastanawiamy się, czy można coś wspólnie zrobić. Marian z zaciekawieniem przeczytał moją książkę „Polak katolik?” Choć nie ze wszystkim się ze mną zgadza (jest katolikiem i jest przekonany, że polski katolicyzm odgrywa ważną rolę społeczną) to chciałby, by moje krytyczne myślenie stało się okazją do wymiany myśli w jego środowisku.
Sprawa przybrała konkretny kształt, gdy Marian został burmistrzem dzielnica Wesoła po ostatnich wyborach samorządowych. Ustaliliśmy termin spotkania na 27 czerwca 2019 roku. Czas wydawał się doskonale dobrany i zaproszenia zostały rozesłane i oto pojawiła się nieoczekiwana przeszkoda. Jeden z mieszkańców dzielnicy poczuł się żywo dotknięty inicjatywą burmistrza i wystosował listy, najpierw do jednego proboszcza (22 i 23 06 2019) a dzień później do okolicznych proboszczów, nawołując do radykalnego sprzeciwu wobec zapraszania Stanisława Obirka z wykładem. Ten fakt obraża jego uczucia religijne.
Oto co celniejsze wyimki z trzech odezw pana Jarosława Reszela, który również otrzymał mój kolega, bo jak napisał jej autor: nie zwykłem pisać zaocznych paszkwili, niniejszą korespondencję do wiadomości otrzymuje p. Marian Mahor.
Oto list pierwszy. Najpierw autor zwraca się do proboszcza, odradzając mu udział w inicjatywach burmistrza:
osobiście sądzę, iż winien Ksiądz bardzo głęboko przemyśleć swoje uczestnictwo w życiu społecznym dzielnicy Wesoła, szczególnie w przypadkach, gdy następuje to na zaproszenie Burmistrza, Zarządu i/lub Rady Dzielnicy Wesoła m.st. Warszawy. Wszak trzeba zauważyć, że wówczas jest Ksiądz traktowany bardzo instrumentalnie. Najpewniej całkowicie nieświadomy tego, że jest wprawdzie modną broszką, ale przypinaną do kożucha. Gdyż osoba i gremia, które Księdza zapraszają do uczestnictwa w życiu społecznym dzielnicy, to obłudnicy i hipokryci. Autorytet Kościoła katolickiego wykorzystujący w celu legitymizowania swojego faryzeizmu, gdyż w rzeczywistości z nim — czyli z nami, wspólnotą Kościoła — walczący.
Następnie jest mowa o mnie:
Wystarczy również zajrzeć do Internetu, aby na podstawie w nim opublikowanych treści, bez cienia wątpliwości stwierdzić, że Kościół katolicki dla prof. Stanisława Obirka odkąd ten stał się ex-jezuitą jest jego obsesją. Którą uzewnętrznia fobią przed złem, którego zdaniem tego ex-prezbitera jedynym siedliskiem jest Kościół katolicki. Co ze zwielokrotnioną siłą czyni po emisji filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”.
Należy zwrócić również uwagę, że ex-jezuita o którym tu mowa, już wielokrotnie publicznie wypowiadał się bardzo negatywnie o św. Janie Pawle II, a także Kościele instytucjonalnym, szczególną nienawiść wykazując wobec biskupów. Co dla wszystkich osób (do których i ja się zaliczam) znających niezależność zakonników od episkopatu jest niezrozumiałe. Ale to również potwierdza, że prof. Stanisław Obirek w celu realizacji swoich zamierzeń posługuje się wszelkimi środkami.
Jest też zapewnienie, że jedynym motywem pisania listu jest troska, w tym również troska o proboszcza:
ja życzyłbym sobie, a czynię to kierowany troską o dobro Kościoła katolickiego, aby mój proboszcz — pasterz lokalnej wspólnoty parafialnej był jednoznaczny i człowiekiem o jednej twarzy. O sprecyzowanych poglądach i odporny na wpływy zewnętrzne ze strony tych, którzy miejsce na tym samym tronie — co ważne, czyniąc to wymiennie — wskazują raz Chrystusowi… drugi raz Piłatowi — a wszystko uzależniają od koniunktury, czyli tego, kogo oczekiwania spełniają i/lub komu chcą się przypodobać.
Treść kolejnego listu jest w zasadzie podobna, z drobnym różnicami stylistycznymi. Jest jedno zdanie, które jednak zasługuje na przytoczenie, gdyż dla pana Reszela zarówno ja, jak i i mój przyjaciel nie zasługujemy na miano ludzi:
Księże Proboszczu, będę jednoznaczny — dla mnie jako katolika jest sprawą oczywistą, że każdy, kto opluwa Kościół, niewart jest tego, aby nazywać go człowiekiem.
Pozostaje tylko westchnienie i refleksja czy pan Jarosław Reszel zetknął się z myślą papieża Franciszka i jego walką z klerykalizmem? Może na spotkaniu uda nam się i o tym porozmawiać.
A oto wstęp do okólnika skierowanego do proboszczów:
Wobec niemającego precedensu ataku na Kościół katolicki, którego z wykorzystaniem mediów społecznościowych dopuścił się pan Marian Mahor, urzędujący burmistrz dzielnicy Wesoła m.st. Warszawy — jako katolik identyfikujący się ze Wspólnotą Kościoła, której obrażać nie pozwolę, wyrażam kategoryczny sprzeciw wobec tego typu zachowań i oczekuję od Wielebnych Księży publicznego (z ambon i na parafialnych stronach internetowych) potępienia zachowań wskazanej tutaj osoby, której działania wspiera p. Marcin Jędrzejewski, przewodniczący Rady Dzielnicy Wesoła m.st. Warszawy.
A inkryminowane zachowanie to:
Dla realizacji koniunkturalnych celów partyjnych, gdyż trzeba zaznaczyć, iż pan Marian Mahor, poza tym, iż jest burmistrzem — jest również lokalnym aparatczykiem partii politycznej wspierającej między innymi antagonistyczną wobec Kościoła katolickiego retorykę Leszka Jażdżewskiego i wrogą wobec Kościoła i Boga (!) postawę ex-jezuity Stanisława Obirka.
Pan Reszel jest pobożnym i wyrozumiałym katolikiem, jednak to, co robi Obirek, przekracza jego zdolności tolerancji, bowiem:
Notabene przez moje bardzo ścisłe związki z Kościołem katolickim, chociażby tylko dorosłe życie, czyli minione 44 lata spotkałem się z niejedną rezygnacją z kapłaństwa i osobiście znam wielu byłych księży. Jednakże zarówno Wielebni Księża, jak i ja doskonale wiemy, że tylko niektórzy z nich — zagubieni sami w sobie i niepotrafiący odnaleźć swojego miejsca w życiu — swoją pozycję budują przez znieważanie Kościoła, jak czyni to między innymi Stanisław Obirek.
Zresztą nie chodzi tu tylko o Obirka, w końcu to, co robi ten człowiek to jego prywatna sprawa, jednak wykorzystywanie struktur samorządowych do popularyzacji sposobów myślenia tego człowieka, to już przesada:
Ale, co jeszcze raz podkreślę — gdy czyni to osoba prywatna, a nie publiczna, jak w tym przypadku urzędujący burmistrz. Dlatego wyrażając sprzeciw wobec tego typu zachowań, proszę Czcigodnych Księży o podjęcie zdecydowanej walki w obronie Kościoła katolickiego i wytworzenie wśród mieszkańców dzielnicy Wesoła — wiernych Kościoła katolickiego atmosfery niesprzyjającej temu, aby dzielnica Wesoła m.st. Warszawy stała się miejscem walki z Bogiem i Kościołem katolickim, a także indoktrynacji społeczeństwa metodami bliźniaczymi do tych, znanych z okresu PRL-u i prowadzonej przez zsowietyzowanych aparatczyków partyjnych.
Jak na razie nie jest mi znana reakcja księdza proboszcza. Nie wiem też, jak zareagują okoliczni proboszczowie, jednak wydaje mi się, że warto o tym powiadomić również czytelników SO, z którymi od lat zastanawiamy się co można zrobić, by polski katolicyzm przestał niszczyć demokrację.
Jedną z możliwości jest podjęcie społecznego dialogu. Być może list pana Jarosława Reszela stanie się dodatkowym pretekstem do takiej twórczej rozmowy.
Co więcej, mam nadzieję, że i proboszczowie się w nią włączą. Pozwalam sobie też załączyć powyżej, w imieniu Pana Burmistrza Mariana Mahora, zaproszenie na wykład — wyrażając nadzieję, że zarówno ci, którzy podzielają poglądy wykładowcy, jak i ci, którzy się z nim radykalnie nie zgadzają, wyjdą z niego wzbogaceni samym faktem wymiany myśli.
Wszak to nas wyróżnia jako istoty obdarzone rozumem, że jesteśmy gotowi zdać sprawę w nadziei, która jest w nas, by zacytować list św. Piotra:
Lecz Pana Boga uświęcajcie w waszych sercach i bądźcie zawsze gotowi udzielić odpowiedzi każdemu, kto domaga się od was uzasadnienia waszej nadziei, z łagodnością i bojaźnią.

