Waldemar Sadowski: Faszyzm polski

Faszystowski system sprawowania władzy

Proste i zrozumiałe ujęcie faszyzmu proponuje Jason Stanley z Yale University: taktyka sprawowania władzy przez mafie polityczne, oparta na lojalności i sile, nastawiająca przeciwko sobie duże grupy społeczne. Jako przykład omawia też Polskę i PiS. Twierdzi, że czołówka ruchów faszystowskich to w rzeczywistości po prostu gangsterzy działający w polityce.

 Jason Stanley mówi wprost: „Władza w Polsce, przejęta przez teokratyczną i faszystowską partię Prawo i Sprawiedliwość, stosuje strategię rozsiewania strachu przed nieistniejącymi komunistami”. Tych strachów na polskie wróble jest zresztą więcej, choćby imigranci, euro, LGBT, Niemcy. Madeleine Albright w książce „Faszyzm. Ostrzeżenie” tak to widzi: „Tam, gdzie monarchowie dążą do uspokojenia gniewu tłumu, faszyści będą niepokój podsycać, aby w momencie walki każdy żołnierz pałał żądzą walki i pierwszy nacisnął spust”

 PiS jest dziwną organizacją: partia typu wodzowskiego, ale także konglomerat powiązany z kościołem, którego bossowie zarządzają  nieruchomościami, spółkami, klubami, fundacjami i mediami. Dysponują większością posłów w parlamencie. Prawdopodobnie ściągają haracze od państwowych spółek, które ściśle kontrolują. Kombinat dający pracę tysiącom członków i zwolenników. Do tego tajemnicze kontakty z oligarchią rosyjską – co uprawdopodobniają książki Piątka, czy Rzeczkowskiego. Organizacja ta wykracza poza definicję partii politycznej. Z pobieżnych informacji mediowych wynika, że proces stanowienia prawa w Polsce został poddany kontroli Jarosława Kaczyńskiego. Faszyzm zawsze był formą partiokracji, czy lepiej – ustroju oligarchii partyjnej:  Pisowcy realizują ten ustrój w sposób modelowy. A niewykluczone, że w podejmowaniu decyzji bierze tu udział jeszcze Władca Taśm z siedzibą na Kremlu.

Faszyzm jako system oligarchii partyjnej wykorzystuje instytucje demokracji przedstawicielskiej — przede wszystkim system reprezentacji: obywatele wprawdzie wybierają swoich przedstawicieli, ale po wyborach już jako parlamentarzyści stają się niezależni, ale — według fikcjonizmu prawnego — rzekomo nadal reprezentują wyborców. To jest najsłabsze ogniwo demokracji przedstawicielskich na całym świecie. Jeżeli do władzy dochodzi partia demokratyczna, z liberalną kulturą polityczną, problem ten nie jest największym nieszczęściem. Rodzi się wprawdzie oligarchia partyjna — podporządkowana szefowi partii, a nie wyborcom — która korzysta z faktu zajmowania wysokiej pozycji w hierarchii społecznej, ale ich władza jest stale ograniczana przez inne instytucje demokracji i kulturę polityczną społeczeństwa. 

Prawdziwe nieszczęście pojawia się, gdy wybory wygrywa partia wodzowska. Demokracja przedstawicielska niemal automatycznie przeistacza się w jedną z odmian autorytaryzmu, obsługiwanego przez chamską sforę lojalną tylko wobec wodza, jak na Węgrzech, czy w Polsce. Obalenie konstytucji odbywa się bez formalnej zmiany. Zbrodnia stanu w białych rękawiczkach.

Polski system demokracji przedstawicielskiej ma ogromne dziury. Przede wszystkim mamy do czynienia z dwójpodziałem, a nie trójpodziałem władzy — szef partii większościowej skupia w swoim ręku władzę ustawodawczą i wykonawczą. Jeżeli jest to partia wodzowska, jak PiS, to łatwo utworzyć pozakonstytucyjny ośrodek władzy. Jeżeli do tego prezydent jest powiązany z tą większością, to cheque and balance zostaje niemal całkowicie wyłączony. Dyktatura formalna podana na tacy. Proces stanowienia prawa przejęty zostaje przez grupę decydentów partyjnych lub szefa partii. To jest być może kluczowa cecha polskiego faszyzmu.

Problem ten pojawił się już w oficjalnym obrocie prawnym. Profesor Małgorzata Wrzołek-Romańczuk tak relacjonuje swoje wystąpienie jako pełnomocnika Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego podczas rozprawy przed TSUE w dniu 14 maja 2019 r.: „Następnie wskazałam na jeszcze groźniejsze zjawisko, a mianowicie na to, że istotne decyzje w Państwie zapadają poza systemem konstytucyjnych organów Rzeczypospolitej Polskiej w tzw. centralnym ośrodku dyspozycji (decyzji) politycznej”.

Profesor nawiązuje tu do koncepcji profesora Stanisława Ehrlicha, komunistycznego profesora prawa (m.in. „Ustrój Związku Radzieckiego”, t. 1-2, 1954-56), u którego pobierał nauki Jarosław Kaczyński: „Dla formowania prawa wewnętrznego decydujące znaczenie ma istnienie centralnego ośrodka dyspozycji politycznej, którym jest jakiś organ państwowy, lub nawet kilka organów, jak to się dzieje w niektórych ustrojach, współpracujących z kierownictwem partii rządzącej. Niekiedy w skład tego ośrodka wchodzi w sposób nieformalny jakaś grupa osób lub pojedyncza osoba. Ośrodek ten nie tylko podejmuje decyzje, którym nadaje kształt przepisów prawa, ale dysponuje scentralizowanym aparatem przymusu, przy pomocy którego zapewnia ich efektywność”.

To jest właśnie mafijny system sprawowania władzy, który profesor Jason Stanley uznaje za istotną cechę faszyzmów. Przypuszczalnie w taki właśnie sposób, nieformalnie, czy też „bez żadnego trybu”, Kaczyński rządzi Polską. Zarówno w tym, jak i w kilku innych przypadkach, doszło do nielegalnej zmiany porządku konstytucyjnego, co jednak można będzie wykazać dopiero w ewentualnym przyszłym śledztwie. Normy prawne można bowiem uchylać także nieformalnie poprzez praktykę – nie stosując się do nich, jeżeli dysponuje się siłą.

Dobrą ilustracją efektów tej metody sprawowania władzy w praktyce jest historia horroru, którą przeszedł urzędnik państwowy z KNF Wojciech Kwaśniak — bo respektował rządy prawa, a nie rządy oligarchii partyjnej. W 2014 roku został ciężko pobity kijami baseballowymi przez bandytów powiązanych ze SKOK-iem. „Zamach był następstwem mojej pracy w Komisji Nadzoru Finansowego” – pisze w oświadczeniu opublikowanym w 8 grudnia 2018 roku – „Efektem tej pracy było m.in. zdemaskowanie grupy przestępczej, która wyprowadziła ze SKOK-u Wołomin ponad 1 mld zł. Bezpośredni sprawcy zamachu zostali bardzo szybko zidentyfikowani przez policję. Jednak do chwili obecnej nie zostali osądzeni ani ukarani”.

Zamiast bandytów prokuratura ściga Kwaśniaka. „W moim odczuciu postawiony mi absurdalny zarzut dyktują wyłącznie bieżące potrzeby polityczne i propagandowe. Potrzeby te zaspokojono w ten sposób, że zostałem zatrzymany o godzinie 6 rano, pozbawiony wolności, zakuty w kajdanki, a następnie poddany wielogodzinnym przesłuchaniom w Prokuraturze Regionalnej w Szczecinie”.

Pierwsze ruchy mafii partyjnych typu faszystowskiego skupiają się na opanowaniu wojska, policji, prokuratury i wyłączaniu bezpieczników prawnych takich jak Trybunał Konstytucyjny. Trybunał Konstytucyjny w przedwojennej Austrii został zniszczony za pomocą intryg i trików w podobny sposób jak dzisiaj w Polsce, dzięki czemu nie było żadnej instytucji, która mogłaby uznać Anschluss za niezgodny z prawem.

Obserwując zachowanie organów ścigania w obecnym ustroju, warto zaryzykować w przyszłości zmianę ich organizacji: Prokurator Generalny i Komendant Główny Policji powinni być wybierani przez gremia obywatelskie, a nie przez polityków. Ataki, zmiany personalne i organizacyjne oraz naciski na sądy spowodowały, że trzecia władza znalazła się w tak intensywnym konflikcie z rządzącą partią, że w sprawach związanych z polityką obywatele nie mogą mieć gwarancji sprawiedliwych wyroków. Niezależność sądownictwa gwarantuje bowiem system, a nie odwaga sędziów.

Faszyzm jak każdy dynamiczny system ma swoje fazy rozwojowe – w Polsce ten system już jest. Można tylko dyskutować, czy określać go jako stadium wczesne, embrionalne, czy formalne. Tak czy inaczej, jak nowotwór zaczyna pożerać oraz więcej instytucji demokratycznego organizmu.

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com