Waldemar Sadowski: Faszyzm polski

Dyskurs w Polsce

Zdania autorytetów są podzielone. Profesor Roman Kuźniar w wywiadzie w TOK FM w styczniu 2017 roku stwierdza, że „kaczyzm to jest odmiana faszyzmu”. Według Profesora Polacy popełniają błąd, sprowadzając faszyzm do nazizmu – jednej z jego najbardziej zbrodniczych form. Na podobne uproszczenie wskazuje Eatwell: „Większości ludzi słowo »faszyzm« kojarzy się z nihilistyczną przemocą, wojną i »zmierzchem bogów«. […] to świat germańskich mundurów i dyscypliny, uległości i sadomasochizmu, a nie miłości” pisze Roger Eatwell. 

Innego zdania jest profesor Leder. W ciekawym wykładzie „Faszyzm — skąd to się bierze?”,  wygłoszonym 10 grudnia 2018 roku w siedzibie Obywateli RP  zapowiada na wstępie, że powie o „dzisiejszym polskim faszyzmie”. A więc istnieje według niego zjawisko polskiego faszyzmu, ale raczej sprowadza się ono do małych ugrupowań politycznych i świata psychologii społecznej dużych grup. Na pytanie, czy mamy już do czynienia z państwem faszystowskim w Polsce, Profesor odpowiada: jeszcze nie.

 Leder stwierdza, że „w każdym społeczeństwie istnieje hierarchia”,  następnie sprowadza genezę faszyzmu do niezadowolenia dużych grup, wynikającego z ich niskiej pozycji w hierarchiach społecznych. Hierarchie te są bowiem konstruowane na różnych zasadach, często niesprawiedliwych, nieakceptowalnych przez duże grupy ludności i stąd bunty oraz rewolucyjne przesunięcia hierarchii. Jedna z ważniejszych hierarchii oparta o własność, wyznaczając jednostkom pozycję materialną, implikuje też jakość życia, a często stopień wolności. Pojawiła się też hierarchia zasobów merytorycznych, tworząc na szczycie elity intelektualne.

Ludzie, którzy znajdują się nisko w hierarchii merytorycznej, a więc dysponują niskim wykształceniem, zazwyczaj dzisiaj mają też niskie dochody. To te niezadowolone grupy tworzą społeczne zaplecze faszyzmu. Propaganda partyjna łatwo przechwytuje ich umysły, gdyż w ideologii faszystowskiej odnajdują namiastkę sensu: przemieszczają się w hierarchii, zdobywając kapitał symboliczny w formie tożsamości narodowej i religijnej oraz języka jako kodu kulturowego. Z pomocą propagandy poprawiają swój status we własnych oczach.

Emocjonalne uczepienie się nacjonalizmu jest dosyć prostym i niewymagającym wysiłku emocjonalnym zabiegiem, a daje człowiekowi proste poczucie sensu, znaczenia, zadowolenie psychiczne, komunikację z większą całością, oraz atawistyczną rozkosz z poniżenia innych — obcych, którzy tego nie mają. Ta dynamika grup działa jak ścierające się z sobą płyty tektoniczne, niezależne od jednostki.

Czy jest tu miejsce na wolną wolę? Na świadome i skuteczne przeciwstawienie się jednostki dynamice bezwładnych niezadowolonych mas uwikłanych w hierarchiczne sieci? Proces formowania się faszyzmu byłby więc ślepą siłą historii, na którą nie mamy większego wpływu, bo wynika on z biologii i natury homo sapiens oraz z przeszłych zdarzeń i związków przyczynowo-skutkowych, które doprowadziły społeczeństwo do stanu teraźniejszego.

A konfliktów tego typu — wynikających z uwikłań w sieci zależności i hierarchie — jest w Polsce i na świecie wiele: kultura wiejska vs kultura miejska, cywilizacja wschodnia vs zachodnia, narodowy katolicyzm vs Oświecenie i katolicyzm liberalny, młodzi mężczyźni vs młode kobiety, konsumpcjonizm vs odpowiedzialność ekonomiczna, przyspieszony rozwój technologii vs strach przed nieznaną przyszłością, wierzący vs niewierzący. Leder stwierdza też, że kler katolicki sankcjonuje te różne formy faszyzmu, także w Polsce.

Ostatecznie jednak Profesor przyznaje, że nie ma w Polsce państwa faszystowskiego, bo są wolne wybory i wolne sądy. Jest to jednak teza budząca wiele wątpliwości i w dalszej części staram się wykazać, że nie ma racji. W ogóle Profesor zbyt mało uwagi poświęca w swoim wykładzie ustrojowym aspektom faszyzmu, koncentrując się na dynamice grup społecznych. Stąd być może ta ostrożność w ocenie kaczyzmu.

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com