18.08.2019

Oczy pełne modlitwy i pokory tryskają krwią bliźniego.
Nagle Kościół dobroci i miłości, Kościół cichego szemrania różańca, zapachu kadzidła, szopki noworocznej i kolęd, przeradza się we wspólnotę prymitywnych okrutników. Na jej czele stoi kapłan zła z zaciśniętymi ustami. Podnosi ręce do góry. Przymyka oczy. I przekazuje znak. Walczcie z „tęczową zarazą”. Bóg wam wybaczy, a nawet wynagrodzi. Już czas.
Bez miłości. Bez miłosierdzia.
Czym jest świadectwo wiary w takim Kościele? Czym jest Ewangelia?
Potrzeba tylko maleńkiej iskierki.
Są wierni, którzy jej wypatrują jak gwiazdki na niebie. Czy już czas? „Armia Boga” czeka. „Wojownicy Maryi” również (sami mężczyźni). I jakby co, to „wezmą sprawy w swoje ręce”, bo przecież LGBT to obca, niemiecka ideologia, zagrażająca nie tylko naszym dzieciom, ale całemu narodowi. To plaga – nasłana na nas przez złe moce. Trzeba ją wypalić. Dziękujemy, kapłanie, za słowa prawdy! Wiemy, co mamy czynić.
Tak przecież działała hitlerowska propaganda. Życie Żyda, Cygana czy homoseksualisty było nic niewarte. Himmler przekonywał, że byli to podludzie. Zwykłe robactwo. Nieczystość. I nic się nie stanie, kiedy przestaną żyć. Można rozdeptać. Prosty zabieg higieniczny. Tak będzie lepiej dla wszystkich. Nie ma grzechu. Raczej dobry uczynek. To samo powiedział Jędraszewski o LGBT. Zaraza to zaraza.
I nadal jest metropolitą krakowskim.
Do prokuratury wpłynęły doniesienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Na arcybiskupa! W Polsce osoba święta i nietykalna. Czy w swojej homilii nie zachęcał do przemocy wobec LGBT? Z pewnością nie potępił. Prokuratura nie będzie tego analizować – to jasne. Ale nie trzeba tutaj być prawnikiem. Widzieliśmy werbalną i fizyczną przemoc podczas Marszów. Nie ma wątpliwości. A więc na Jędraszewskim ciąży moralna odpowiedzialność za to, co się może stać. Przykładowo, w szkołach. Jędraszewski rzucił słowo. Teraz, przerażeni, czekamy na ciało.
Ten, kto może zatrzymać przemoc na niewinnych ludziach, a tego nie czyni, jest odpowiedzialny. Amen.
Do kancelarii metropolity wpłynęły dziesiątki listów z wyrazami poparcia. Wierni dziękują kapłanowi za odwagę i bezkompromisowość w obronie wartości. Winszują też filozoficznej głębi, zaczerpniętej podobno od Józefa Tischnera. Są życzenia długiego życia i gratulacje za dotychczasową posługę. Zabrakło tylko jednego podziękowania: za chrześcijańską postawę wobec drugiego człowieka.
Dariusz Wiśniewski

Do tej pory,nie potrafię zrozumieć „prawdziwych chrześcian”,członków polskiego kościoła katolickiego,że nie korzystają z „przedstawicieli watykańskiej kongregacji biskupów”,do której to kongregacji winni zgłosić swe żale na biskupów,nie tylko w zakresie etyki seksualnej.Czy dlatego,że w polskim kościele,tak jak twierdził jeden z towarzyszy w KC PZPR „demokracja się nie przyjmie”?
Czy znajdzie się ktoś w polskim KRK, kto zatrzyma to szaleństwo nienawiści, które nakręca m.in. pan Jędraszewski? Czy my Polacy zatrzymamy to wzajemne napuszczanie nas na siebie przez PiS i KRK?
Przeraża i zdumiewa fakt ,że na polskiej ziemi tak doświadczonej zbrodniami niemieckich nazistów i uświęconej krwią pomordowanych milionów Polaków żydowskiego pochodzenia….. Odradza się faszyzm z kościelnym błogosławieństwem i policyjną ochroną….
W przeszłości Kościół był pełen „dobroci i miłości, Kościół cichego szemrania różańca, zapachu kadzidła, szopki noworocznej i kolęd”, bo nie było filmów dokumentalnych o jego przestępstwach i zbrodniach. Zbrodnie na dzieciach w Irlandii trwały sto lat, a wyszły na jaw dosyć niedawno. Ukrywanie pedofilii było dokonywane na całym świecie na rozkaz kolejnych papieży. W Polsce tez. Wojtyła tego nie zaczął, on tylko kontynuował. Jedna czwarta księży w Polsce była szantażowana przez SB, bo SB miała ich czym szantażować. Teraz mało o tym wiadomo, bo Kiszczak zniszczył akta kleru. Jego wina jest o tyle niewielka, ze gdyby on nie zniszczył, to zniszczyłby Macierewicz. W przeszłości to nie Kościół był sympatyczny. To myśmy nie byli poinformowani o jego naturze.