Andrzej Lewandowski: Teraz – do Tokio!

07.10.2019

ECHA WYDARZEŃ: Lekka atletyka zamknęła swą rewię mistrzowską w Katarze. Akcenty sportowe tak mocne, że aż głowa zaczyna boleć od przewidywań przyszłości. W przyszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich. W Tokio!

Polski dorobek: 6 medali: złoty, dwa srebrne, 3 brązowe. 11 miejsce w medalowej klasyfikacji.

Daj nam Panie i Losie taką powtórkę olimpijską! Prawda, obok błyszczących trofeów zdarzyły się chwile zawodu oraz refleksji mniej radosnej – nie ma nas w sprinterskich sztafetach, na długich dystansach, w dysku i w kuli obraz był różny od przewidywanego itd. Ale przecież nigdy nie było tak, że 100 procent tzw. szans dokładnie przełożyło się na medale. Nie pamiętam już kto i kiedy uczenie wyliczył, że trzy szanse (teoria, tabele, rankingi) to mniej więcej jeden medal… I wtedy trzeba być zadowolonym. Jesteśmy!

No i jeszcze – to już żarcik – przypiszemy sobie jeszcze kawałek jednego mistrzowskiego tytuł. Bo – kto doprowadził Katarczyka (rodem z Kenii) – 28-letniego Mutaza Barszima do złota na skoczni wzwyż?

Piękniejszego prezentu na okrągły jubileusz nie mogli sobie sprawić. 28-letni Barszim i 73-letni Stanisław Szczyrba rozpoczęli współpracę w 2009 roku. Zatem w tym roku, a w dokładnie dosłownie kilka dni temu, mogli odtrąbić dziesięć lat wspólnej pracy. Ba, Katarczyk dość mocno związał się z Polską. Bardzo często przyjeżdża do ojczyzny swojego mentora, a ośrodek w Spale już zdążył poznać jak własną kieszeń…

Przed medalami, których suma przekroczyła także moje oczekiwania, widzę obrazy, a jeszcze przed nimi ludzi, którzy je własnoręcznie malowali. Każdy piękny – prawie każdy inny. 

Jedyny arcymistrz Paweł Fajdek, jako ten, który – gdy już sięgnął po szansę w pierwszym rzucie – nie dał nikomu cienia nadziei. Tyczkarz p. Lisek niby „tylko” brąz, ale jaki wynik i jaka walka! Do tego – jakie salto z pozostałymi medalistami – twardzi rywale, a równocześnie wielcy kumple… Panna Fiodorow – wice, do tego z życiówką. W takich zawodach trzeba być gotowym (ą) do atakowania rekordu kraju, a przynajmniej własnego… Marcin Lewandowski – finałowy bieg na brąz 1500 metrów do pokazywania jak się mistrzostwo nóg zgrywa z arcymistrzostwem głowy… Fenomenalne panie „czterystumetrówki” – szybkie, zgrane, waleczne, głodne sukcesu i rekordu – do tego wdzięczne i umiejące się uśmiechać… A „robota” jakże ciężka! „Pani Święty–Ersetic w ciągu ośmiu dni przebiegła sześć razy 400 m – w dwóch sztafetach 4 × 400 m (mieszanej i kobiecej) oraz indywidualnie.

Są medale, jest pomnożenie sławy, są rekordy, jest też… kasa… Media kochają zaglądać do kieszeni, więc…

Srebro sztafety pań warte jest 40 tys. dolarów, czyli prawie 160 tys. zł, ale nie wiadomo, jak ta kwota zostanie podzielona, bo w eliminacjach biegł inny skład niż w finale. Piąte miejsce w sztafecie mieszanej to 12 tys. dolarów (około 47 tys. zł) do podziału na drużynę. Natomiast za siódme miejsce indywidualnie Święty–Ersetic otrzyma 5 tys. dolarów, czyli ok. 20 tys. zł. Nowicki podzieli się z Węgrem Około 120 tys. zł zarobiła Joanna Fiodorow, która była druga w rzucie młotem. A po ok. 80 tys. zł powinno wpłynąć na konta tyczkarza Piotra Liska i Marcina Lewandowskiego (1500 m). Obaj wywalczyli brązowe medale. Ten sam krążek miał wprawdzie młociarz Wojciech Nowicki, ale on stanął na podium ex aequo z Węgrem Bence Halaszem, co oznacza, że sumuje się kwoty nagród za trzecie i czwarte miejsce, a potem dzieli na pół. To oznacza, że do jego kieszeni powinno trafić ok. 70 tys. zł. Finansowo nagradzane przez IAAF są miejsca 1–8. Od dziesięciu lat utrzymują się one na tym samym poziomie. Trzeba też pamiętać, że od tych kwot trzeba jeszcze odprowadzić podatek.

Poziom sportowy zawodów – niebywały. Rekord gonił rekord, życiówka – życiówkę. Szkoda tylko, że głównymi widzami wielkich wydarzeń byli… koleżanki i koledzy z grona startujących. IAAF popełniła kiedyś coś w rodzaju falstartu przyznając organizację Katarowi, który (choć ma dziś mistrza skoku) w lekkiej atletyce, jako spektaklu nie ma ochoty się zakochać. Królowa – matka sportu nie temu podała rękę do pocałunku, któremu powinna… Prestiż – nie jest na handel, a stadionowa supernowoczesność to wprawdzie atut i powód do podziwu, lecz pełnych i żwawo reagujących trybun nie zastąpi… No i te knoty w sędziowaniu – rzut dobry, czy nie, te kilometry dodatkowe dla już zmarnowanego do cna chodziarza… Klimatyzacja z elektroniką, ale… popraw się Królowo do Igrzysk…

Jeszcze detalik– dobrze, że jest konkurencja w przekazie TV. Wybierałem Eurosport, jakoś naturalniej i mniej gaworzenia – więcej pierwszego planu dla głównych aktorów…

avatar

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego “Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com