Stanisław Obirek: Polityka Boga

08.10.2019

W polskiej debacie publicznej sporo (jak na mój gust zdecydowanie za dużo) zajmuje religia, a szczególnie Kościół katolicki i jego urzędnicy. Mniej mowy jest o Bogu i istotnej dla chrześcijańskiej tożsamości nauce Bożego Syna Jezusa Chrystusa. Można powiedzieć, że sprawy zupełnie drugorzędne, by nie powiedzieć marginalne, z punktu widzenia Boga (jeśli w ogóle możemy domniemywać, co też Bóg widzi) dominują, a istotne są po prostu przemilczane.

Weźmy temat LGBT czy tzw. ideologii gender, które pojawiły się nagle i niespodziewanie zarówno na partyjnych konwentyklach, jak i na ambonach i listach duszpasterskich (nie będę kruszyć kopii kto był pierwszy). Temat wyraźnie zaprząta uwagę jednego z liderów politycznych i kilku ważnych hierarchów katolickich. Właściwie trudno dociec dlaczego. Pojawiły się mniej czy bardziej wiarygodne interpretacje tego zjawiska. Ja poprzestanę na konstatacji, że jest ono zaskakujące i zupełnie niepotrzebnie angażujące polityczna i religijną energię ludzi, którzy ani o LGBT ani o gender nie mają zielonego pojęcia zaś proponowany przez nich konstrukt ideologiczny nijak się ma do rzeczywistości.

Ale sięgnijmy do źródeł, Biblii i nauczania Kościoła katolickiego. Zarówno w tej pierwszej, jak i w tym drugim problem seksualnej orientacji jest marginalny i zajmuje miejsce przysłowiowego przypisu w opasłych tomach poświęconych czy to tajemnicy Boga, czy moralności ludzkiej. Natomiast zarówno w Biblii, jak i w doktrynie kościelnej niezmiernie istotne miejsce zajmuje i zawsze zajmował dekalog, czyli zestaw pewnych wskazań i zobowiązań wobec Boga i drugiego człowieka.

Boga pozostawmy na boku, bo to sprawy złożone, natomiast więcej da się powiedzieć o człowieku. Jak się wydaje tematem dominującym jest troska o bliźniego, zwłaszcza skrzywdzonego, biednego i prześladowanego. Dzisiaj najbliższym biblijnej troski jest uchodźca i emigrant. To właśnie miliony osób, które nie z własnej winy utraciły swój dom, często najbliższych i cały dorobek życia, powinny być w centrum uwagi polityków i przywódców religijnych, którzy uczynili z chrześcijaństwa swoje hasło wywoławcze.

Tak w istocie bywa, ale rzadko i nie w Polsce.

W Biblii to prorocy napominali władców (dzisiejszych polityków?) by przestrzegali podstawowych praw moralnych. Wystarczy wspomnieć nieustraszonego proroka Natana, który wygarnął królowi Dawidowi jego naganne i przestępcze postępki. Dzisiaj prorocy zamilkli. Można wręcz powiedzieć, że skrywają przestępstwa, do jakich dochodzi w ich gronie. Może dlatego boją się je wypominać politykom? Bo przecież jak można wypominać łamanie prawa ministerstwu, które tylko nominalnie nazywa się sprawiedliwości, skoro może się okazać, że to łamanie prawa może chronić moją własną głowę.

W 2005 roku znany z lewicowych poglądów amerykański teolog (był duchowym doradcą prezydenta Obamy) Jim Willis opublikował ciekawą książkę, która jeszcze przed pojawieniem się w księgarniach wywołała ogromne zainteresowanie. Nie bez winy był tu zapewne chwytliwy tytuł: „Polityka Boga: dlaczego prawica się myli, a lewica niczego nie rozumie”. Myślę, że w Polsce można by dzisiaj napisać podobną książkę na podstawie rodzimego materiału dowodowego. Być może okazałoby się, że zarówno programy polityczne prawicowych partii, jak i duszpasterskie zatroskanie katolickiego kleru mają dość luźny związek z „polityka Boga”. A nasza lewica, działając przede wszystkim reaktywnie, zupełnie nie rozumie o co w tym wszystkim chodzi. Na pewno nie chodzi tu o Boga i religię.

Czy to oznacza, że zachęcam do politycznej bierności? Ależ skąd, wprost przeciwnie, radzę uważnie przestudiować to, co proponują poszczególne partie i poszczególni polityce i głosować dokładnie na tego, który stwarza nadzieję, że będzie mnie reprezentował.

A co do tego ma Kościół? Cieszy mnie, że polscy katolicy przypomnieli sobie, że nie tylko biskupi i księża są Kościołem. Zaczynają to głośno wyrażać gromadząc się przed biskupimi pałacami i jasno mówią co myślą o ich obsesjach i braku wierności nauce Jezusa. To początek ruchu znanego w innych krajach pod hasłem „My jesteśmy Kościołem”. W wielu krajach to właśnie katolicy świeccy wymusili zmiany w swoich Kościołach (jako przykład wymieńmy Chile i Irlandię). O tym innym razem.

avatar

Stanisław Obirek

Profesor

Teolog, historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, były jezuita. Ur. 1956
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com