Zbigniew Szczypiński: Co dalej z tą polityką?

Gdzie i u kogo działa MA-BE-NA?

08.11.2019

Zamęt, obserwowany w mediach po wystąpieniach polityków i wypowiedziach komentatorów, jaki pojawił się — a to po zgłoszeniu kandydatury posłów Piotrowicza i Pawłowicz na sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a to po wybraniu przez Andrzeja Dudę Macierewicza na marszałka-seniora — jest moim zdaniem całkowicie niepotrzebny. Jest tylko kolejnym dowodem na skuteczność i rzetelność pracy sztabu skupionego wokół Jarosława Kaczyńskiego.

Mając nieograniczone środki na badania (nieograniczone, bo praktyczne równe zasobom całego państwa) można skutecznie wywoływać czy to wrzawę, czy to święte oburzenie; dokładnie wtedy, gdy jest to potrzebne władzy. Sekwencja tych wydarzeń jest dyktowana potrzebami obozu władzy. Prezes precyzyjnie i w pełni świadomie uruchamia swoich posłów jeszcze formalnie funkcjonującego Sejmu do wysunięcia kandydatur posła Piotrowicza i posłanki Pawłowicz oraz profesor Chojny-Duch, wiedząc, że nie ma prostej kontynuacji tej decyzji przez nowy sejm.

Idę o zakład, że wcale nie będzie tej prostej kontynuacji i całe „święte oburzenie” okaże się puste.

Pytamy: po co? I — dlaczego wysunięto te kandydatury? Odpowiedź jest prosta: bo to całkowicie „przykryło” sprawę Banasia. A sprawa Banasia — to jest naprawdę sprawa. Banaś zostanie w końcu zapewne odwołany, bo okaże się, że w momencie powoływania nałgał w kwestiach majątkowych, wprowadzając tym samym w błąd posłów, co skutkuje nieważnością wyboru. A konsekwencje poniosą mniejsi szefowie służb, bo przecież nie Mariusz Kamiński. Jednak zagranie kartą Pawłowicz/Piotrowicz skutecznie na przeszło tydzień wyeliminowało sprawę z dyskursu publicznego — i o to chodziło.

Kandydatura Macierewicza na marszałka-seniora to z kolei prosty test lojalności Andrzeja Dudy. Prezydent miał listę dziesięciu posłów, spośród których mógł wskazać osobę godną tego stanowiska. Na tej liście był też sam prezes Jarosław Kaczyński. Andrzej Duda mógł naprawdę „zabłysnąć” — tak, jak dotąd mu się to nie udawało. Miał okazję. Ale grzecznie posłuchał Nowogrodzkiej i powierzył zaszczyt człowiekowi, z którym był w otwartym konflikcie jako zwierzchnik sił zbrojnych. Musiał zapomnieć o swoich wypowiedzianych do kamery słowach — o „ubeckich metodach” Macierewicza, stosowanych przez niego przy procedurach odwoływania zasłużonych oficerów Wojska Polskiego. W których to procedurach faworyt ministra, jego pulchny wybranek prosto z podwarszawskiej apteki, powiadamiał odwoływanych ich o dymisji, odbierając później z rąk ministra złoty medal za zasługi dla wojska polskiego. Podjęcie decyzji wbrew własnym słowom musiałoby być trudne dla każdego urzędnika państwowego — a jest szczególnie upokarzające dla prezydenta.

Warto — pamiętając o tych przypadkach — przypomnieć zgłoszony czas jakiś temu przez profesora Zybertowicza pomysł o dźwięcznej nazwie MA-BE-NA. Miała to być „maszyna bezpiecznej narracji”, taki swoisty system dopracowania i opracowania informacji, wprowadzanych do obiegu publicznego. MA-BE-NA miała gwarantować brak wpadek komunikacyjnych i propagandowych, tak, aby nic nie zagrażało władzy obozu rządzącego.

Nie mam wiedzy — co dalej z pomysłem Zybertowicza i jak budowany jest przekaz informacji w obozie władzy. Wiem jednak, że rośnie rola i znaczenie zatrudnionych przez władzę socjologów, prowadzących mnóstwo badań na jej użytek. I wiem też, że prezes Polski to docenia. Zapamiętałem, jak bezpośrednio po ogłoszeniu wyników wyborów do Parlamentu Europejskiego Jarosław Kaczyński w oświadczeniu dla mediów powiedział — i tu cytat — „najpierw podziękować chciałbym naszym socjologom”. Tak było!

Podnosząc trochę wyżej poziom naszej analizy, chciałbym zauważyć, że u wszystkich aktorów naszej sceny politycznej rośnie znaczenie oparcia decyzji kierunkowych na wynikach badań społecznych, sondaży, badań fokusowych itp. Niech ilustracją tego będzie powszechnie dostępna informacja, że sam Donald Tusk zlecił prywatnie przeprowadzenie badań dotyczących swojego startu w wyborach prezydenckich. Powszechnie słyszalne były też liczne głosy krytyki wobec kierownictwa Koalicji Obywatelskiej za to, że nie zleciło i nie prowadzi badań socjologicznych niezbędnych do dobrego zaplanowania kampanii wyborczej.

Liczba odpowiednich firm i zespołów badawczych w Polsce jest naprawdę imponująca jak na wielkość naszego kraju. Każda ekipa ma „swoich” badaczy, „nasi” badacze i „ich” badacze, „nasze” badania i „ich” badania – kręci się już w głowie od tego zamętu.

Powstaje pytanie – jeżeli wszystkie najważniejsze decyzje zależą od wyników badań różnych firm, jeżeli przy tym liderzy polityczni czekają na wyniki badań prowadzonych przez „swoich” badaczy, to gdzie tu jest jeszcze miejsce na prawdziwe życie polityczne? Na rzeczywiste działania, wyrażające postawy i wyznawane wartości aktorów sceny politycznej?

Obawiam się, że jest w tym wszystkim coraz mniej polityki, a coraz więcej zimnej kalkulacji.

Nie ma co się jednak kopać z koniem. Jest, jak jest i będzie tego jeszcze więcej — w miarę doskonalenia narzędzi i środków technicznych oraz postępującego rozwoju AI. A jeżeli tak, to rodzi się pytanie — czy w ogóle ludzka inteligencja, nawet inteligencja Jarosława Kaczyńskiego, ma decydować o kierunku rozwoju kraju? Czy nie czas, aby po prostu ostateczny poziom podejmowania decyzji, opartych na wynikach ogromnej liczbie różnych badań powierzyć całkowicie inteligencji komputerowej? Oddać decyzję maszynie, która na zimno, bez emocji, wybierze najlepszy wariant postępowania?

Przyznam, patrząc na naszych polityków, że byłbym spokojniejszy o los naszego kraju. Przenosząc to na poziom polityki światowej – o losy świata. I mówię to wiedząc, że mnie osobiście to już nie dotyczy. Nie zmienia to wagi i znaczenia tych propozycji.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com