konferencja europosła Legutki w Krakowie
24.11.2019

Znam prof. Ryszarda Legutkę od lat. Można powiedzieć, że byliśmy kolegami. Ceniłem jego tłumaczenia Platona, a jego praca o Sokratesie jest wybitna. Mniej ceniłem jego publicystykę, bo wydała mi się nazbyt emocjonalna i pozbawiona rzeczowych argumentów (w każdym razie do mnie one nie trafiały). Przyglądałem się z ciekawością jego działalności w ramach Klubu Jagiellońskiego, ale nie potrafiłem zrozumieć zacietrzewienia niektórych działaczy tego stowarzyszenia.
Można powiedzieć, że ostatecznie straciłem kontakt z Legutką, gdy stał się działaczem politycznym. A jego coraz bardziej odklejone od rzeczywistości przemówienia w Parlamencie Europejskim sprawiły mi przykrość. Słyszałem o jego konferencjach w Krakowie, na które zapraszał podobnie myślących. Mnie nigdy nie zapraszał, czemu się nie dziwię.
Jednak czara goryczy się przelała, gdy dowiedziałem się o jego ostatnim wyczynie, również w Krakowie. Dobór uczestników konferencji mnie nie zaskoczył, ale to, co mówili razem z Legutką to i owszem. Przytoczę kilka najbardziej uderzających stwierdzeń za sprawozdaniem wyczytanym w Gazecie Wyborczej.
Już sam tytuł piątej debaty zorganizowanej przez Ryszarda Legutkę jest osobliwy: „Od tolerancji do despotyzmu. Lewicowy marsz na Polskę”. Potem jest już tylko gorzej.
Odbyła się w piątek 22 listopada w Krakowie w krakowskiej auli Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Kilkugodzinnej dyskusji z pierwszych rzędów przysłuchiwali się m.in. małopolska kurator oświaty Barbara Nowak, konsul republiki Węgier Adrienne Körmendy oraz politycy PiS: wojewoda małopolski Piotr Ćwik, była posłanka PiS Barbara Bubula oraz Edward Czesak, były poseł i europoseł, a obecnie radny wojewódzki. Znajomy zachęcał mnie do przyjazdu do Krakowa, niestety w tym czasie miałem inne spotkanie w Warszawie na temat relacji chrześcijaństwa i buddyzmu. Zresztą główny organizator mnie nie zaprosił, choć jak wspomniałem znamy się od dziesięcioleci.
Główny organizator i europoseł snuł teorię, że katolicy i chrześcijanie są w Polsce dyskryminowani. – Sumienie w Europie już nie istnieje, zakazuje się go prawnie. Polska niestety również ku temu dąży.
Jednym z gości była Beata Szydło. Szydło przekonywała, że politycy PiS są stygmatyzowani zarówno w europarlamencie, jak i na całej arenie międzynarodowej. Przykładem miałby być jej kilkukrotne nieudane ubieganie się o fotel szefa Komisji ds. Zatrudnienia.
Mimo zaproszenia nie zjawił się abp Marek Jędraszewski, ale wystosował stosowne przesłanie, w którym nawoływał do zjednoczenia Polaków w obronie prawdy i ostrzegał przed widmem zniewolenia w imię seksualnych swawoli.
Pojawiły się za to gwiazdy prawicowej publicystyki: Michał Karnowski (tygodnik Sieci), Grzegorz Górny (Polonia Christiana), Jan Pospieszalski (TVP). Karnowski nawoływał do repolonizacji mediów; zachęcał do wykupu magazynów, stacji telewizyjnych i rozgłośni radiowych oraz aktywnego wejścia w rynek reklam. Pospieszalski skoncentrował się z kolei na ostatniej premierze spektaklu „Chłopi” w wykonaniu studentów szkoły teatralnej we Wrocławiu, która zbulwersowała prawicowe media. Aktorzy grają w przylegających do ciała cielistych kostiumach, na których widać przeskalowane penisy i waginy.
Wobec protestów lewicowych uczestników (niezaproszonych i zachęconych do „wyniesienie się”), którzy próbowali zadać niewygodne pytania, paneliści zachowali się zgodnie z przewidywaniami: „Trzeba się modlić za tych, którzy błądzą” (Karnowski) oraz: „Nie życzę panu, aby ideologia LGBT dotknęła pana dzieci” (Górny).
A mnie ogarnął smutek, a nawet wstyd, że mój były kolega organizuje i to za pieniądze podatników takie seanse nienawiści. Szkoda, że zrezygnował kiedyś z bliskich nam obu ideałów krytycznego myślenia.


„Nie przystoi lwu płakać przed lisem.”
Wszak lew może żałować, że kolega mu spisiał…
Ech, przecież to już norma. Skład typowy: były intelektualista Legutko, Nowakowa udająca urzędniczkę i pseudodziennikarz Pospieszalski. I wszyscy oni wierzą w głoszone przez siebie brednie. Z cynikami można się porozumieć, z dogmatykami nigdy.
Pana Legutki od wielu lat nie daje się ani ogladać ani słuchać spokojnie. Wygłasza on poglady sprzeczne z czymkolwiek co mogłoby uchodzić za światlą i nowoczesną myśl ludzką. Próba zawrócenia współczesnego społeczeństwa do średniowiecza jest o jakies 500 lat spóźniona a jej wyznawcy wystawiają sobie świadectwo braku zdrowego rozsądku. Ale według pisowców wolnośc jest najważniejsza – zwłaszcza wolność głoszenia bzdur, bredni i nonsensów.
Ostatnio przeczytałm ciekawy zbór tekstów Habermasa, znalazły się tam kwaśne uwagi pod adresem Heideggera, Carla Schmitt i paru innych. Zdecydowana większość tzw. intelektualistów poparla nazizm i miała pod ręką cały arsenał argumentów. Nie brakowało wśród nich teologów protestanckich i katolickich (o nich akuarat Habermas nie pisze, ale jest i na ten temat obszerna literatura). Być może kiedyś podobne teksty będą pisane o Legutce et consortes. Czasy inne, ale szkody dla kultury porównywalne.
Jürgen Habermas rzeczywiście trafnie wyłapuje te pułapki w które wpadali skadinąd nietuzinkowi mysliciele popierając nazizm czy komunizm. Kiedy mowa o Legutce jestem nieco ostrożniejszy. Chyba nie bedzie o nim podobnych tekstów, bo format myśliciela jakoś tak chyba nieco skromniejszy…