Zbigniew Szczypiński: Przekroczona kolejna granica…

15.12.2019

Pamiętam z dawnych lat młodości górnej i chmurnej bon mot maleńki taki. W sytuacjach nagłych, przekraczających wszystkie normy, zwykło się mówić: wydawało mi się, że mnie, niczym starą prostytutkę, nic już nie zdziwi a tu – patrzcie, taka sprawa…

Przypominam to może nie najwyższego lotu powiedzonko w związku ze sprawą projektu „kagańcowej” ustawy zgłoszonego przez rządzące ugrupowanie, wniesionego ostatnio do laski marszałkowskiej. O tym, co on zawiera, czym grozi, z czym i z jakimi czasami się kojarzy — powiedziano już dużo. Tu nie ma czego dodać. Każdy myślący człowiek dobrze wie – po co taka ustawa, co ma załatwić, kogo przestraszyć i co ma dać władzy, „pisowskiej” władzy.

Jeżeli nie o tym — to o czym?

O drobiazgach takich. O trybie, w jakim została zgłoszona. I o tych trzech wybitnych posłach i jeszcze wybitniejszych prawnikach, którymi są ci posłowie Solidarnej Polski, od pana Zbyszka, ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Tu jest to, co mnie naprawdę zdziwiło, a wydawało mi się…

Najpierw sprawa trybu. Projekt zgłoszony został jako poselski. Zgłoszenie projektu przez grupę posłów jest zgodne z Konstytucją i Regulaminem Sejmu. Taki tryb oznacza, że projekt trafia do laski marszałkowskiej bez uzgodnień międzyresortowych, bez konsultacji społecznych. Tylko od marszałka zależy, kiedy trafi pod obrady wysokiej izby.

Jest więcej niż oczywiste, że projekt, o który toczy się spór, opracowany został w resorcie sprawiedliwości. To Zbigniew Ziobro po ustaleniach z Jarosławem Kaczyńskim przygotował — wraz ze swoimi urzędnikami — projekt ustawy dyscyplinującej sędziów. Po to, aby wyrok europejskiego trybunału, mówiący o KRS i nowo powołanej izbie dyscyplinarnej Sądu Najwyższego jako niespełniających wymogów europejskiego prawa — nie był stosowany. A był – mamy już za sobą wyrok Sądu Najwyższego, rozstrzygający według wskazań Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Gdyby resort Ziobry przygotowywał taki projekt oficjalnie, zajęłoby to ładnych parę miesięcy, zanim trafiłby do laski marszałkowskiej. A czasu nie ma. Dlatego projekt poselski…

Projekt poselski to projekt, jaki może złożyć grupa posłów i nie musi ona oglądać się na wymogi proceduralne. Poseł jest wolny w sprawowaniu swojego mandatu. Być może jest, ale na pewno nie poseł PiS.

Przyjrzyjmy się więc: kto ten projekt zgłosił? Kim są ci trzej posłowie, trzej muszkieterowie, dający swoją twarz projektowi? Naprawdę ważnemu projektowi, ważnemu dla dalszych losów reformy wymiaru sprawiedliwości, jaką PiS prowadzi od początków swoich rządów, od 2015 roku.

Są to: Sebastian Kaleta, Jan Kanthak, Jacek Ozdoba.

To posłowie wybrani w ostatnich wyborach, wszyscy związani z ministrem Zbigniewem Ziobro.

W Prawie i Sprawiedliwości, w klubie parlamentarnym PiS jest wielu prawników, których zawodowy i życiowy dorobek jest nieporównywalnie większy niż tej trójki młodych, a nawet bardzo młodych ludzi. To, że to oni są twarzami tej awantury — nie jest przypadkowe. Tu nie ma przypadków, tu jest zimne wyrachowanie.

Młodzi, chciałoby się dodać: głupi, wchodzą w to w nadziei, że otworzy im to drogę do kariery partyjnej. Partyjnej, bo na żadną inną nie mają kwalifikacji. O czym świadczy wypowiedź wybitnego profesora Uniwersytetu Gdańskiego Jerzego Zajadło, komentującego skargę jednego z tych trzech żołnierzy ministra Ziobry na nieotrzymanie posady asystenta na wydziale prawa tego uniwersytetu. Odmowy powodowanej… niskimi kwalifikacjami.

Dwaj pozostali to fachowcy jeszcze lepsi. Patrząc z zawodowego punktu widzenia (a to trochę mój zawód i była moja praca), na dotychczasowy przebieg ich pracy w aparacie partyjnym, u boku tak wybitnych postaci, jak Patryk Jaki czy Zbigniew Ziobro, wiem jedno – oni nigdzie poza partią, kariery nie zrobią. A w partii i owszem. Patrz – Patryk Jaki.

Nie wiem, jak zakończy się wojna o sądy. Tu może zdarzyć się wszystko. Wiem jednak, że nie wolno zapomnieć nazwisk tych trzech harcowników, i gdy przyjdzie czas zadbać o ich reedukację. Niekoniecznie tak jak robiono to w Chinach chociaż czasem, myślę sobie, że nie byłoby to najgorsze.

Ex oriente lux — mawiali starożytni…

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com