11.01.2020

30 września 2019 roku Papieska Komisja Biblijna opublikowała ciekawy dokument zatytułowany Kim jest człowiek? Droga antropologii biblijnej. Na razie jest dostępny tylko w formie książkowej w języku włoskim, ale zapewne niebawem ukażę się na stronie internetowej Watykanu w różnych językach. Miejmy nadzieję, że również w języku polskim.
Jak do tej pory dokumenty tej komisji są dostępne w innych językach, ale nie polskim. Owszem można je kupić w Polsce, ale nic nie stoi na przeszkodzie by podobnie jak inne oficjalne dokumenty watykańskie były dostępne również na naszym języku, wszak polscy katolicy, przynajmniej zdaniem większości z nich, są najważniejszą częścią Kościoła katolickiego. Powinni więc mieć szansę poznawania swojej własnej doktryny. Na razie skorzystajmy z tekstu włoskiego i jego omówień w oficjalnych mediach watykańskich.

Oryginalny tytuł dokumentu Kim jest człowiek? Droga antropologii biblijnej brzmi: Che cosa è l’uomo? Un itinerario di antropologia biblica; przywołuję go, bo mam kłopot jak przetłumaczyć włoskie „itinerario”, które może oznaczać drogę, jak proponuję w mojej wersji polskiego tytułu, ale też wskazuje na złożoność tej drogi.
W istocie we wstępie do dokumentu jezuita i kardynał Luis Ladaria, obecny Prefekt Kongregacji Nauki Wiary i Prezydent Papieskiej Komisji Biblijnej (wymieniam te tytuły, bo Watykan się w nich lubuje i one przydają — jak sądzę — autorytetu słowom napisał: „Obecny dokument podejmuje całą złożoność boskiego objawienia odnoszącego się do człowieka. To prawdziwa pomoc skierowana do wykładowców wydziałów teologicznych, do katechetów, studentów kierunków teologicznych, której celem jest sprzyjanie globalnej wizji bożego planu, którego początkiem był akt stworzenia, a jego zwieńczenie dokonało się w Chrystusie”.
A tuż przed Bożym Narodzeniem sekretarz rzeczonej komisji, również jezuita Pietro Bovati, w wywiadzie dla L’Osservatore Romano i dla Vatican News, powiedział, że główne znacznie dokumentu polega na tytułowej złożonej drodze, dzięki której dokument proponuje teologom tym wszystkim, zajmującym się przekazem wiary, bardziej złożone, bardziej organiczne i bardziej zbliżone do tradycji biblijnej rozumienie człowieka.
Bovati dodaje, że powstanie dokumentu ma związek z osobistym życzeniem papieża, który chciał otrzymać wyczerpujące studium antropologii biblijnej oparte na najnowszych badaniach. Ostatecznie jest on dość obszerny, bo liczy ponad 330 stron i stanowi szczegółową analizę stosunku człowieka do jego Stwórcy jak został on opisany na kartach Biblii. Składa się z czterech głównych części. W pierwszej jest mowa o człowieku „stworzonym przez Boga” i składającym się z dwóch składników: prochu, a więc przypomina, że człowiek został stworzony z prochu ziemi, a więc zwraca uwagę na wymiar bezbronności (fragilita) i śmiertelności wpisanych w samą naturę ludzką. Jednocześnie w tym samym czasie człowiek jest obdarzony niezwykłym darem duchowym, który jest nazwany tchnieniem Boga.
W drugiej części dokumentu jest mowa o „kondycji człowieczej” w „ogrodzie”, a więc mowa jest o pożywieniu, pracy i stosunku do innych stworzeń, część trzecia mówi zaś o człowieku jako o istocie pozostającej w relacji. Chodzi tu o jego relacje typu małżeńskiego, synowskiego i przyjacielskiego. Ostatni rozdział poświęcony jest problematyce transgresji, gdy człowiek wybiera drogę w kierunku śmierci, a wtedy pojawia się Boża inicjatywa i propozycja zbawienia.
Trzeba zwrócić uwagę, że tego typu refleksja nie została dotąd w Kościele podjęta, gdyż do tej pory było tak, że zwykle teolog cytował taki czy inny fragment Biblii, który uznawał za istotny w jego teologicznej argumentacji. Tymczasem, jak podkreśla Bovati, w omawianym dokumencie została zaproponowana refleksja systematyczna, która pokazuje złożoność zarówno biblijnej drogi, jak i istoty ludzkiej. Innymi słowy chodzi o to by teolog nie traktował Biblii jako zbioru wyrwanych tez, ale by zwracał uwagę na znaczenie poszczególnych twierdzeń w kontekście całej Biblii, poczynając od Księgi Rodzaju a na Apokalipsie kończąc. Bez wzięcia pod uwagę całej tej złożoności, również nauczanie Kościoła może okazać się mało pomocne.
Czekając na cały dokument i jego spokojną i krytyczną lekturę już teraz można chyba stwierdzić, że Kościół katolicki powoli rezygnuje z fundamentalizmu biblijnego i otwiera się na kulturowy wymiar swojej tradycji. Być może ta nowa hermeneutyka pomoże również z większym dystansem spojrzeć na tzw. magisterium, czyli na dogmatyczne nauczanie samego Kościoła. Bo skoro okazuje się, że nie można traktować Biblii jako wsparcia dla dziwacznych niekiedy poglądów teologicznych, tylko należy słowa Pisma świętego odczytywać w kontekście, w jakim powstały, to tym bardziej tę prostą zasadę należy stosować w stosunku do stwierdzeń dyscyplinarnych.


Czy to absurd to nie wiem, wiem natomiast, że czytanie tekstów religijnych jako zapisów kulturowych jest coraz bardziej powszechną praktyką. Przyjmuje się z trudem, ale sprawia, że wyznawcy religii na nich opartych mają poczucie, że jednak, w to co wierzą ma sens. Przykładem publikacje wielu badaczy chrześcijańskich różnych denominacji, ale wspomnę niezwykle ciekawe teksty Nasr Hamid Abu Zaida (1943-2010), którego miałem okazję spotkać. Za swoje przekonania zapłacił wysoka cenę – oskarżenie o herezje i wydalenie z Egiptu. Jednak jego książki były i sa bardzo wpływowe, rownież dzięki temu, że wiele lat wykładał w Holondii. Odejście od fundamentalizmu to pierwszy krok w racjonalizacji przekonań religijnych.
NIe uważam czytania biblii za absurd – być może to zabrzmiało jako zbytnie urposzczenie i skrót myślowy. Studia nad biblią jako zapisem ówczesnej kultury sa ze wszech miar cenne. Mnie tylko chodzi o to, że to co współczesna nauka już wie o czlowieku jest wiedzą dużo bardziej zaawansowaną niż ta, którą zawierają takie starożytne teksty. Moim zdaniem jednym z głównych problemów wszelkich religii jako mitów, jest opieranie ich o takie starożytne źródła, które już dawno straciły wszelką adekwatność do współczesności. Podciąganie człowieka pod stereotypy i schematy zawarte w biblii prowadzi w wiekszosci na manowce i teologów i religie w całości. Już Campbell twierdził, że te mity są drastycznie nieadekwatne do dzisiejszej rzeczywistości, stąd wiele sekt jest rozpaczliwym poszukiwaniem nowych mitologii.
tym razem pełna zgoda
Przytoczę słowa Buddy:
Nie wierzcie jedynie dlatego, że pokazano wam pisane świadectwo jakiegoś starożytnego mędrca i nie dawajcie wiary jedynie na podstawie autorytetu waszych nauczycieli czy kapłanów. Powinniście zaakceptować jako prawdę i jako drogowskaz w waszym życiu to, co zgadza się z waszym własnym rozsądkiem i waszym własnym doświadczeniem, po dogłębnym zbadaniu; i to, co jest pomocne tak dla waszego dobra, jak i dla dobra innych żyjących istot.
Odczytywanie biblii, a więc dokumentu powstałego kilka tysięcy lat temu, tworzonego przez różnych autorów, w kontekscie współczesnej wiedzy o człowieku, jest nawet nie anachronizmem, ale absurdem. Czym innym są studia nad źródłami historycznymi, a czym innym rzetelna wiedza o wspołczesności. Im szybciej KRK to uzna tym szybciej nawiąże (resztę) więzi z rzeczywistoscią.