Tadeusz Kwiatkowski: Zasadnicze kwestie poboczne

22.01.2020

Photo by Janson_G on Pixabay

Polacy lubią się lękać infantylnie jak dzieci przerażone perspektywą zgaszenia światła po bajce na dobranoc. Różnica między strachem a lękiem jest taka, że strach to reakcja ewolucyjnie pożyteczna, pozwalająca przetrwać we wrogim środowisku; stanowi natychmiastową odpowiedź na bezpośrednie zagrożenie. Lęk zakorzeniony jest zawsze w wyobraźni, czyli również w pragnieniach, zwłaszcza tych nieuświadomionych. Mechanizmy lękowe stanowią przeszkodę dla rozwoju. Jeśli fobia nie zostanie przepracowana w procesie terapeutycznym, fatalnie odbija się na zdrowiu, czy to jednostek, czy też całych społeczności.

Polacy lękają się Rosji, choć zdają się niezdolni do strachu, zatem brak im umiejętności racjonalnego rozpoznawania zagrożeń, co jest faktycznie niebezpieczne. Owa polityczna niedojrzałość wywołuje kuriozalne w swym komizmie efekty. Z jednej strony mnożą się bowiem zazwyczaj poparte pobożnymi życzeniami fantazje o polityczno-ekonomicznej słabości naszego istotnie największego sąsiada, z czego miałoby jakoby wynikać, że nie ma powodów do strachu, bo Polska na pewno da sobie radę, z drugiej nieustannie powraca temat lęków generowanych imperialistycznymi ambicjami rosyjskiej polityki. Zatem Polacy się nie boją, bo przywykli do codziennego skarmiania antyrosyjską fobią, natomiast paranoicznie lękają się bez krzty racjonalnie uzasadnionego strachu.

Lękać się Rosji i nie czuć generowanego politycznymi kalkulacjami respektu wobec jej realnych możliwości, to taka polska specjalność.

Podobnie arogancka krótkowzroczność cechuje stosunek Polaków do naszego największego zachodniego sąsiada, przy okazji najważniejszego gracza w UE i poważnego polityczno-ekonomicznego partnera Rosji.

Niemcy są nam permanentnie krewni. Mają nam zadośćuczynić, wypłacając liczone wciąż na nowo reparacje wojenne idące (musowo wraz z odsetkami) w biliony czegoś tam. Niemcy powinni się też trwale odwalić od Polski i nie wtrącać na forum unijnym do spraw, o których nie mają pojęcia, np. do polskiego prawodawstwa. Co więcej, najważniejszy wewnątrz unijny parter Niemiec, czyli Francja, powinien się uczyć kultury (np. posługiwania widelcem) u słynących w świecie kulturalnym obyciem Polaków, wybierających na głowę państwa wielce kulturalnego i dyplomatycznie doświadczonego Andrzeja Dudę, który obcojęzycznym dzikusom się nie kłania.

Względnie słaba Rosja (słaba jedynie w porównaniu do swego wciąż niewykorzystanego kolosalnego potencjału) jest zdolna m.in. do: regularnego zarabiania na usługach świadczonych dla NASA, wysyłania na orbitę i testowania robotów własnej konstrukcji, badań i produkcji w dziedzinie zaawansowanych technologii militarnych (np. systemy rakietowe R-30 Buława, S-400, S-500, najnowsze modernizacje T-72B3M, T-90M, Armata T-14, SU-35), prowadzenia aktywnej i skutecznej polityki zagranicznej (np. w Syrii, Turcji, na Ukrainie), generowania znaczących nadwyżek finansowych (pomimo teoretycznie wciąż obowiązujących sankcji gospodarczych i niekorzystnego kursu paliw kopalnych), gospodarczej kooperacji z Niemcami, Francją i Chinami, dla których rozwój tzw. Nowego Jedwabnego Szlaku jest jedną z najważniejszych przyszłościowych inicjatyw.

Do czego będzie zdolna względnie silna Rosja, której możliwości powoli sukcesywnie rosną? Tego lękliwi, acz nieustraszeni Polacy nie wiedzą i tak naprawdę wiedzieć nie chcą.

Polaków interesuje indukowane kompleksem karła poczucie moralnej i cywilizacyjnej wyższości, zarówno względem Rosji, jak i Europy Zachodniej. Ono nas osłoni przed wrogim światem, który w swej ignorancji nie traktuje Polski jako lidera nowych ożywczych trendów.

Jakby tego wszystkiego było mało, prawosławna Rosja sponsoruje ponoć polski postępowy katolicyzm, którego modernizacyjna energia jednakowoż nie pozwala wzbić się Polakom na przeznaczone im wolą niebios wyżyny. Dwa najlepsze polskie uniwersytety szybują w światowym top 500 w okolicach czwartej setki. Bezpośrednią przyczyną jest zbyt mała liczba godzin lekcji religii na poziomie podstawowym i średnim. Ani chybi to rosyjskie matactwa, bo przecie to Rosja odpowiada za najważniejszą gałąź polskiej myśli technicznej, za którą wypada uznać technikę regularnego wypompowywania z budżetu bajońskich sum na podtrzymywanie tradycji kultu materialnego ubóstwa i intelektualnej dominacji zawsze niedofinansowanego Kościoła. Rosja po prostu nie pozwala rozwinąć skrzydeł polskiej nauce.

Gdyby nie Rosja, plugawa UE i ich wraże agentury, już dawno pyszniłyby się polskie uczelnie, elektrownie atomowe, kosmodromy, stocznie, zakłady lotnicze, tudzież inne nowoczesne ośrodki badań i produkcji, dostarczające światu przełomowych technologii. Głupi Turcy i zatruci komunizmem Chińczycy wolą współpracę z Rosją i np. wspólne rozwijanie ich systemu S-500, zamiast zaopatrywać się w polskiej zbrojeniówce, a ta ma przecie na koncie takie sukcesy, jak np. amunicja haratająca lufy polskich poniemieckich (a jakże) leopardów, podwozia do Kraba (ostatecznie zamówione bodajże w Korei), czy duma polskiej floty – klecony niemal dwadzieścia lat Gawron, ostatecznie Ślązak.

Nic to. Polska jeszcze pokaże, na co ją stać. Pielęgnując rusofobię, będzie nadal zbierać w sobie odwagę do cywilizacyjnego skoku w przyszłość. Przecież jeszcze nigdy nie było tak, żeby jakoś nie było. Doczekamy się niemieckich odszkodowań, ostatecznego końca Rosji, mistrzostwa świata w piłce kopanej i kolejnego papieża Polaka; takiego, który nam tym razem skutecznie wymodli odmianę oblicza tej, tamtej i jeszcze jakiejś innej ziemi.

Przecież ta ziemia i Ziemia w ogóle, przestałaby się kręcić bez Polski i jej dumnych obywateli, a skoro nawet Kościół katolicki ostatecznie uznał, że jest okrągła i jednak się kręci, to i kolejne cuda są jedynie kwestią czasu, a tego wszak mamy w bród. Wszyscy wokół muszą się uzbroić w cierpliwość i jeszcze trochę na nas poczekać, ten kraj nie jest gotowy na zmiany.

Przepraszam, to nie ta wersja dobrych wiadomości. Dobra zmiana właśnie trwa w Polsce w najlepsze, to reszta za nami nie nadąża.

avatar

Tadeusz Kwiatkowski

Pedagog, publicysta

Rocznik 1977. Absolwent Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Jednostka głęboko aspołeczna. Przejawia objawy organicznego uczulenia na polski patriotyzm, pojmowany jako przekonanie o nadrzędnej roli Polski w historii, oraz tzw. polskiej racji stanu w stosunku do interesów Europy w dobie postępujących procesów globalizacji. Z przekonania i zamiłowania antyklerykał. Na razie, od blisko dwudziestu lat szczęśliwy mąż, od kilku również ojciec; od ponad dekady aktywny entuzjasta biegów długodystansowych.

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com