Marek Jastrząb: Znachorzy

19.02.2020

Jesteśmy świadkami regresu, nieprzerwanej cofki kompromitowanych ideałów. Jednak, wbrew sabotażowej pracy grupki nieudaczników, Polska nadal ma sens; wstąpiliśmy do UE, weszliśmy do NATO, do czasu przejęcia władzy przez PiS liczyliśmy się coraz bardziej. Lecz razem z tym nieszczęśliwym wydarzeniem, nastąpił odwrót. I od tej chwili nawiedza nas krętacza moda na głoszenie oczywistych bzdur.

Jak w reklamach, gdzie FAŁSZ sprzedaje się jako KONKRET, opanowała nas akwizytorska maniera udowadniania, że białe jest czarne. Prezentowania kłamstwa jako prawdy.

Rezultaty brania pobożnych życzeń za ich spełnienie, są opłakane, bo nie dość, że te mrzonki służą PiS-owi jako DOWODY i dla dużej części społeczeństwa okazują się bezczelnym wciskaniem kitu, to twardy elektorat PiS-u traktuje absurdalne przypuszczenia i obietnice całkiem poważnie: jako niezbite (potwierdzone przez ekspertów, tabele i co kto chce) fakty.

Daje się nabierać na zapewnienia, że nie ma drożyzny, że nabywcza siła niezapracowanego pieniądza i nagłe jego pojawienie się na rynku, nie wpływają na poziom inflacji oraz na horrendalne podwyżki cen.

*

A zapowiadało się nieźle. Osowiałe społeczeństwo zerwało z apatią, roznosił je optymizm, entuzjazm, poczuło swoją moc i zawładnęła nim powszechna życzliwość. Zanosiło się na raj. Raj spełnionych marzeń. Nie na biedę, wyzysk i strach przed utratą pracy, lecz na normalne życie. Życie bez szacherek, oszustw, biurokratycznych narośli. Każdy miał szczęście w plecaku i tylko od niego zależała przyszłość. Wszyscy czuli się wolni, mieli przed sobą cel, rysowały się przed nimi różowe perspektywy, byli u siebie i zdawało się, że na zawsze zapanowała mądrość, równość, sprawiedliwość, że nie może być inaczej.

To, co rokowało tak pięknie, straciło wymarzony sens, bo część narodu postanowiła strzelić sobie w stopę i u dała się omamić potulnymi obietnicami, że nie chodzi o kolejne traktowanie kraju jako folwarku do partyjnego obsadzania stanowisk czy zwycięskiego dzielenia profitów.

W efekcie tych obietnic, pod pretekstem rzekomej naprawy, zaczęło burzyć dotychczasowe dokonania. Nastąpił arogancki okres renowacji rzekomych zgliszcz odziedziczonych po liberalnych poprzednikach.

Z furią godną lepszej sprawy, wierząc, że gdy chce się wyreperować dach, należy zerwać podłogę, konserwatywne formacje zabrały się za skłócanie, dzielenie, rozwalanie ludzkich więzi. Nie bawiąc się w odsiewanie prawdy od fałszu, hurtem, do korzeni, do fundamentów, zdemolowało, poraniło, zohydziło, obśmiało wszystko, co dotychczas było słuszne, a więc komusze, pedalskie i niewygodne.

Pod chwytliwymi frazesami o ulepszeniu Państwa, obróciło w perzynę cały dorobek pokoleń; miast naprawiać, jeszcze bardziej obniżyło rachityczny poziom kultury, nauki, dbałości o ludzkie zdrowie. Pojęcia takie, jak Subtelność, Honor, Patriotyzm, uległy deformacji i stały się pojęciami oddalonymi od rzeczywistości.

*

Co takiego drzemie w naszym społeczeństwie, że nie umiemy wyjść z zaklętego kręgu inercji i łatwizny? Dla mnie odpowiedzią jest dążenie do wygody, stadny pęd do osiągania łatwego szczęścia po trupach.

Na czym polega POSTĘP? Na mozolnym wykuwaniu obywatelskiej pomyślności, na nieegoistycznym pragnieniu powszechnego dobra, na dalekowzrocznym rozumieniu, czym jest.

Czego chcemy? Sprawiedliwości bez utopijnego bredzenia i nawiedzonej pląsawicy sprzecznych argumentów. Po co? A choćby po to, by dobrobyty i samopoczucia obrastały nam w pewność, że istniejemy nie w tym celu, by się nażreć byle czego, stworzyć byle co i zdechnąć z rozpaczy za rozlanym mlekiem.

avatar

Marek Jastrząb

Pisarz, publicysta

Zbiór publicystyki Autora w Bibliotece Studia Opinii

do pobrania w formacie pdf

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com