Stanisław Obirek: Apel do opozycyjnych kandydatów na prezydenta RP

09.04.2020

Sytuacja jest groźna. Zagrożona jest nie tylko demokracja (ta żyje w stałym zagrożeniu od przejęcia przez PiS władzy w jesienie 2015 roku), ale życie i zdrowie tysięcy, a może i milionów Polaków. Kto mógł, już się wypowiedział na temat niestosowności wyborów prezydenckich w maju, w środku pandemii. Czuję się więc zwolniony od powtarzania oczywistych argumentów.

Swój tekst kieruję do kandydatów opozycji, bo nie do urzędującego prezydenta Andrzeja Dudy, który nie tylko cynicznie uznał, że te wybory mogą się odbyć „by ratować demokrację”, ale mnoży gesty usłużnego poddaństwa nie tylko wobec Jarosława Kaczyńskiego, ale i fundamentalistycznych katolików (bo przecież to oni go wybiorą!). Najpierw pobożnie pomodlił się w kaplicy Matki Boskiej w Częstochowie, a teraz zadeklarował, że „oczywiście podpisze” ustawę zaostrzającą (jakby tak obowiązująca nie była wystarczająco restrykcyjna) zakaz aborcyjny.

Piszę do „do opozycyjnych kandydatów na prezydenta RP”, by się wycofali, póki to mogą zrobić i wyjść z twarzą ze zbliżającej się farsy niby wyborów. Czy wy nie widzicie, że zgadzając się na tę farsę, ośmieszacie siebie i własne komitety wyborcze? Czy nie zdajecie sobie sprawy, że „szary człowiek” ,jakim jestem, nie może już na nikogo głosować, jeśli staniecie w szranki w tej nierównej przecież dla was walce wyborczej? Wycofajcie się i uratujcie resztki szacunku, jakim Was jeszcze darzę i w przyszłości na pewno na któregoś/którąś z Was zagłosuję. W obecnej sytuacji zgodnie zresztą ze zdrowym rozsądkiem i wymogiem Konstytucji pozostanę w domu.

Jeśli ktoś potrzebuje uzasadnień prawnika, to odsyłam do niezwykle celnego tekstu. Otóż profesor Jerzy Zajadło na swoim blogu na portalu konstytucyjny.pl 6 kwietnia w felietonie „Posłuszeństwo konstytucyjne” świetnie uzasadnił, dlaczego nie może wziąć udziału w wyborczym bezprawiu.

Przywołam z jego precyzyjnego i jasnego aż do bólu tekstu dwa fragmenty. Jeden dotyczy konstytucyjnego posłuszeństwa, które pojawia się jako wymóg w sytuacji, gdy władza sprawująca władzę sama postawiła się poza obowiązującą Konstytucją:

Przez ostatnich pięć lat mieliśmy do czynienia z taką ilością niekonstytucyjnych, a niekiedy wręcz antykonstytucyjnych, działań władzy, że można śmiało mówić o jej samodelegitymizacji. Na razie nie jesteśmy w stanie odeprzeć tego bezprawia, może więc paradoksalnie jakimś wyjściem jest pełne i całkowite posłuszeństwo konstytucyjne.

A drugi uzasadnia zastosowanie tego posłuszeństwa konstytucyjnego właśnie w tym konkretnym przypadku wyborów korespondencyjnych, do których z taką brutalnością prze Jarosław Kaczyński:

Moje posłuszeństwo konstytucyjne polega na tym, że nie mogę wziąć udziału w czymś, co trudno uznać nie tylko za demokratyczne wybory, lecz w ogóle za wybory. W normalnych warunkach ustawa zasadnicza oczekuje ode mnie, że spełnię swój obywatelski obowiązek udziału w demokratycznym akcie wyborczym. Ale warunki nie są normalne i w związku z tym moja Konstytucja oczekuje ode mnie czegoś dokładnie przeciwnego – nie wolno ci swoim udziałem legitymizować pozoru demokracji, ponieważ podważysz w ten sposób całą konstytucyjną aksjologię.

Dotyczy to nie tylko wyborców, ale również, a może przede wszystkim, kandydatów na urząd prezydenta RP.

Na końcu chcę postawić pytanie, czy to posłuszeństwo konstytucyjne nie powinno obowiązywać właśnie was – kandydatów na najwyższy urząd w państwie?

Jeśli ubiegacie się o urząd, którego jednym z obowiązków jest stanie na straży Konstytucji RP, to dajcie przykład, że naprawdę chcecie jej być posłuszni.

avatar

Stanisław Obirek

Profesor

Teolog, historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, były jezuita. Ur. 1956
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com