19.04.2020

Zupełnie nie rozumiem bierności sztabów wyborczych i partii opozycji. Czemu nie wystąpicie do sądu o stwierdzenie, że tak zwany „stan epidemii” jest de facto stanem klęski żywiołowej opisanym w Konstytucji i tylko pokrętnie zmieniono mu nazwę, by łamać prawo?
Przecież nawet najgłupszy uczeń podstawówki wie, że jak się krzesło nazwie stołkiem, to nadal jest ono krzesłem. To tak jak w tytułowym pytaniu. Jeśli wjadę Land Roverem na ścieżkę rowerową, to żadnemu policjantowi nie wmówię, że to nie samochód, tylko rower, bo tak ma w nazwie.
Ten „stan epidemii” jest stanem klęski żywiołowej, bo ma wszystkie cechy definicji tego stanu, i wmawianie obywatelom, że premier nie ogłosił stanu klęski żywiołowej, bo pokrętnie zamienił jedno słowo, jest zwykłym kłamstwem. Tak samo, jak mnie nie wolno jechać Land Roverem po ścieżce rowerowej, tak i rządowi nie wolno urządzać wyborów w stanie klęski żywiołowej, choćby go nie wiem, jak pokrętnie nazwali. Nie nazwa decyduje o tym, czym jest obiekt, byt, zjawisko, stan. Łyżka do butów nie jest łyżką do zupy, a garnek dalej jest garnkiem, choć nazwiemy go rondlem, naczyniem, garncem i czym jeszcze chcemy. Huragan też można nazwać cyklonem, tornadem, zawieruchą, nawałnicą. Co decyduje o tym, czy jest huraganem? Nazwa, czy prędkość wiatru?
Tak, stan klęski żywiołowej został ogłoszony, bo zamiana jednego słowa na synonim, nie zmienia tego faktu.
Wybory przeprowadzone w takich warunkach będą nieważne, tak jak każdy fakt prawny powstały w drodze przestępstwa. Kto by nie został wybrany w drodze takich wyborów, nie będzie prezydentem, tylko uzurpatorem.
Zacznijmy od tego, że:
– nie wolno zmieniać prawa wyborczego na 6 miesięcy przed wyborami;
– wprowadzone zmiany w kodeksie wyborczym są nieważne, bo wprowadzono je ze złamaniem prawa;
– PiS po raz kolejny dopasowuje wstecz prawo do już popełnionego przestępstwa;
– odsunięto PKW od wyborów;
– drukuje się karty wyborcze, choć nie ma jeszcze do tego podstawy prawnej. Te karty są nieważne, bo prawo nie działa wstecz;
– wzór karty do głosowania opracował polityk partii rządzącej, a nie PKW;
– uniemożliwiono wszystkim kandydatom, poza jednym, prowadzenie kampanii wyborczej. Wybory nie są wiec równe;
– aby istniały wybory, to musi być wybór. Tu praktycznie go nie ma;
– wybory korespondencyjne nie są powszechne, bo duże grupy ludzi nie mogą głosować (choćby z obawy o swoje zdrowie);
– nie są tajne, bo wysyła się swoje dane osobowe;
– nie są wolne, bo grozi się wyborcom więzieniem z niewzięcie w nich udziału;
– sposób ich przeprowadzenia umożliwia ogromne fałszerstwa.
Uff… skupmy się na chwilę na ostatnim punkcie. W normalnych warunkach wyborca składał podpis i dostawał kartę, a komisja pilnowała, by nie wrzucił kilku kart, tylko jedną. W lokalu był obserwator społeczny i mąż zaufania jakiegoś kandydata, ale bo i kilku kandydatów. Tak samo, przy liczeniu głosów. Tym razem wyborca ma dostać kartę pocztą i wrzucać do skrzynki w miejscu publicznie dostępnym. Może przyjść kilka razy i wrzucić nawet 100 kart. Może wrzucać karty w kilku miejscach, bo przy wrzucaniu nikt go nie odznacza na liście uprawnionych. Przychodzi jakiś człowiek i wrzuca jakieś koperty. Sasin mógł nadrukować milion kart więcej albo udostępnić plik PDF i na Nowogrodzkiej drukarki pracują.
Powiedzmy, że liczba kart do głosowania i liczba kopert z danymi powinny się zgadzać. A jak się nie zgadzają, to co? Na przykład 300 wyborców wrzuciło koperty z danymi, a kart do głosowania wrzucono 500. No i jak liczyć te dodatkowe 200 głosów? Któremu z kandydatów je odjąć?
Słyszymy argument, że tu i tam też zrobiono wybory korespondencyjne. Co to za argument? Czy jak złodziej przed sądem na pytanie: – „czy kradłeś?”, odpowie; – „a Ziutek też”, to sąd go uniewinni? Głupota, którą zrobił kto inny, nikogo nie usprawiedliwia.
Mógłbym tak długo, ale wniosek jest jeden:
ABSOLUTNIE NIE WOLNO SIĘ GODZIĆ NA TAKIE WYBORY.
Sztaby wyborcze kandydatów MUSZĄ je zaskarżyć. Nawet do Strasburga albo TSUE.

Krzysztof Łoziński
Emeryt
Ur. 16 lipca 1948 r., aktywista wydarzeń marca 68. Były działacz opozycji antykomunistycznej z lat 1968-1989, wielokrotnie represjonowany i dwukrotnie za tę działalność więziony.
Członek Honorowy KOD i NSZZ „Solidarność”

Pomysł Autora to idea tyleż zbożna, ile niewykonana, a nawet jeśli wykonalna, to pozostanie bez skutku. Zostawiam na boku fundamentalne pytania: kto, do jakiego sądu, na jakiej podstawie prawnej. To pytania rozstrzygające byt pomysłu (moim zd., dobre ćwiczenie intelektualne dla prawnika) i odpowiedź na nie ten byt musi zakończyć. Ale załóżmy roboczo, że da się. No to dalej. Do terminu wyborów mamy 20 dni. Nawet gdyby jutro wnosić pozew, żaden sąd nie wyda wyroku, ale furda: wyrok wyda, wyrok się uprawomocni. Więc pytam: kto i w jakim trybie wyegzekwuje zastosowanie tego wyroku ? Autor zdaje się uważać, że jakiś wyrok jakiegoś sądu (przecież nie będzie to wyrok TK ani SN Izby Spraw Publicznych) powstrzyma rząd przed urządzeniem nam wyborów. TSUE nie ma kompetencji do ingerencji w trwający bądź co bądź proces wyborczy w Polsce.
Jest inna ścieżka, szybsza i skuteczniejsza: Kidawa powinna zrezygnować definitywnie i głośno. Sama, gdyż Platforma jej nie wycofa, będzie z nią tonąć i zatopi Polskę. Kidawa wie już, że nie ma żadnej szansy wygrać z nikim, nawet z Dudą, nie wejdzie nawet do 2. tury. Raz, że jest kandydatem w ogóle bez sensu, dwa, nie jest kandydatem na czasy, w których nagle się znaleźliśmy. Wtedy na placu zostaje Kosiniak. A PIS boi się Kosiniaka i nie zdąży go zneutralizować. Wyjściem z tej pułapki będzie stan klęski żywiołowej. A nawet jeśli mimo wszystko wybory się odbędą, to tygrysek może sprawić niespodziankę, której Kidawa na pewno nie sprawi.
Kidawa się nie wycofa bo to taka druga Szydło / Duda. Ona nie startuje w wyborach, ona została do nich wystawiona i o niczym nie decyduje.
Jest szansa, że Budka z Gowinem się dogada i wybory odbędą sie 16 maja, ale przyszłego roku. Oby tak się stało. A idea autora jest nie tyle zbożna ile oczywista! Wystarczy wcielić ją w życie, ale nikt tego dotąd nie próbował bo każdy chce coś ugrać i to paraliżuje tzw. polityków opozycji faktycznej czy domniemanej, bo czasem się zastanawiam czy to, co zwykło się nazywac opozycją naprawde ją jest.
„– nie są wolne, bo grozi się wyborcom więzieniem z niewzięcie w nich udziału;”
Mieszkajac w PRL od 1955 roku, gdy moglem juz glosowac , do 1972 gdy wyjechalem na wycieczke z ktorej do chwili obecnej jeszcze nie wrocilem, nigdy nie glosowalem. Z tego powodu, pomimo ze nie byl to demokratyczny kraj, nikt nie grozil mi wiezieniem ani nie pytal dlaczego nie glosowalem. Widze ze obecna wladza jest „lepsza” niz ta w PRL, dlatego moj powrot z wycieczki stoi pod znakiem zapytania.
Pozdrawiam wszystkich nieglosujacych z powazaniem:Luciano
Cóż, starałam się.
Starałam się napisać oględnie, że możliwości realizacji takiego pomysłu polskie prawo nie przewiduje. Nie tylko pisowskie prawo, lecz także peowskie, udowskie ani żadne inne. Nie i już. Jednak, wobec stanowczego postulatu wyrażonego z oburzeniem przez Autora, a następnie Profesora, że mianowicie wystarczy wcielić w życie, ale żaden patałach tego nie próbował, muszę zamilknąć. I zadumać się.
>Słyszymy argument, że tu i tam też zrobiono wybory korespondencyjne. Co to za argument?
>Czy jak złodziej przed sądem na pytanie: – „czy kradłeś?”, odpowie; – „a Ziutek też”,
>to sąd go uniewinni? Głupota, którą zrobił kto inny, nikogo nie usprawiedliwia…..
Z pewnością w obecnej sytuacji można być zdesperowanym, ale to nie oznacza porzucenia wszelkich pozorów logiki i zarzucania przestępstwa bądź głupoty każdemu, kto wychodzi z odmiennych od nas założeń. Czy naprawdę pan Łoziński sądzi, że głosowanie korespondencyjne w Bawarii, na które powołuje się PIS jest głupotą, dla której nie ma usprawiedliwienia? Czy uważa Pan, że Szwecja też wykazuje się głupotą nie do usprawiedliwienia jeśli pozwala na takie rozwiązania (w określonych okolicznościach) nie tylko do Riksdagu ale też do PE????
https://www.val.se/download/18.5af422c516299cedac1fb4/1538729683327/Att%20r%C3%B6sta%20(polska).pdf
Przecież problem nie polega na głosowaniu przez skrzynkę pocztową ale na bolszewickim sposobie wprowadzania wszystkich kolejnych zmian w prawie wyborczym. To, że PIS kłamie i kręci, nie znaczy że inni, którzy stosują głosowanie przez skrzynkę wyborczą też kłamią. Gdyby PIS przeprowadził wybory zgodnie z obowiązującym prawem wyborczym, podobnie jak to się stało we Francji mimo epidemii koronawirusa, to nie tylko że miałby zapewnione zwycięstwo, ale nikt nie mógłby się przyczepić z formalnego względu łamania prawa wyborczego. Jak nazwać partnera do gry w karty, który oszukuje mimo że w rozdaniu dostał wszystkie asy? Posiadanie wszystkich asów nie jest karalne choć dla partnera do gry bardzo niefortunne, ale szulerstwo jest oczywistym przestępstwem. A tłumaczenie przed sądem, że miał przecież wszystkie cztery asy więc musiał wygrać nie rozgrzesza z wyciągnięcia spod stołu piątego asa..