Krzysztof Łoziński: Czy Land Rover to rower?4 min czytania

()

19.04.2020

Photo by Free-Photos on Pixabay

Zupełnie nie rozumiem bierności sztabów wyborczych i partii opozycji. Czemu nie wystąpicie do sądu o stwierdzenie, że tak zwany „stan epidemii” jest de facto stanem klęski żywiołowej opisanym w Konstytucji i tylko pokrętnie zmieniono mu nazwę, by łamać prawo?

Przecież nawet najgłupszy uczeń podstawówki wie, że jak się krzesło nazwie stołkiem, to nadal jest ono krzesłem. To tak jak w tytułowym pytaniu. Jeśli wjadę Land Roverem na ścieżkę rowerową, to żadnemu policjantowi nie wmówię, że to nie samochód, tylko rower, bo tak ma w nazwie.

Ten „stan epidemii” jest stanem klęski żywiołowej, bo ma wszystkie cechy definicji tego stanu, i wmawianie obywatelom, że premier nie ogłosił stanu klęski żywiołowej, bo pokrętnie zamienił jedno słowo, jest zwykłym kłamstwem. Tak samo, jak mnie nie wolno jechać Land Roverem po ścieżce rowerowej, tak i rządowi nie wolno urządzać wyborów w stanie klęski żywiołowej, choćby go nie wiem, jak pokrętnie nazwali. Nie nazwa decyduje o tym, czym jest obiekt, byt, zjawisko, stan. Łyżka do butów nie jest łyżką do zupy, a garnek dalej jest garnkiem, choć nazwiemy go rondlem, naczyniem, garncem i czym jeszcze chcemy. Huragan też można nazwać cyklonem, tornadem, zawieruchą, nawałnicą. Co decyduje o tym, czy jest huraganem? Nazwa, czy prędkość wiatru?

Tak, stan klęski żywiołowej został ogłoszony, bo zamiana jednego słowa na synonim, nie zmienia tego faktu.

Wybory przeprowadzone w takich warunkach będą nieważne, tak jak każdy fakt prawny powstały w drodze przestępstwa. Kto by nie został wybrany w drodze takich wyborów, nie będzie prezydentem, tylko uzurpatorem.

Zacznijmy od tego, że:

– nie wolno zmieniać prawa wyborczego na 6 miesięcy przed wyborami;

– wprowadzone zmiany w kodeksie wyborczym są nieważne, bo wprowadzono je ze złamaniem prawa;

PiS po raz kolejny dopasowuje wstecz prawo do już popełnionego przestępstwa;

– odsunięto PKW od wyborów;

– drukuje się karty wyborcze, choć nie ma jeszcze do tego podstawy prawnej. Te karty są nieważne, bo prawo nie działa wstecz;

– wzór karty do głosowania opracował polityk partii rządzącej, a nie PKW;

– uniemożliwiono wszystkim kandydatom, poza jednym, prowadzenie kampanii wyborczej. Wybory nie są wiec równe;

– aby istniały wybory, to musi być wybór. Tu praktycznie go nie ma;

– wybory korespondencyjne nie są powszechne, bo duże grupy ludzi nie mogą głosować (choćby z obawy o swoje zdrowie);

– nie są tajne, bo wysyła się swoje dane osobowe;

– nie są wolne, bo grozi się wyborcom więzieniem z niewzięcie w nich udziału;

– sposób ich przeprowadzenia umożliwia ogromne fałszerstwa.

Uff… skupmy się na chwilę na ostatnim punkcie. W normalnych warunkach wyborca składał podpis i dostawał kartę, a komisja pilnowała, by nie wrzucił kilku kart, tylko jedną. W lokalu był obserwator społeczny i mąż zaufania jakiegoś kandydata, ale bo i kilku kandydatów. Tak samo, przy liczeniu głosów. Tym razem wyborca ma dostać kartę pocztą i wrzucać do skrzynki w miejscu publicznie dostępnym. Może przyjść kilka razy i wrzucić nawet 100 kart. Może wrzucać karty w kilku miejscach, bo przy wrzucaniu nikt go nie odznacza na liście uprawnionych. Przychodzi jakiś człowiek i wrzuca jakieś koperty. Sasin mógł nadrukować milion kart więcej albo udostępnić plik PDF i na Nowogrodzkiej drukarki pracują.

Powiedzmy, że liczba kart do głosowania i liczba kopert z danymi powinny się zgadzać. A jak się nie zgadzają, to co? Na przykład 300 wyborców wrzuciło koperty z danymi, a kart do głosowania wrzucono 500. No i jak liczyć te dodatkowe 200 głosów? Któremu z kandydatów je odjąć?

Słyszymy argument, że tu i tam też zrobiono wybory korespondencyjne. Co to za argument? Czy jak złodziej przed sądem na pytanie: – „czy kradłeś?”, odpowie; – „a Ziutek też”, to sąd go uniewinni? Głupota, którą zrobił kto inny, nikogo nie usprawiedliwia.

Mógłbym tak długo, ale wniosek jest jeden:

ABSOLUTNIE NIE WOLNO SIĘ GODZIĆ NA TAKIE WYBORY.

Sztaby wyborcze kandydatów MUSZĄ je zaskarżyć. Nawet do Strasburga albo TSUE.

Krzysztof Łoziński

Emeryt

Ur. 16 lipca 1948 r., aktywista wydarzeń marca 68. Były działacz opozycji antykomunistycznej z lat 1968-1989, wielokrotnie represjonowany i dwukrotnie za tę działalność więziony.

Członek Honorowy KOD i NSZZ „Solidarność”

Autor o sobie

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

6 komentarzy

  1. Magdalena Ostrowska 19.04.2020
    • jas fasola 22.04.2020
  2. Obirek 20.04.2020
  3. Lucjan Wegrzyn 20.04.2020
  4. Magdalena Ostrowska 20.04.2020
  5. Lech Slomianowski 27.04.2020