23.04.2020

Są dwa sposoby walki z pandemią. Pierwszy to przymusowa izolacja, drugi, to pójście na żywioł i zdanie się na los w myśl powiedzenia: „co ma być, to będzie”. Ta druga (szwedzka) metoda zakłada, że wirus jest mało zjadliwy i należy go przeczekać. Należy mu pozwolić zebrać nieuniknione żniwo. Poza tym brak obostrzeń sprawia, że gospodarka (np. Szwecji) ponosi mniejsze straty i nie trzeba jej będzie reanimować. Nie będzie trzeba martwić się masowym bezrobociem.
Lecz że jeszcze mamy za mało danych o wirusie, nie wiemy, która z tych metod jest słuszna. Nie wiemy, bo od grożących nam niebezpieczeństw ustrzec nas może oczekiwana szczepionka.
Można też doprowadzić do sytuacji, by sam zdechł, bo w porównaniu do „banalnej” grypy wyrządza (na razie) mniej szkód. A w porównaniu z innymi trapiącymi nas plagami, jak powszechna bieda, spodziewana żywnościowa drożyzna i globalny głód, jak wojny pozostające w cieniu epidemii, jak skutki braku wód gruntowych, susze, wybory i płonące lasy, to poczciwy bydlak w koronie jest fraszką i basta.
*
Już Babcia Rodowicz śpiewała przed wiekiem, że podnieca nas kasa. Tym tropem powędrował zespół ABBA i też zanosił się modlitewnym entuzjazmem do forsy; sprzedaż gówna spod siebie była od zawsze bardziej opłacalna od sprawiedliwego dzielenia się zyskiem i wiedzą coś o tym nasi przeszli i obecni kacykowie.
Uczeni prawią wszelako, że sprawiedliwości nie było nigdy i nigdy nie będzie, a dążenie do równego podziału zysków, to utopia. To mrzonka obłąkanego naiwniaka. Szaleńca wierzącego w skuteczne zasypanie przepaści pomiędzy biednymi a bogatymi. W doprowadzenie do eutanazji wszelkich rozbieżności moralnych i zniszczenia finansowych dysproporcji międzyludzkich.
Argumentują, że ludzka natura od niepamiętnych wieków nie może przyzwyczaić się do prostolinijności. Że u nielicznych jej osobników występuje mózg zdolny do myślenia, u większości zaś organ ten służy za pojemnik na smarki. Mówią, że ludzka natura składa się z krystalicznej obłudy i wyrachowania. Natomiast z furiacką ochotą, szybko i bez trudu, natura nasza każe nam wycinać lasy, palić łąki, wydzielać smog i górę śmieci.
Jako ludzkość nie mamy oporów przed eksploatacją współziomków. Gnębienie słabszych jest ulubioną rozrywką współczesnych troglodytów. Jako ludzkość, za nic mamy zabijanie zwierząt i ludzi; rzeźnicka seria z kałasznikowa do dzika, nazywana jest troską o przyrodę.
Organizuje się przedszkolne wycieczki na zakrwawione łono tejże. A to w celu zahartowania dziatwy: w ramach przysposobienia do życia z miłością pod rękę.
*
Wirus nie zdechnie sam. Znajdzie się w doborowym towarzystwie, wśród innych, pokrótce tu wymienionych plag i przepowiednia ta jest prawie pewna. Jednakże są przepowiednie odwrotne, wieszczenia bardziej optymistyczne niż złowrogie, proroctwa niemal sielskie, anielskie i rzewne jak cholera. Która jest prawdziwa, nie wie nikt na świecie, poza Prezesem i jego dworzanami.
Chodzą słuchy, że jakoby podobno dzięki ogólnoświatowej kwarantannie mamy wymierne korzyści.
Jedną z nich jest pojawienie się ryb w weneckiej kanalizacji, drugą zmniejszenie zasmrodzenia miast, trzecią, że ropa naftowa jest tańsza od wody. No i że lepiej widać otaczający syf.

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
źródła obrazu
- jastrzab: BM
