Marek Jastrząb: O wpływie wirusa na światopogląd

17.05.2020

Z faktu, że w kręgach zbliżonych do paranoi modne jest to, co nie ma sensu, to zaś, co ma, nadaje się do natychmiastowej utylizacji, wynika, że wszystko już było i to, co nas czeka, też.

Jednakowoż podobne inwazje głupków znajdują potwierdzenie w dokumentach historycznych. Mówi o tym artykuł Jerzego Łukaszewskiego. Lecz z faktu, że wszystko już było, nie wynika, że i teraz tak będzie.

Ze spietranego punktu w widzenia PiS-u, polecany artykuł jest produktem zastępczym, efektem ostatniej potrzeby, zbędnym traktatem o czterech literach. Elementem gry z demokratycznym rządem.

Zagorzali zwolennicy sielankowych wiadomości, fanatyczni cytolodzy przekłamanych informacji, uspokajających doniesień przefiltrowanych przez Tv-PiS, sądzą, że politycznego przeciwnika należy zmusić do noszenia obroży, chodzenia w kieracie, dreptania wokół michy lub przy nodze obutej w prawicowy sandał. Że trzeba wpoić mu przekonanie, iż jest klawo i nie ma powodu do zmartwień.

Otóż niejeden powód i niejedno zmartwienie spędza mi sen z gałek. I nie tylko mnie, albowiem podobnych frustratów jest coraz większe mnóstwo.

Wszelako multum zniesmaczonych, to żaden powód do chluby. Na palcach obciętej ręki da się porachować tych, co byli na tyle odważni, by wyjść z kredowego koła zobowiązań bez pokrycia. Tych, co dali się nabrać na optymistyczne raporty o rządowej walce z pandemią i niewielkiej ilości jej ofiar.

Taktownie przemilczam afery z testami, nie mówię o szwindlach z maseczkami, nie wspominam o przeprowadzeniu zdalnych wyborów podczas ogólnoświatowej zarazy. Koncentruję się za to na tych, co za cenę utraty gruszek na wierzbie pójdą do pracy, bo uwierzyli, że nic im nie zagraża, bo kolejny raz dali się uwieść PiS-owskim zapewnieniom.

*

Może spotka nas ogólnoświatowy ferment, może dopadną nas apatie, bezwłady i obsesje, ale może i nie. Nie wiem: nie wróżę z fusów. Chyba jednak przyjdzie na nas otrzeźwienie. Odezwie się i zatriumfuje jakaś wola normalnego życia, jakiś szczątkowy instynkt samozachowawczy nakazujący zmienić dotychczasowy, zdefektowany tryb istnienia.

Po koszmarnych doznaniach izolacji, agresji uaktywnionej kwarantanną, po nasileniu się zwierzęcego strachu, nieokiełznanego lęku przed rozprzestrzeniającymi się skutkami pandemii, opadną emocje i nastąpi wzmożony czas rewizji poprzednich zachowań; nadejdzie obyczajowa modyfikacja, i odrzucimy narzucone wzorce.

avatar

Marek Jastrząb

Pisarz, publicysta

Zbiór publicystyki Autora w Bibliotece Studia Opinii

do pobrania w formacie pdf

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com