Pobieżny przegląd proroctw i przepowiedni

26.05.2020

W ostatnim czasie na łamach prasy ukazało się dużo różnego rodzaju refleksji dotyczących wpływu pandemii Covid-19 na świat i ludzkość. Nastąpił również, co zrozumiałe, wysyp przypuszczeń, prognoz, przestróg, ostrzeżeń, proroctw i przepowiedni, opartych na założeniach teoretycznych i diagnozach teraźniejszości. Pisarze, socjolodzy, filozofowie, dziennikarze, a także futuryści, czyli ludzie profesjonalnie zajmujący się kreowaniem wizji przyszłości – prześcigają się w snuciu mniej lub bardziej przygnębiających wyobrażeń o tym, jak będzie wyglądał świat po pandemii. Z pewnością, któryś z nich trafnie odgadnie przebieg wydarzeń; nawet w ruletce zdarza się wygrana.

Postanowiłem zapoznać czytelników SO z ideami kilkunastu najważniejszych, moim zdaniem, wizjonerów. Przegląd będzie autorskim wyborem dokonanym spośród znacznej ilości artykułów, felietonów, wywiadów i esejów. Ma być jednocześnie zachętą do samodzielnego zapoznania się z ich treścią.

Prof. Marcin Król w rozmowie z redaktorką „Dziennika Zachodniego”:

Koronawirus. Czy pandemia zakończy świat, jaki znaliśmy do tej pory? 22 marca 2020 r.

Filozof podkreśla, że jakiś rodzaj kryzysu wisiał nad nami. (podobnie pisze Olga Tokarczuk). Wykładnikiem aktualnej cywilizacji jest dla niego utylitaryzm, czyli dążenie do przyjemności. Na pytanie, czy koronawirus zacznie wywracać rządy, odpowiada zdecydowanie: „Naturalnie, że tak. Tak będzie. Okaże się, kiedy, okaże się jak, i okaże się, w jakim stopniu.’’ Idąc za Florianem Znanieckim, który wprowadził kategorię ludzi zbędnych, prorokuje, że pandemia stworzy takich ludzi, którzy nie będą mieli pracy; nie będą wiedzieli, co ze sobą zrobić. Nadchodzi kolejna olbrzymia przemiana społeczna, w której jedni zostaną finansowo zmarginalizowani, a drudzy – tym razem nie ludzie zbędni, ale ludzie nowi – przejmą kontrolę nad gospodarką. Żadne zabiegi państwa nie pohamują tego całkowicie. Na koniec radzi: „Trzeba więcej myśleć o sprawach duchowych. Pomyśleć o sensie życia a wierzący – o sensie Boga. Warto też zająć się stosunkami wzajemnymi, między ludźmi.[…] skupić się na swojej postawie wobec świata i zastanowić, co my robimy na tej ziemi. Nie bać się!’’

1 kwietnia Olga Tokarczuk na Facebooku, a następnego dnia w „Studiu Opinii” opublikowała krótki esej, który wywołał dosyć burzliwą dyskusję wokół stawianych przez nią tez natury społecznej i politycznej. Pisarka kończy myślą, że w czasie kwarantanny wszyscy przygotowywaliśmy się do „wielkiej bitwy o nową rzeczywistość, której nie potrafimy sobie nawet wyobrazić, powoli rozumiejąc, że nic już nie będzie takie samo, jak przedtem”.

Andrzej Leder w rozmowie z 6 kwietnia w dodatku do GW „Duży Format” dużo mówi o sposobach oswajania lęku przed śmiercią i roli freudowskiego thanatos. Zapytany o prognozy, ostrożnie wyraża nadzieję, że w wyniku różnych decyzji podejmowanych po zakończeniu pandemii, zrobimy mały krok w ogólnym społecznym dojrzewaniu. Definiuje je poprzez stosunek człowieka do śmierci, natury i relacji międzyludzkich.

Alain Finkielkraut. 10.04.2020

Alain Finkielkraut. Wirus zatrzymał chocholi taniec konsumpcjonizmu

Plus Minus: Wirus po raz pierwszy pojawił się w listopadzie ubiegłego roku w Chinach. Ale dokładnie gdzie i w którym momencie, wciąż nie wiadomo. Choć nie został wówczas nawet zauważony, w ciągu czterech miesięcy podciął filary współczesnego świata: globalizację, integrację europejską, potęgi Ameryki i Chin. To wszystko było aż tak kruche?

W wywiadzie udzielonym magazynowi „PlusMinus”, dodatkowi do Rzepy, Alain Finkielkraut stawia tezę, że decyzje podjęte w reakcji na pandemię ratujące życie, ujawniły, że wracamy do korzeni współczesnej cywilizacji; nie ma na myśli chrześcijańskich. Nawiązując do Kartezjusza, mówi o podstawowej wartości, jaką jest zdrowie. Twierdzi, iż fundamenty naszej cywilizacji zostały zbudowane na nauce zaangażowanej w działanie i miłosiernej, a więc takiej, która pracuje nad poprawą ludzkiego losu. Jako jeden z niewielu, na pytania o to, co będzie, odpowiada: nie wiem. Przypuszcza, że utrzyma się współpraca między państwami narodowymi.

Wywiad z Sebastianem Cichockim – głównym kuratorem Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Snuje on w Wyborczej, pesymistyczne wizje. ,,To koniec tego projektu cywilizacyjnego, jeśli przetrwamy, będziemy musieli wymyślić się na nowo. Cały artystyczny system zamarł, a być może za chwilę po prostu rozpadnie się na kawałki. Nie mam zbyt wiele wiary, że naszemu gatunkowi tym razem się uda”.

Zbigniew Lew-Starowicz, [1] w wywiadzie udzielonym „Newsweekowi” snuje rozważania na temat losu związków i relacji emocjonalno-erotycznych, poddanych próbie pandemii. Wróży dużą liczbę kryzysów w związkach. Wymienia trzy przyczyny: stres wynikający z utraty pracy, fala depresji i kryzysy ujawniające się w czasie kwarantanny. Z godną uwagi pewnością zapowiada intensywny wybuch zakochiwań. Pisze: ,,ludzie będą się zakochiwać jak szaleni”; rozwija swoje credo, że będzie w nas więcej pokory. Jesteśmy świadkami powstawania nowego świata, który charakteryzuje jako bardziej nerwowy. Oto cytat oddający myśl profesora seksuologii: ,,będziemy mieli kraj dobrze zaadaptowanych i ogarniętych kobiet z wysokim libido i mężczyzn na skraju załamania nerwowego z zerowym stopniem pożądania”.

Politolog Yascha Mounk [1] w tym samym numerze „Newsweeka”, też w formie wywiadu, o znamiennym tytule „Nadejdzie wielki gniew”, pisze, że jesteśmy świadkami klęski Ameryki, która okazała się wręcz komicznie nieprzygotowana do pandemii. W odpowiedzi na pytanie redakcji o najgorszy i najlepszy scenariusz obecnego kryzysu maluje apokalipsę: „Umrą miliony ludzi z powodu załamania się systemów ochrony zdrowia”. Wieszczy zniszczenie międzynarodowego handlu, możliwości podróżowania i globalizacji. I to na długie lata. Ostrzega przed wielkim niebezpieczeństwem dla demokracji. Obawia się, że najgorsze przed nami. Scenariusz pozytywny obejmuje powstanie szczepionki w ekspresowym tempie, krótką recesję i wzmocnienie reputacji (sic!) demokracji. Pandemia będzie wspominana jako jedna z najwspanialszych chwil w historii ludzkości. Dodaje, że spodziewa się czegoś pośrodku, zaznaczając, że nie jest to optymistyczna wizja; ten środkowy wariant może by naprawdę zły.

9 maja w „Gazecie Wyborczej” ukazał się esej znanego pisarza, Jacka Dukaja, autora kilkunastu książek o tematyce science fiction, zatytułowany: Tak wymienia się rdzeń duszy. Wyróżnia się na tle innych szerokością spojrzenia i precyzyjnym uzasadnieniem wypowiadanych poglądów. Ostatnio ukazała się jego książka o nowych trendach cywilizacyjnych, związanych ze zmianą nośników komunikacji, o wymownym tytule „Po piśmie”. Dukaj stawia śmiałą tezę – o odwrotnej tendencji niż powszechnie ogłaszane spowolnienie czy zamrożenie. Pisarz twierdzi, że pandemia przyśpieszyła szeroko rozumiane tendencje rozwojowe w wielu obszarach. Wymienia: strategie ekonomiczne, geopolitykę, life style, przemianę wartości i kultury, ewolucję ustrojów społecznych i świadomości. Podkreśla, że w normalnych warunkach, zmiany następują powoli, opornie, napotykają wiele przeszkód, cofają się, by ponownie przejść do ofensywy. Według Dukaja COVID-19 spełnił funkcję katalizatora przemian, których substraty czekały w gotowości od dawna, by wejść w reakcję ze sobą i stworzyć nową substancję. Autor wskazuje na trudność w oddzieleniu zmian, których pojawienie się wynikało z przyczyn „naturalnych” od tych, za którymi stoją czynniki wykorzystujące pandemią jako pretekst do ich wprowadzenia. Mówi o mitologii postępu i konieczności, a jako cel wskazuje na wartości i wrażliwość, czyli tytułową duszę. Proponuje namysł nad charakterem owych zmian i możliwością odróżnienia tych koniecznych od generowanych ideologią konieczności. Bierze pod uwagę zmianę polegająca na wprowadzeniu standardów życia, pracy i rozrywki online. Dla porównania bierze japońskie hikikomori. Twierdząc, że właśnie Japonia jest państwem, w którym możemy przyjrzeć się naszej przyszłości: ,,będziemy pamiętali bycie Japończykami […] i monadami zamkniętymi w swoich osobistych wszechświatach przeżyć cyfrowych”. Wyposaża współczesnego człowieka w nowe prawo — do cyfrowej rozrywki; ,,do repertuaru przeżyć, które wypełniałoby człowiekowi dzień od rana do wieczora”.

Przywołując sytuację sprzed wieków, sprzed epoki elektryczności, miasta i masy, trochę się zagalopował. Tworzy wyobrażenie umysłu-w-ciele, który zamknięty w domu, przy blasku świecy ma problem: jak uciec od myślenia o swoim myśleniu? Alternatywą jest czytanie albo rozmowa z innym umysłem…

Wolne żarty! Kiedy próbuję sobie wyobrazić codzienne funkcjonowanie zwykłego człowieka sprzed wieków, to widzę kogoś, kto jest analfabetą, a to, co współcześnie nazywamy myśleniem, przybierało jakąś inną formę. Ludzie dawniej byli zbyt spracowani i zmęczeni, by nie zapadać w sen. A kiedy ludzie średniowiecza budzili się w środku nocy, to oddawali się modlitwie. Kiedy stale przebywali w dużych rodzinach, to albo tworzyli rytuały opowiadania, albo prowadzili ze sobą nieustanną rozmowę.

Autor ogłasza przyśpieszone przejście do ery postpiśmienności; to jego sztandarowy koncept, który rozwija w ostatniej książce. Oto ludzie, zamknięci w domach, mają przygotowany stos książek, planują je przeczytać, a robią coś innego. Otwierają komputer, oglądają seriale na Netfliksie, słuchają wiadomości na You Tube, rozmawiają za pomocą Skype’a, ZOOM-a, Messengera; zamawiają jedzenie i inne produkty przez Internet. Przepowiada upadek handlu w tak zwanym realu, bankructwa galerii handlowych, które w USA stały się faktem. Jednocześnie ogłasza panowanie gigantów Cyfry, czyli Amazon, Facebook i Apple, które wirus miałby legitymizować.

Kolejne przyśpieszenie ma dotyczyć wzrostu nierówności. Dysproporcje narastają pomiędzy:

  • państwami rozwiniętymi a biednymi, z uwagi na powszechny dostęp do technologii
  • biznesem dużym a małym i średnim; ten pierwszy może liczyć na potężne wsparcie finansowe ze strony państwa
  • starymi i młodymi, ci pierwsi najbardziej narażeni na śmierć decydują o ograniczeniach, bo zasiadają w rządach; drudzy najbardziej cierpią z powodu restrykcji wprowadzanych przez seniorów;
  • mężczyznami a kobietami, pierwsi w większości pracują w zawodach, które da się ,,uzdalnić’’.

W kolejnej części eseju autor zajmuje się konsekwencjami epidemii dotyczącymi gospodarki. Spadek cen ropy naftowej ma wybić ekologom i zielonym argumenty. Kryzys finansowy dotknie najmocniej biednych, uczyni ich głęboko zależnymi od polityków wprowadzających na przykład gwarantowany, powszechny dochód. Analizując mechanizmy Unii Europejskiej, Dukaj prorokuje rozpad unii walutowej. Przypuszcza, że z powodu fikcyjności wspólnoty, w czasie kryzysu, gdy nasilają się wewnętrzne napięcia i rywalizacja pomiędzy słabszymi a silniejszymi krajami, nastąpi przesilenie i rozłam.

Procesem, któremu poświęca więcej uwagi, jest deglobalizacja. Ona również przyspieszyła w wyniku rozpadu relacji handlowych, sieci umów i wzajemnych korzyści. Czeka nas izolacjonizm. W osobnym fragmencie pisarz rysuje potencjalny rozwój wypadków w konflikcie pomiędzy Chinami a USA. Przypuszcza, że pandemia COVID-19, może umożliwić przeskoczenie „pułapki Tukidydesa”, w której znalazły się mocarstwa. Możliwy jest scenariusz, w którym Chiny przeskoczą USA o dwie długości i Ameryka będzie się z tym musiała pogodzić.

Najważniejszą i najciekawszą częścią tekstu są rozważania nad formowaniem się nowego człowieka, który mając pozorne poczucie wolnego wyboru, będzie korzystał z usług, rozrywek i przyjemności, które – wygenerowane dużo wcześniej, dzięki sztucznej inteligencji – będą mu podsuwane zanim o nich pomyśli.

Michel Houellebecq

W liście opublikowanym 12 kwietnia przez francuską rozgłośnię radiową France Info, staje w opozycji do myśli Olgi Tokarczuk. Pisze: ,,Ani przez sekundę nie wierzę w deklaracje, że nic nie będzie już takie jak przedtem. Nie obudzimy się po pandemii w nowym świecie. Będzie tak samo, tylko trochę gorzej”. Przewiduje rozpad społeczeństwa; uważa, że wymuszona sytuacją praca zdalna przyspieszy procesy technologiczne, które doprowadzą do dalszego izolowania się ludzi od siebie. Jako winowajców wskazuje platformy streamingowe, opłaty bezdotykowe, zakupy przez Internet, media społecznościowe. Epidemia to według niego, znakomita wymówka, żeby bardziej oddalać się od innych. Obszerny cytat pozwoli w pełni odczytać myśl pisarza: „Od ponad pół wieku trend, dobrze opisany przez Philippe’a Arièsa, polega na tym, aby ukryć śmierć tak bardzo, jak to tylko możliwe. Cóż, śmierć nigdy nie była bardziej dyskretna niż w ostatnich tygodniach. Ludzie, którzy umierają w szpitalach lub domach opieki, są natychmiast chowani (lub poddawani kremacji? Kremacja jest bardziej w duchu czasów), bez zapraszania kogokolwiek, w tajemnicy. Śmierć bez żadnego świadectwa, ofiary sprowadza się do jednostek w statystykach codziennych zgonów i lęku, który wraz ze wzrostem tej liczby urasta do jakiejś dziwnie abstrakcyjnej rzeczy.’’

Houellebecq pisze o sytuacji starszych osób chorych na COVID-19. Stawia dramatyczne pytania: ,,Do kiedy należy je reanimować i leczyć: 70, 75, 80 lat? Najwyraźniej zależy to od regionu świata. Nigdy dotąd nie mówiono tak bezpośrednio, że życie nie ma takiej samej wartości; że od pewnego wieku (70, 75, 80) to trochę tak, jakbyś już nie żył. Wszystkie te tendencje, jak już powiedziałem, istniały już przed koronawirusem. Dziś obserwujemy ich nowe emanacje. Po zamknięciu nie obudzimy się w nowym świecie, będzie tak samo tylko trochę gorzej”.

„To inny świat”– tak zatytułowana jest rozmowa Macieja Nowickiego („Newsweek”) [2] z Iwanem Krastewem, bułgarskim politologiem i filozofem polityki. Krastew dowcipnie zauważa, że idee radykalnej lewicy i prawicy stały się faktem; zamknięto granice i przestały latać samoloty. W niektórych krajach ludzie pokażą politykom drzwi, bo nie radzili sobie z pandemią. Pokazuje, że aktualna sytuacja będzie miała podwójny wpływ na globalizację. Z jednej strony państwa rozwinięte nie dopuszczą do sytuacji, w której lekarstwa czy sprzęt medyczny będą musiały sprowadzać z Chin; będą przygotowywać i gromadzić zapasy na kolejne kryzysy. A z drugiej strony pandemia nie stawia jednego narodu przeciw drugiemu; nie wywołuje tak gwałtownego nacjonalizmu, jak fale emigracji. Stawia tezę, że Chiny nie staną się głównym beneficjentem pandemii, nie zastąpią USA w roli potęgi numer jeden na świecie. Wypowiadając się na temat roli Unii Europejskiej, przypuszcza, że deglobalizacja zniesie podział między proeuropejczykami a nacjonalistami. ,,Ludzie zaczną odkrywać Europę jako formę ochrony przed światem zewnętrznym.” Przypomina, że na początku pandemii Unia stała się aktorem kompletnie nieważnym, podkreśla słabość USA. Nie wie, czy Unia wyjdzie z tego wzmocniona, czy osłabiona? Wszystko będzie się sprowadzało do serii małych, nieprzewidywalnych wydarzeń, które nastąpią w ciągu najbliższych dwóch lat. ,,Politycy podejmują decyzję, która potem okaże się kluczowa, a w momencie ich podejmowania, nie będą mieli pojęcia, że decydują o losie Europy”.

W tym samym numerze „Newsweeka” [2] wywiad ze Stefanem Chwinem w ramach cyklu Rozmów o pandemii. Na pytania dziennikarza o przyszłość, pisarz mówi sarkastycznie: „Widzę raj na ziemi, w postaci IV Rzeczpospolitej, do której się zbliżamy, jak szklanka spadająca ze stołu zbliża się do posadzki”. Po czym dodaje znamienne słowa: ,,Reaguję alergicznie, gdy człowiek rozsądny myśli strukturami myślenia religijnego. To znaczy wierzy w jakieś przełomy, nowe otwarcia, nowy świat. Żadnego przełomu nie będzie. Ludzie byli i będą tacy sami”.’

Na koniec katalog tytułów. Mówią same za siebie.

Z powodu koronawirusa świat może się po prostu zatrzymać – Olaf Osica

Wywiad z 15 marca.

Koronawirus może dobić liberalne demokracje Mateusz Mazzini (wywiad w „Gazecie Wyborczej”).

Koronawirus kreuje w świecie nowy ład moralny Dawid Warszawski, w „Gazecie Wyborczej” stawia tezę, że zaraza sabotuje fundamenty wszelkiego życia społecznego, czyli solidarność i zaufanie.

Czy korona wirus zabije polską kulturę, a może ją wzmocni?Konrad Szołajski też „GW”. Autor rysuje dramatyczną sytuację reżyserów, scenarzystów, teatrów oraz kin. Kończy apelem o wykształcenie mechanizmów gwarantujących ochronę tych gałęzi sztuki.

*

Nasuwa się następująca refleksja ogólna. Każdy z autorów diagnozuje i prognozuje według siebie; poprzez swoje poglądy, zapatrywania, pragnienia, lęki i uprzedzenia. Każdy ma ambicje, aby jego wizja była obowiązująca. Grzeszą w tym swoistą megalomanią. Dukaj – na przykład – z właściwą sobie precyzją i uwagą, skierowaną na przemianę człowieka w wyniku jego interakcji z technologiami – widzi stymulujący wpływ pandemii na procesy, o których pisze od dawna.

Houllebecq podobnie; tonie w dekadentyzmie i z ponurą satysfakcją wieszczy – będzie gorzej.

Tokarczuk rozwija poetyckie spojrzenie na kondycję człowieka, mając na myśli człowieka zachodniego, myśliciela, dziecko Oświecenia.

Jako czytelnicy mamy szansę zapoznać się z szerokim wachlarzem propozycji interpretacyjnych; zobaczyć, jak różnie reagowały i reagują wielkie umysły na to, co dotyka i odnosi się do nas wszystkich. Możemy w nich odnaleźć swoje obawy, fantazje i wyobrażenia, którymi usiłujemy oswoić lęk przed nieznanym.

Jonasz

  1. Newsweek Nr 18/202027.04-3.05. 2020
  2. Newsweek nr 20/2020, 11-17.05.2020
Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com