Zbigniew Szczypiński: Ku przestrodze…

27.05.2020

Tylko dwie sprawy. To trudny czas – trzeba mówić krótko i konkretnie.

Sprawa pierwsza, najważniejsza – wybory prezydenckie. Nadal nie wiemy, kiedy się odbędą. Władza nie opublikowała uchwały Państwowej Komisji Wyborczej dotyczącej tego, co miało odbyć się (zgodnie z wolą prezesa wszystkich prezesów) 10 maja. To nie miały być wybory, to miało być zinstytucjonalizowane oszustwo wyborcze dające zwycięstwo Andrzejowi Dudzie już w pierwszej turze. Tak chciał Jarosław Kaczyński i to było racjonalne.

Nie wyszło!

Teraz, skoro nie opublikowano uchwały PKW (to znaczy, że prawnie jej nie ma) pani marszałek Witek nie jest zobowiązana żadnym terminem do ogłoszenia terminu wyborów. Zrobi to wtedy, gdy będzie to zgodne z interesem jej partii, czyli PiS.

Ustawa, jaką PiS przegłosował w sejmie, jest senacie. Trwają normalne prace związane z senacką procedurą. Senat ma, zgodnie z prawem, 30 dni na takie procedowanie. Ile będą trwały te prace – nie wiem. Wiem jedno – cokolwiek zrobi senat, sejmowa większość potraktuje to, jak obstrukcję, złamanie prawa albo dobrych obyczajów.

W senacie pojawiła się ostatnio inicjatywa Lewicy i Koalicji Polskiej (PSL + Kukiz15) dotycząca doczekania do końca kadencji prezydenta po to, aby zgodnie z konstytucją można było ogłosić wybory. To, że państwo przez kilka miesięcy nie miałoby prezydenta, to nic dziwnego, Konstytucja mówi wyraźnie, że jego obowiązki przejmuje marszałek sejmu lub w pewnych okolicznościach – Senatu. Wtedy jednak wybory mogłyby odbyć się jesienią, w trudnych czasach kryzysu wywołanego pandemią; a być może w jesiennym szczycie zakażeń.

Jednym słowem zapiekliło się jak zawsze.

Nie wiem, co zrobią posłowie, nie wiem, co zrobi senat. Wiem jedno – Jarosław Kaczyński nigdy nie zgodzi się na wybory, w których nie będzie miał pewności zwycięstwa. Zwycięstwa przy urnach – bo taki byłby rozkład głosów wyborców czy zwycięstwa nad urną – bo taki będzie system uwiarygodniania wyników wyborów.

Do wszystkich posłów opozycyjnych ugrupowań mam proste przesłanie – więcej troski o przejrzystość wyborczych procedur i społeczną, a także o międzynarodową kontrolę procesu wyborczego i liczenia głosów niż o to, kiedy te wybory mają się odbyć.

Trzeba pamiętać, że ta władza była zdecydowana przeprowadzić wyborcze oszustwo w terminie wyznaczonym w trakcie narady partyjnej, z pominięciem Państwowej Komisji Wyborczej, z użyciem Poczty Polskiej roznoszącej wyborcze pakiety do skrzynek a tam, gdzie ich by nie było, to na wycieraczkę, pod drzwi adresata, bez komisji wyborczych, o jakich mówi wyborcze prawo. Ta hucpa Jacka Sasina nie odbyła się tylko dlatego, że panowie pokłócili się wewnątrz swojego obozu.

Ostatnią rzeczą, na jaką zasługują rządzący, jest zaufanie. Dla utrzymania swojej władzy, z której korzystają oni i ich rodziny — zrobią wszystko. Naprawdę wszystko!

I jeszcze, krótko, ta druga sprawa.

Jesteśmy świadkami zaostrzenia, wręcz brutalizacji działań funkcjonariuszy Policji Państwowej. Przykładów aż nadto – gazem pieprzowym w twarz ludzi stojących ciasno, bo otoczonych napierającym podwójnym kordonem policjantów, zatrzymanie i wywiezienie z miasta ociemniałego uczestnika protestu, niełamiącego żadnych przepisów sanitarnych, zatrzymanie osoby jadącej rowerem ozdobionym plakatem głoszącym brak zgody na to, co stało się z radiową „trójką”, karanie mandatami i karami administracyjnymi po 10 tysięcy złotych uczestników ulicznych protestów, bardzo pilnujących zachowania odległości i posiadania maseczek… mogę tak długo.

To, że policjanci, konkretni funkcjonariusze zakrywający twarz (bo epidemia), niemający identyfikatorów, niepodający swojego nazwiska zachowują się tak, jak się zachowują — mnie nie dziwi. To jest ta służba, o którą ta władza zadbała kilka miesięcy temu w najbardziej wymierny sposób, dając znaczące podwyżki wszystkim funkcjonariuszom. Ich zachowania są reakcją na taką troskę ze strony władzy.

Dziwią mnie za to liczne głosy po stronie opozycji mówiące wprost, że policjanci nie chcą robić tego, co robią, że masowo udają się na zwolnienia lekarskie, gdy mają być użyci do pacyfikowania protestów, że, jak to mówił lider protestu przedsiębiorców, wstydzą się tego, co robią i przepraszają…

Ludzie – nie dajcie się zwariować. Nawet jeśli jest to prawda w stosunku do części funkcjonariuszy (nie wróżę im długiej kariery w służbach), to zawsze będzie wystarczająca liczba takich, którzy z lubością użyją wszystkich środków przymusu bezpośredniego, w jakie zostali wyposażeni.

A tym, którzy nie mają z racji swego urodzenia w pamięci czasów minionych, chciałbym przypomnieć, że milicja obywatelska miała również ZOMO – była to też milicja, ale bez skrupułów…

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com