Andrzej Lewandowski: SKRA, czyli kopanie po kostkach?

23.06.2020

ECHA WYDARZEŃ: Wciąż deficyt rekordów oraz emocji przeżywanych bez pośrednictwa TV. „Za to” niezmiennie napór wirusa i polityki. Pierwsze — obiektywnie, drugie… słów prawdy nie użyję, bo i po co. Słychać, widać, czuć…

W sprawie sportu wystąpił premier. Publicznie żądając od władz stolicy, by „oddała mu Skrę”, a rząd sprawi, że obiekt odżyje i stanie się godny jubileuszu istnienia.

Ratusz coś tam odrzekł — znów trochę na zasadzie „to nie on, to Leon”; że chce, czeka na sąd i tak dalej. A Skra jak straszyła, tak straszy i pewnie straszyć będzie. Także po wyborach. Jak straszy od wielu lat i od kilku zmian władz stołecznych.

Poprzednik poprzedniczki (ten – z pomników) też się przecież za swojej kadencji za Skrę nie wziął. W każdym razie — jeśli może jakiś gest przeoczyłem — nie tak, by przynajmniej rujnacja została zatrzymana…

Żeby było jasne — ja też marzę by Skra wróciła do świetności. Ba, żeby była nowocześniejsza niż u swej kolebki, bo przecież upływ lat i świadomość potrzeb nowych pokoleń swoje zrobiły. Remont, nawet porządny, to dziś za mało.

Niezmiennie, od lat jestem wśród tych, którzy mają władzy — stołecznej, dzielnicowej — tak samo za złe, jak administracji Państwa, że coś ważnego, w centrum wielkiego miasta niszczeje, zamiast dawać radość i pożytek. Jak kiedyś, gdy dawało szanse sportowi mistrzowskiemu, ale też było wielkim parkiem z ofertą sportową.

SKRA dzisiaj

Przypominam, bo właśnie westchnąć nostalgicznie wypada — to TU Marian Woronin bił rekord Europy na setkę, a po dziś jest rekordzistą Polski. To TU Grażyna Rabsztyn została rekordzistką świata w płotkach, TU były wielkie popisy wielkiej lekkiej atletyki, bo pierwszy w kraju tartan dawał sportowcom nieznaną wcześniej szanse.

Ile to lat temu było? Jubileusz półwiecza? Pamięć została, szacunek dla dawnych mistrzów nadal obowiązuje. Jak obowiązuje złość, że zamiast rozwijać- pozwolono niszczeć.

Z ostatniego wystąpienia premiera:

Wyciągamy rękę do Rafała Trzaskowskiego i prosimy o przekazanie tego stadionu, bo za rok ten stadion, Skra Warszawa, będzie przeżywał piękny jubileusz 100-lecia i na to 100-lecie chcemy wykonać remont za pana Rafała Trzaskowskiego i my ten remont wykonamy, tylko, jeśli Miasto Stołeczne Warszawa przekaże ten piękny stadion z tradycjami, który był dumą polskich sportowców.

Gdyby premierowski impuls miał bez zastrzeżeń cechę szczerości – waliłbym brawo. Ale odnoszę wrażenie, że nie tyle chodziło o Skrę w jubileuszu, ile po pierwsze i jedyne, żeby przedwyborczo przywalić konkurentowi swojego faworyta. Że ważniejsze znów jest nie CO I DLACZEGO, ale KIEDY PO CO? Dlatego słowa cenię, lecz intencje ocenię po faktach. Po to właśnie oceniam przypomnianą przeszłość władz stolicy wcześniejszych kadencji, które przecież widziały jak Skra niszczeje i…

Już nie mówię, że cicho „rządowo” o obiektach policyjnej Gwardii, które raczej też bez oporu rozstały się ze sportem i paru innych – gdzie jest handel, nie ma sportu, albo chaszcze… A że z dawna w ogóle sport nie jest oczkiem w głowie władz stołecznych- też raczej nie nowość…

Hamuje mi też zaszczepiany przez MM optymizm pamięć o Stegnach. Miały za sprawą wspólną rządu i ratusza przeistoczyć się w światowej klasy centrum łyżwiarskie. A zapewne „konkurencyjny” układ polityczny spowodował, że administracja sportowa powiedziała, iż w tym towarzystwie nie jest jej z pomysłem „po drodze”. I…obiekt zbudowano w Tomaszowie, a Stegny… oby nie poszły drogą Skry…

Czyli — słowa złote, w podtekście — takie kopanie po kostkach. Nawiasem: Skra zawsze była na swój sposób „polityczna”. Pomnę, że gdy się okazało, że jest tylko jedna szansa położenia nawierzchni tartanowej — w ramach tego samego wówczas układu rządzącego do boju stanęły dwa mocne wpływami obozy. Armia (tartan na Legię) i „Klasa Robotnicza”, bo Skra to niby budowlańcy… Wygrali związkowcy…

Wirus. Czyli — Adam Małysz, który publicznie opisał, że wirus go dopadł. Na szczęście ponoć bezobjawowo. Ale leczenie trzeba wdrożyć; odosobnienie jako warunek podstawowy. No i w tle możliwe pochodne komplikacje. Z kim się spotykał, czy skoczkowie są bezpieczni? Prezes Apoloniusz zapowiedział swoją „kwarantannę”, tak – na wszelki wypadek.

A Pan Adam przestrzega i agituje — BĄDŹCIE OSTROŻNI. NIE UWIERZCIE ZA ŁATWO, ŻE JESTEŚCIE SPOD ZAGROŻENIA WYJĘCI… Boście młodzi albo sprawni mistrzowie sportu, wytrenowaniem już wystarczająco zabezpieczeni…

Zdrowia, PANIE DYREKTORZE „OD SKAKANIA”; przestroga też do przyjęcia oraz stosowania — niezależnie od metryki i stanu wyobraźni…

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego “Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com