03.08.2020

ECHA WYDARZEŃ: Wirus i sport, sport i wirus. Imprezy odwołują, widownię ograniczają — a jeśli tak dalej pójdzie jak idzie, to dozwolone zawody znów będą się odbywały bez widzów. Przełożone o rok igrzyska w Tokio wciąż nie ą takie pewne, a tu jeszcze proza pandemii zakłóca pracę środowisk zawodniczych. Nie „gdzieś tam” — blisko, na własnym podwórku.
Sygnał zła był m.in. w hokeju, a teraz w lekkiej atletyce. Gong zabrzmiał bardzo głośno, bo: a) rozwaliło się zgrupowanie; b) alarm objął ośrodek — wprawdzie wszelkie reguły zostały w Cetniewie zachowane, to jednak skutkiem mogą być zmiany.
Nie jest dobrze. Wysiłek treningowy po części idzie w diabły, a obawy tężeją. Skutki są — w psychice, stanie gotowości oraz — nie oszukujmy się — w portfelach. Tam, gdzie zawód, płace i premie sama dobra wola nie zastąpi „dni pracy”. Na dni i tygodnie — i owszem, ale jako trwała reguła. Zwłaszcza że nie tylko system stypendialny określa status materialny (i wiąże się z klasą sportową, a ona to przecież WYNIKI), także to, co dadzą sponsorzy i reklamodawcy. A jeśli im a rynku zaczyna się dziać gorzej, to …
Podejrzewam (odpukując — jako kibic, ostrożniej — jako klient), że nawet tak pewni sprzymierzeńcy, jak np. banki zaczną przesiewać dobroć przez gęściejsze sito. W końcu własne dochody się liczą, a ponieważ zyski klientów są już bardziej niż ciuputkie, zaś obciążenia coraz większe- to…
Potentat paliwowy też mniej radośnie może zacząć pchać „dobroć” w cenę litra, jeśli klient się zbuntuje, a „władza nadrzędna” w kłopocie materialnym zacznie się domagać jeszcze większych danin… Jeśli już wciąż silny potentat obuwniczy CCC dał krok do tyłu, a tyle umów o pracę obniżyło sumy kontraktów…
Nie jestem złą wróżką, tylko podpowiadam, jakie kłopoty są możliwe, gdy np. mechanizmy zaczną się zacierać, a dobrego oleju do przesmarowania sport nie wymyśli…
Pewnym odbiciem smutnego nastroju będzie też reakcja na wieść, że sławna łyżwiarka Erwina Ryś-Ferens, ma takie kłopoty zdrowotne, iż mniej od współczucia (trzymaj się, Erwino, zawsze byłaś twarda i dzielna!) ważniejsza jest pomoc. Z materialną na czele. I zaraz przychodzi mi pytanie — gdzie PKOl, a przecież to olimpijka?!
Gdzie fundacja Gloria Victis, którą kiedyś właśnie dla pomocy „zwyciężonym przez los” powołał Ryszard Parulski, a wraz z Marysią Kwaśniewską-Maleszewską, Józkiem Grudniem uczynili z niej aktywną organizację? Wymienieni zmienili świat, opuścili ten, w którym Erwina ma takie kłopoty, ale przecież dorobek i ideę zostawili. Jest jeszcze „Gloria Victis”? Google jakoś świeżej informacji nie dają — czyżby idea odeszła z twórcami?
Sławny „Obatel” – wiceprezes siatkówki i członek prezydium PKOl jakoś publicznie nie podejmuje polemiki z zarzutami, że ostro kantował Brukselę. Z rachunków ponoć wynika, że bywał w niej kwadrans dziennie, zaś rozliczał wiele godzin. Sygnał przyszedł „stamtąd”, nasze organy musiały podjąć, i… Jestem wśród czekających, co z tego wreszcie wyniknie. „Bruksela” wyzna, że pomówiła i przeprosi, czy…? Fair play i zdolność honorowa też jakby się przypominały…
Nutka optymizmu, czyli przykład jak jednak wielki sport pomaga konserwować sprawność i aktywność.
Zbyszek Pacelt dziś codziennie opisuje nie dziesiątki a setki wypraw rowerowych, narciarskich, w ogóle sportowo-turystycznych. Był posłem, zawodnikiem specjalności – pływanie i pięciobój, trenerem, wiceministrem sportu. 13 Igrzysk olimpijskich – w różnych, zawsze ważnych rolach. Z pozycji w PKOl zrezygnował, argumentując, że pół wieku to wystarczy- niech się popisują inni… A ostatnio przytoczył w sieci wycinek z dawnego „Przeglądu Sportowego”: Było o zawodach młodzieżowo — pływackich: „ Najlepszym zawodnikiem tej imprezy był Zbigniew Pacelt (KSZO Ostrowiec), który wygrał wszystkie konkurencje stylu dowolnego od 50 do 400 metrów…”
Był to rok 1966… A dziś — ON trwale młody i energiczny. Dobry przykład i … trochę żalu, że się jednak zdystansował…

Andrzej Lewandowski
Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.
Więcej w Wikipedii

Fatalny wypadek na pierwszym etapie Tour de Pologne. Jeden z kolarzy wepchnął drugiego w barierki przy prędkości koło 80 km/h.
Koszmarnie to wyglądało.
Upadek zamortyzował sędzia kolarski – Andrzej Lewandowski.
Dokładnie rok wcześniej 5 sierpnia na wyścigu TdP katastrofalny w skutkach upadek pozbawił życia innego kolarza – Lambrechta .
Konsekwencją może być obniżenie przez UCI rangi zawodów. Oby nie.