04.08.2020

Po wydarzeniach związanych z obchodami rocznicy Powstania Warszawskiego powinno stać się jasne dla każdego myślącego człowieka, że mamy w Polsce stan przed wojenny (pisane oddzielnie). To oczywiste, że Kaczyński chce Polski poza Unią Europejską. Jego wizja to wizja Polski dominującej na obszarze Międzymorza i będącej równoległą organizacją w stosunku do UE. Organizacją w ścisłym sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi i równoważącą wpływy zarówno Rosji, jak i Chin w Europie. W jego mniemaniu: Przedmurze Chrześcijaństwa 2.0
Jest to wizja całkowicie sprzeczna z ideami Unii Europejskiej. Wizja Kaczyńskiego jest logiczna, wewnętrznie spójna i ma silne poparcie w kręgach amerykańskiej armii i wywiadu. Według analiz Jacka Bartosiaka, jedyny sens utrzymywania lądowego komponentu armii USA wiąże się z utrzymaniem Polski jako sojusznika USA w Europie. Bez Polski USA nie mają żadnego interesu w Europie, która w postaci UE stała się poważnym konkurentem geopolitycznym i gospodarczym dla USA. Stąd wynika między innymi wycofywanie wojsk z Niemiec. Cała polityczna i wojskowa strategia USA, poza tym środkowoeuropejskim, skierowana jest na basen Pacyfiku. Armia amerykańska to przede wszystkim siły morskie, a nie lądowe.
Inna wizja, podzielana przez polską opozycję i, jak sądzę, większość autorów SO, to wizja Polski jako składowego bytu kulturowego w ramach przyszłego państwa europejskiego. Jest to trudna w realizacji koncepcja i spotyka się ona ze zrozumiałem strachem przed Niemcami, które są najsilniejszym europejskim państwem i koniem pociągowym europejskiej gospodarki. Przed Merkel stoi bardzo ambitne zadanie i jak widać ma ona pełną świadomość odpowiedzialności. Podjęła się ona zadania dalszej konsolidacji projektu europejskiego i wydawałoby się, że w żywotnym interesie Polski byłoby aktywne uczestniczenie w pracach nad europejskim państwem. Jeżeli Niemcy mają odnieść sukces, to w żadnym razie nie mogą zdominować Europy, bo na to żadne europejskie społeczeństwo się nie zgodzi. To jest jasne dla wszystkich. Sukces Niemców w tym dziele oznacza automatycznie sukces całej Europy.
Popatrzmy, jak Kaczyński rozgrywa opinię publiczną w Polsce. Pamiętajmy przy tym, że około 70% Polaków popiera Unię Europejską. Nietrudno się domyślić, że głównym celem propagandy rządowej jest zniechęcenie Polaków do UE. Kto, według propagandy jest głównym zagrożeniem? Kto jest depozytariuszem polskości? Kto jest fajny, a kto jest diabłem wcielonym? Kto czyha na nasze pieniądze, naszą kulturę narodową i na nasze dzieci? Tutaj wcale nie chodzi o znaczenia merytoryczne treści propagandowych. Tutaj cała moc aparatu państwowego gra na emocjach. Celem Kaczyńskiego jest realizacja jego wizji i wszystkie działania rządu są temu podporządkowane. Celem jest Wielka Polska. Albo nawet Wielka Rzeczpospolita od morza do morza. Ostatnio podpisano porozumienie o współdziałaniu wojskowym Polski, Ukrainy i Litwy. W Lublinie. Nie przypadkiem pobrzmiewają w uszach romantyczne hasła zapamiętane z literatury.
1/3 dorosłych Polaków pokazała już w ostatnich wyborach, że uwierzy w każdą manipulację władzy. To jest połowa aktywnych politycznie Polaków. Nie powinniśmy się dziwić, że bliska jest im wizja „Make Poland Great Again”. Wynieśli to z polskiej szkoły, z mediów, kina i z lekcji religii. Niemal cała polska kultura nasycona jest tym romantycznym obrazem. Ale naiwnością byłoby sądzić, że jednym zdaniem można obalić ten romantyczny mit. Wymaga to dogłębnej analizy i wcale nie jest przesądzone kto będzie mieć rację. Jak zwykle nie ma tutaj jednoznacznego dobrego i jednoznacznego złego. Ja się osobiście skłaniam za wizją europejską, jednak brak tutaj miejsca na szczegółowe uzasadnienie mojego wnioskowania. Pozostańmy przy głównym wątku.
Znajdujemy się dzisiaj w sytuacji dość osobliwej. Każda ze stron konfliktu, a mamy świadomość, że jest to jednocześnie konflikt cywilizacyjny, znalazła się w pułapce. Otwarty konflikt w postaci zamieszek i rozlewu krwi nikomu nie jest na rękę. Ale to, co robią Kaczyński i opozycja to tylko gra na zwłokę.
Biorąc pod uwagę wizję Kaczyńskiego, należy założyć, że znaczenie Polski, oprócz kluczowej lokalizacji geopolitycznej i silnej gospodarki, zależy przede wszystkim od demografii. To nie jest bez znaczenia, czy ma się do dyspozycji 10, czy 20 milionów zwolenników. Rozkład poparcia 50/50 nie jest dla Kaczyńskiego sytuacją komfortową. Trudno tu nawet mówić o komforcie. PiS jest właściwie zakładnikiem najsilniejszego gracza w Polsce, czyli Kościoła Rzymskokatolickiego. NSDAP też musiało się oprzeć na najsilniejszym graczu w Niemczech w podobnej sytuacji – stali się zakładnikiem niemieckiego przemysłu. Na szczęście dla nas ta różnica ratuje nam życie. W Polsce A.D.2020 mówiąc krótko, jesteśmy potrzebni Kaczyńskiemu. On nas potrzebuje do realizacji swojej wizji.
Z drugiej strony opozycja próbuje balansować w taki sposób, żeby przeciągnąć na swoją stronę wahających się, którzy dotychczas udzielali poparcia PiS-owi. Bardzo wyraźnie to było widać w ostatnim wpisie Trzaskowskiego na FB na temat tęczowej flagi na figurze Chrystusa. Nie czepiajmy się Trzaskowskiego i opozycji, że nie chcą otwartej wojny w Polsce i stosują dobrze znaną taktykę appeasementu. Taka jest bieżąca logika działań wobec agresywnych, wojowniczych działań przeciwnika. Ale… przypomnijmy sobie i dobrze raz jeszcze zapamiętajmy co powiedział Churchill Chamberlainowi po konferencji w Monachium w 1938 roku: “You were given the choice between war and dishonour. You chose dishonour and you will have war.”
Arkadiusz Głuszek

Jego wizja to wizja Polski dominującej na obszarze Międzymorza i będącej równoległą organizacją w stosunku do UE. …Przecież to jest kompletna fantasmagoria .Nikt z sąsiadów nie chce żadnego Międzymorza i polskiego przywództwa w tej części Europy. Pisowskich wyznawców ( w większości w wieku 65+ ) będzie z roku na rok coraz mniej , co nawet zauważył Tow Jarosław Rajmundowicz. I na dodatek zdecydowana większość polskiej młodzieży odwróciła się od polskiego XIX wiecznego KRK….
Warto posłuchać Jacka Bartosiaka. Jego analizy otwierają oczy na sprawy, o których się nie dyskutuje w mediach mainstreamowych. To na pewno nie jest fantasmagoria, a Realpolitik. Odpływ młodzieży od KRK akurat jest na rękę Kaczyńskiemu, bo osłabia pozycję KRK w tym partnerstwie.
A gdzie są te analizy?
JB zamieszcza różne swoje wykłady i rozmowy na YouTube. Na przykłąd https://www.youtube.com/watch?v=C3xu1zimPVw&t=6s
Aaa i tak : Czechy , Słowacja , Rumunia , Bułgaria … jak te barany zgodzą się na jakieś mityczne Międzymorze na czele którego będzie stała PL pod światłym przywództwem Tow Jarosława Rajmundowicza…Oby żył wiecznie.! Jeśli jakimś cudem wygra Trump w listopadzie , to jest on gotów przehandlować PL Putinowi , jeśli ten zaproponuje dobry deal…Jak zrobił z Kurdami. Jeśli natomiast wygra Biden to przedefiniowaniu ulegnie cała polityka zagraniczna USA…
Nikt ich nie zmusi jeżeli sami nie będą chcieli. Jeśli zobaczą swój interes, to kto im zabroni? My się możemy co najwyżej przyglądać i kiwać głowami z politowaniem albo podziwem, jak kto woli. Polityka osłabiania Europy była realizowana też przez administrację Obamy. Trump gra va banque w różnych sprawach (i sam jestem ciekawy jak te eksperymenty wyjdą, np. na Bliskim Wschodzie) ale mam wrażenie, że postrzeganie Europy przez Waszyngton nie bardzo się zmieni w kwestiach pryncypialnych.
Czy on zdąży, zanim go trafi albo szlag, albo wirus?
Celna uwaga 🙂 Delfina nie poznaliśmy jeszcze, za to widać tam nerwowość i chyba niekiedy poczucie bezsilności. Zdumiewająca jest ta nieproporcjonalna reakcja na słowa Gajosa. Czy my, jako wspólnota, nie mamy lepszych i ważniejszych rzeczy do roboty niż zajmowanie się stanami psychicznymi „zbawiciela narodu”? A może rzeczywiście jest to propagandowe czyszczenie przed mumifikacją „ojca narodu” i namaszczeniem następcy? Wizja jest jego autorstwa ale jej realizacja jest zadaniem całej formacji politycznej.
Gdyby JK przeczytał ten artykuł to byłby z siebie dumny w stylu: „nie wiedziałem, ze jestem takim przebiegłym strategiem”. Tymczasem fakty są mniej korzystne dla naszego „małego rycerza”.
Projekt międzymorza nawet nie wyszedł poza stadium luźnej, teoretycznej koncepcji; na realizację potrzeba by było kilku warunków, z których żaden nie jest spełniony:
– nie widać akcesu zainteresowanych i państwa przywódczego, pełniacego w projekcie funkcje głównego animatora, sponsora oraz integratora (taką rolę w UE odgrywają Niemcy);
– wśród potencjalnych członków międzymorza są gospodarki lepiej rozwinięte, należące do UE oraz słabiej rozwiniete nie nalezące do wspólnoty; otóż nie da się stworzyć żadnego poważnego organizmu z samych golasów, ponieważ suma zer daje zawsze na końcu zero, nawet z minusem,
– USA oprócz poparcia werbalnego nie chcą – i słusznie – dawać na to kasy, bo to worek bez dna i zupełnie bez perspektyw,
– przywództwo Polski w takim ugrupowaniu jest już w ogóle nie do zaakceptowania, bo potencjalni członkowie nas szczerze nie lubią a nawet nie znoszą; skądinąd nie dziwię im sie wcale, bo megalomania Polaków jest nawet dla nas samych nieznośna.
W przeciwieństwie do wielu publicystów, także na SO, jestem dużo gorszego zdania o samym JK. Nie uważam go w ogóle za żadnego stratega. Jest to raczej sprawny taktyk, którego „skuteczność” polega na braku skrupułów. Celowo użyłem cudzysłowu, bo polityka bez zasad moralnych jest zwykłym łajdactwem, nierzadko prowadzącym do zbrodni.
^
Sam JK może traktować projekt miedzymorza jako użyteczny, choć znając jego pragmatyzm chyba w ogóle sie nim nie przejmuje. Jestem przekonany, że jego celem jest trwanie przy władzy jako realizacja pewnego rodzaju amoku, narkotyku emocjonalnego i żądzy odgrywania się na innych za wszystkie swoje prawdziwe a zwłaszcza urojonje krzywdy. A międzymorze, Rosja, UE czy USA są o tyle tylko istotne, aby mu nie przeszkadzały. Przecież Polska po 2015 roku nie ma w ogóle jakiejkolwiek polityki zagranicznej, prócz deklaracji wiernopoddańczych wobec USA i straszenia NIemcami i UE. Zresztą te ostatnie są tylko na użyek wewnętrzny bo na zewnątrz pis siedzi cicho jak myhsz pod miotłą.
^
Wybory prezydenckie zamknęły okres prosperity Polski w dekadzie 2010-2020. (Prosperity skończyło się w marcu, ale rząd sztucznie odciagnął w czasie jego skutki do lipca.) Teraz zaczynają się schody. Schody mają trzy wymiary:
– rozpoczęty i rozpędzający sie kryzys gospodarczy wynikający ze skutków pandemii coronavirusa w Polsce, Europie i na świecie; sądząc po skali spadków PKB w poszczególnych krajach Europy i USA kryzys moze byc wiekszy niz ten z lat 1929-1933; już tylko ostrożne szacunki polskich pracodawców wspominaja o wzroscie bezrobocia o 1,5 mln ludzi, a nasi sąsiedzi unijni maja podobne perspektywy,
– UE dość konsekwentnie zapowiada uzależnienie wypłat z funduszy budżetowych 2021-2027 od przestrzegania praworządności,
– USA nie będą ani w stanie, ani tym bardziej skłonne pomóc nam w wychodzeniu z tej głębokiej zapaści.
Te okolicznosci powodują, że utrzymanie władzy PiS juz nie tylko po 2023 roku ale nawet do 2023 roku nie jest wcale takie pewne.
*
Od kilku lat słucham z ciekawością na youtube wystąpień pana Jacka Bartosiaka. Prezentowane przez niego koncepjce geostrategiczne są ciekawe i błyskotliwe, ale czy maja coś wspólnego z rzeczywistością? Pan Bartosiak robi zawrotną karierę medialną, staje się coraz bardziej znany i popularny, tylko jeżelli wyciśniemy z jego wystąpień piękną ornamentykę, zaskakujące porównania i nieuchronne uproszczenia, pozostaje jakiś konkret? Jakieś sensowne przesłanie, oprócz imperatywu, że trzeba mysleć geostrategicznie? Jakiś czas temu przeczytałem notkę bioraficzną pana Bartosiaka https://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Bartosiak
Żeby nie zanudzić czytelników odsyłam do częsci tej notki zatytułowanej „Krytyka”. To najłagodniejsze potraktowanie pana BArtosiaka.
*
Ze swojej strony dodam tylko, że Pan Bartosiak w swoich analizach pomija kilka rzeczy najważniejszych: kapitał i gospodarkę. Otóż te dwa wymiary implikują wszelkie ruchy geostrategiczne państw zachodnich. Tego pan Bartosiak nie do końca rozumie, bo jest prawnikiem i nie wie, że cały sektor wojskowy USA i państw zachodnich zalezy do tych 500 rodzin, które umownie rządzą światem. Administracja USA pełni tutaj wyłącznie funkcję realizatora woli tych możnych, zupełnie dla nas niewidocznych.
To co Pan Bartosiak troche lekceważy to siła i sprawczość Uniii EUropejskiej. Spodziewam sie, że w świecie zachodnim po kryzycie coronavirusowym to UE wyjdzie wzmocniona a USA bardzo osłabione. Już dzisiaj to widac w notowaniach dolara. Nie tylko z tego powodu USA nie są w stanie wygrać rywalizacji z Chinami jeśli nie wejdą w ścisły alians z UE. (Żaden alians z Rosją nie jest dla USA funkcjonalny!)
Ostatnią z rzeczy, którą Bartosiak trochę lekceważy to zupełnie inny kształt współczesnej wojny miedzy mocarstwami, niż starcie militarne. Mało kto do końca zdaje sobie sprawę jak realnie będzie wygladać współczesne pole walki. Ponadto współczesna rywalizacja może w ogóle nie mieć charakteru wojennego.
*
Ze wszystkiego co napisałem nie wynika mój spokój o rozwój sytuacji w Polsce. To, że JK i PiS ostatecznie przegrają SZYBCIEJ NIZ PÓŹNIEJ TO JUZ DZISIAJ WIDAĆ GOŁYM OKIEM. BARDZIEJ ISTOTNE JEST TO, CZY PO STRONIE OPOZYCYJNEJ JEST KTOŚ, KTO BĘDZIE UMIAŁ ZAGOSPODAROWAĆ TĘ PRZEGRANĄ? TUTAJ MAM POWAŻNE WATPLIWOŚCI WIDZĄC JAK OPOZYCJA PRZEGRYWA WSZYSTKO NA WŁASNE ŻYCZENIE.
Drodzy Panowie, pięknie piszecie i świat byłby lepszy, gdybyście mieli całkowitą rację. Nasza opozycja z PO na czele miałaby łatwiejsze zadanie, gdyby fenomen polityki Kaczyńskiego był li tylko dziełem przypadku i niezasłużonego szczęścia, które spotkało jej twórcę. Jeżeli człowiek poważnie traktuje swoją misję, to w starciu z przeciwnikiem, jakimkolwiek, musi stosować standardy – abecadło strategiczne. A punktem pierwszym jest tam „nie lekceważ przeciwnika”. Nie wolno nam lekceważyć JK, tak jak rosyjskim wojskowym nie wolno lekceważyć polskiego potencjału obronnego. Rzadko słychać lekceważenie amerykańskiej siły oddziaływania, pomimo medialnego eksploatowania niepowodzeń USA w licznych operacjach. Co do siły oddziaływania warto może powtórzyć za Clausewitzem, że wojna jest przedłużeniem polityki. A do wojny potrzebna jest siła militarna. Jeśli Jacek Bartosiak trochę lekceważy siłę i sprawczość Unii Europejskiej, to pewnie opiera się na weryfikowalnych faktach. Gdyby UE była zadowolona ze swojej siły, to nie wracałaby od lat jak lunatyk do koncepcji armii europejskiej i … jej nie realizowała.
Nie znam całego dorobku Jacka Bartosiaka i nie podejmuję się dyskusji na ten temat. Nie zajmowałem się zawodowo geopolityką, więc korzystam z dostępnych źródeł, a z tego, co udostępnia na YouTubie JB, wybieram gołe fakty dotyczące geopolityki i zagadnień geostrategicznych. Ta akademicka wiedza pozwala mi lepiej rozumieć koncepcje np. Georga Friedmana. Jak wszyscy wiemy, pan Friedman był bardzo częstym gościem Jarosława Kaczyńskiego w okolicach 2015 roku. Sam GF był nazywany cieniem CIA.
Słusznie zauważa pan slawek, że administracja amerykańska realizuje wolę umownych 500 rodzin. Osobiście wolałbym pisać o realizacji woli biznesu korporacyjnego. Dlaczego zatem USA lokuje kolejnych swoich żołnierzy w Polsce i de facto obejmuje stałe bazy pomimo tego, że stoi to w jawnej sprzeczności z zapisami umowy NATO-Rosja, która przecież nie została wypowiedziana? Dlaczego USA angażuje się w dozbrojenie i szkolenie armii ukraińskiej? I dlaczego inwestuje pieniądze swoich podatników w system obrony przeciwrakietowej w Polsce, Czechach i Rumunii? Nie były to pomysły, które wyszły z gabinetów sztabowych NATO ale z Waszyngtonu. Dlaczego USA wycofuje się z ważnych dla Europejczyków traktatów, INF czy Open Skies? Dlaczego, wreszcie, Trump posunął się do stwierdzenia, że NATO jest przestarzałe i lepiej dla USA byłoby wyjść z niego?
W mojej opinii, jeżeli zależy nam na wyborze opcji europejskiej przez Polskę, to naszym obowiązkiem jest poważne potraktowanie koncepcji Międzymorza. Tylko staranna dekonstrukcja i merytoryczna krytyka pozwoli wybrać korzystniejszy dla nas kierunek. Nie można tego tak po prostu zlekceważyć, bo to byłaby czysta ignorancja. Zaklinanie rzeczywistości powtarzaniem, że upadek JK i PiS jest nieuchronny też nam nie pomaga. No może poprawia nam humory na chwilę. A co, jeżeli to JK ma rację?
Nie lekceważę ani JK, ani idei Międzymorza. Napisałem tylko, że JK nie jest żadnym strategiem, co nie oznacza, że nie jest groźny i dysfunkcjonalny. Chętnie przeczytam co Pan miał na myśli w zdaniu: „A co, jeżeli to JK ma rację?”
Idea Miedzymorza dotyczy państw słabiej lub słabo w Europie rozwiniętych. Państw o skomplikowanej historii i teraźniejszości i o bardzo różnych, w większości rozbieżnych interesach. Nie widać mechanizmu gospodarczego a zatem politycznego, który miałby spajać te państwa w jeden wspólny organizm sojuszniczy. Sojusz militarny to zdecydowanie za mało, bo oznacza wydatki a gdzie dochody? Siła przyciągania UE polega na szeroko pojętym awansie cywilizacyjnym peryferiów w relacji do państw centralnych. Idea międzymorza to alians samych peryferiów i dlatego nie widać tego mechanizmu, który dałby peryferiom sukces. Stawiając kropkę nad i trzeba stwierdzic, że na razie USA nie zaproponowały mechanizmu integracyjnego konkurencyjnego do UE a tylko cos takiego stwarzałoby realne szanse rozwoju miedzymorza.
Gospodarka Polska zależy prawie w ok. 80% od wymiany towarowej na rynku wewnętrznym UE, z czego gros przypada na NIemcy. Wszelkie fanaberie mogą spowodować bardzo szybko taka zapaść ekonomiczną w Polsce, że tzw. suweren podziekuje pisowcom szybciej niz myślą. Zobaczymy to już w ciągu kilku najbliższych miesięcy.
*
JK nie doszedł przypadkowo do władzy. Doszedł na skutek tej samej, wieloletniej słabosci elit politycznych, które widać w strukturach naszej opozycji – PO, Lewicy i PSL. Te elity przez lata zajmowały sie same soba lekceważąc narastajace niebezpieczeństwo kontrrewolucji populistycznej. Nadal nie umieją się obudzić do działania. I tę sytuację uważam za największe niebezpieczeństwo dla przyszłości Polski. W najbliższym czasie 1-2 lat może być w Polsce tak jak u schyłku komuny: władza leżała na ulicy a nie bardzo miał ja kto podjąć. Solidarność była słaba i rozproszona a innej opozycji nie było.
*
Obecność militarna USA w Polsce to nawet po najnowszych porozumieniach obecność symboliczna. Maksymalnie 5,5 tysiąca rotacyjnego kontyngentu. Podobnie symboliczna jest ta obecność w Rumunii i Bułgarii, nawet po ewentualnym wycofaniu ok. 10 tysięcy z baz niemieckich. NIemcy i tak pozostaną najsilniej obsadzonym obszarem przez wojska USA w Europie.
*
Dla USA główny teatr geostrategiczny uzywajac słów Bartosiaka to obszar południowo-zachodniego PAcyfiku czyli Chiny wraz z przyległościami. Obecność USA w Europie ma tylko do pewnego stopnia charakter historyczny. Próba osłabienia UE przez USA jest zrozumiała w kontekście konkurencji globalnej. Jednakże gra jest bardzo delikatna. Nadmierna presja USA na UE może spowodować, że UE poszuka aliansu z Chinami i Rosją co moze być dla USA bardzo groźne. W tym sensie możnaby uznac projekt miedzymorza za próbe budowania zapory dla nowego, chińskiego, lądowego jedwabnego szlaku przez Rosje i Europę Wschodnią. Warto jednak pamiętać, że Rosja zainwestowała bardzo dużo w szlak morski morzami polarnymi do Europy i alians Chiny-Rosja -UE jest bardzo prawdopodobny. Gra strategiczna jest dużo ciekawsza i bogatsza niz próbuje to nam opowiadać pan Bartosiak.
*
Na koniec o tych umownych 500 rodzinach. Kiedy studiowałem zarzadzanie w początkowych latach 70-tych XX wieku mówiło sie o umownych 300 rodzinach amerykańskich. Dzisiaj, koncentracja kapitału posuneła się duzo dalej i te umowne 300 rodzin poszerzyło sie o najbogatsze rodziny z obszaru Ameryki Łcińskiej, UE i Chin. Obserwacja procesów wywierania wpływu przez te rodziny na geopolitykę jest dużo ciekawsza i ważniejsza niż opowiadania pana Bartosiaka. Kilka lat temu w gronie tych rodzin dyskutowano kwestię konieczności depopulacji planety z powodu przeludnienia. Jedną z wiodących recept była pandemia…
I to jest to! Wiemy, że nie ma tutaj miejsca na tego rodzaju dyskusję ale też nie spotkałem opracowań, które rozebrałyby na czynniki pierwsze wizję Kaczyńskiego i szczegółowo przeanalizowały ją punkt po punkcie. To dopiero powinien być pierwszy krok do zbudowania merytorycznej opozycji. Trudno mi zresztą sobie wyobrazić, że takiej analizy może nie być. Może jest. Może ktoś wie gdzie jej szukać. Ja dorzucę jedynie kilka komentarzy z mojej strony.
Koncepcja Międzymorza jest dzisiaj realizowana z kilkoma podmiotami, tymi najlepiej rozwiniętymi. To bardziej siatka niż jednolity obszar. Chyba nikt poważnie nie zakłada jednoczenia całego tego regionu. W wymiarze militarnym głównym celem wydaje się dzisiaj wzmocnienie Ukrainy i osłabienie wpływów rosyjskich na Białorusi i w Naddniestrzu i Bałkanach. A także, co uświadomił mi pan Bartosiak, strategiczne zneutralizowanie Okręgu Kaliningradzkiego. Warto też zwrócić uwagę, że obecna polityka Kaczyńskiego była już realizowana za czasów pierwszych rządów PiS i prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Podejmowano wtedy decyzje gospodarcze bardzo ryzykowne biznesowo za to ewidentnie geostrategiczne. Na przykład Możejki. Oczywiście były kontrakcje ze strony Rosji, także w Polsce (próba przejęcia Azotów Tarnów).
Trzymając się ekonomii – ta silna zależność polskiej gospodarki od wymiany z Niemcami jest obustronna. To nie te same proporcje ale dla Niemiec te ok. 6% w strukturze importu wg wartości z racji bliskości i inwestycji są nie do zastąpienia w bliskiej perspektywie czasowej. Sam też się zastanawiam do jakiego stopnia polska gra jest obliczona na powstanie rzeczywistego bytu w postaci międzymorza, a w jakim na pressingu na Niemcy. A może i jedno, i drugie? Polska Kaczyńskiego grałaby całym społeczeństwem w tę grę. Fakty są takie, że nie ma dzisiaj dla Polski ważniejszego kraju na świecie niż Niemcy i dla dawida sprawą pierwszorzędną jest wpływanie na kroki goliata. Jeżeli tak wyglądają sprawy, to dlaczego nie mielibyśmy wspierać Kaczyńskiego?
Rosyjskie inwestycje militarne i infrastrukturalne w Arktyce są obliczone na dalsze ocieplanie klimatu. Póki co, szlak morski nie jest jeszcze całoroczny. Ale zmiany klimatyczne w interesujący sposób zaktywizowały kraje mające interesy w Arktyce, z gwałtownymi zbrojeniami włącznie. Dania wyróżnia się flotą fregat o największych zasięgach operacyjnych na tle innych europejskich krajów. I nie chciała sprzedać Grenlandii Trumpowi. Taka ciekawostka :).
Oczywiście, że gry strategiczne są delikatne choć ich skutki bywają katastroficzne jak np. arabska wiosna, powstanie kalifatu ISIS, czy masowa migracja do Europy. Setki takich gier toczy się w sposób niewidoczny nad naszymi głowami w chwili kiedy piszę te słowa. Niekiedy są gwałtownie przerywane przez silniejszego jak np. zabicie gen. Sulejmaniego.
Wzdrygam się na widok „wpływania rodzin na geopolitykę”. Wiem, to ma wiele wspólnego z faktami ale brzmi jak spiskowe teorie. Sam wolę inne sformułowania, bardziej biznesowe ale to może tylko moja własna paranoja.
Ja też długo nie akceptowałem tych „rodzin”, ale w latach 80-tych przeczytałem fantastyczną ksiązkę Stefana Bratkowskiego o USA: „Oddalajacy się kontynent”. Ona i stan wojenny sprawiły, że posiedziałem troche bibliotece mojej uczelni i uzupełniłem wiedze o USA. System polityczny USA jest wprost na usługach gospodarki czyli tych właśnie najbogatszych rodzin.Zasada prymatu kapitału nad polityka jest jak sądze intencją ojców-załozycieli państwa. Wiedzieli oni, ze politycy sa nieodpowiedzialni i pazerni na władze bez granic. ZAś NAJBOGATSI PRZEDSIĘBIORCY BYWAJA UMIARKOWANI I KALKULUJACY RYZYKO. To ekonomia i finanse decydują o równowadze politycznej. Centrslnym mechanizmem systemu check and balance jest wpływ wielkiego kapitału. Kiedy Kenedy postanowił przykrócić samodzielność FED miał niestety pecha nieboraczek, bo próbował naruszyc równowage systemu i zginął w zamachu. Nazwa „rodziny” oznacza tutaj nie infantylne familie a nieprawdopodobną koncentrację kapitału, który dyktuje warunki w spoób dyskrenty ale zdecydowany. Wystarczy prześledzić próby ataku władz państwowych na interesy amerykańskie gdziekolwiek na świecie.
*
Mniej więcej pamiętam jak i dlaczego KAczyński dochodził do władzy począwszy od AWS a nawet wcześniej. Pamietam bo pracowałem w banku, który dość niefrasoblkiwie finansował Telegraf. POnieważ jednak moja wiedza jest wyrywkowa i opisowa nie czuje sie na siłach aby opisać całość procesu. Takie studium kaczyzmu jako praocesu zdobywania władzy winni sa nam uczeni – politolodzy, socjologowie organizacji,
psychologowie społeczni czy historycy. Takie profesjonalne studium byłoby użyteczne.
*
Dla nas najważniejszym zmartwieniem w Polsce jest pozostanie w UE i wsparcie procesu głębokiej integracji. Wszelkie próby osłabienia więzi z UE czy wyjscie z niej oznaczaja dla Polaków katastrofe gospodarczą i cywilizacyjna a w konsekwencji także polityczną. NA szczęście w narastającym kryzysie to UE a w jej zapleczu NIemcy sa dla nas jedynym wsparciem. I nie mam wątpliwości, że dobrze wykorzystają swoja prezydencję a potem kilka lat następnych. NIemcy bardzo umiejętnie przeczekuja erę KAczyńskiego i nie odpowiadają na liczne zaczepki ziobrystów czy innych troglodytów. Wiedzą, że zauroczenie populizmem musi przejść cały cykl – zachwyt – stabilizację-rozczarowanie- kryzys – wreszcie niecheć i odrzucenie. Każde społeczeństwo poszukuje czasami dobrobytu na skróty metodą prób i błedów. Kto jak kto ale NIemcy wiedza o tym najlepiej i moze najbardziej boleśnie.
*
O tym, że żyjemy w okresie przed wojennym mówi wielu myślicieli, ale także szarlatanów – wróżów, jasnowidzów i ludzi nawiedzonych. Pewnie tak jest, ale nic na to nie poradzimy. Musimy jako nacja spróbowac przeżyć ewentualny kataklizm czy kataklizmy z najmniejszymi stratami. Centralną kategorią w judaiźmie (stary testament) jest armagedon. Ostatecznie zagłada, czyli koniec świata czeka nas wszystkich w postaci śmierci. Największą niewiadomą jest jej czas, miejsce i sposób. I całe szczęscie, bo inaczej życie byłoby nieznośne. A tak możemy sobie codziennie powtarzać frazę ze starego dowcipu: „… jak do tej pory nienajgorzej!”.
Aha – przed chwila porzeczytałem: https://www.newsweek.pl/polska/polityka/niespelnione-obietnice-wyborcze-pis/hfnzgbp
Warto sie uśmiechnąć.