07.08.2020

10 lat temu przeżyłem moment rozczulenia nad samym sobą i postanowiłem zorganizować swój pogrzeb.
Decyzję podjąłem szybko i dopiąłem jej realizacji do końca, w kilku etapach.
Co do samego pomysłu nie miałem zastrzeżeń. Narzucił się jako ewidentny.
Nie wiemy ani kiedy, ani jak rozstaniemy się z tym światem.
Od kiedy mego znajomego przejechał na śmierć autobus miejski w Rzymie, a inny utopił się na wyspie Bali, zrozumiałem, że tylko profesjonalista uwolni bliskich od makabry i koszmaru obnoszenia się z nieboszczykiem po świecie, aby wreszcie spoczął gdzieś na wieki.
Postanowiłem wyręczyć bliskich od kłopotów tego typu. I tak będą musieli zająć się schedą, posprzątać, wyrzucić czy rozdać…
Trudno wyzbyć się za życia niewidzialnych więzi harmonii i emocji, które niewidocznie istnieją między porozstawianymi rzeczami w mieszkaniu, na półkach, porozwieszanymi obrazami na ścianie…
Mieszkanie opowiada inną historię temu, który w nim mieszka niż osobie z zewnątrz…
Mieszkanie umiera wraz z właścicielem…
„Potem”, niech się dzieje co chce… Będą mieli robotę !
Domów pogrzebowych na rynku paryskim nie brakuje. Od mastodontów monopolistów po małe zakłady „przyjazne” … Sami wpadamy im w ręce …
Ten biznes-samograj prosperuje bez Covid 19.
Sprytni wymyślili, że można z góry i zawczasu ustalić świadczenia i dokonać stosownej płatności. Jak package turystyczny na Baleary.
Wybór nastąpił poprzez eliminacje. Odrzuciłem te największe. Monopolistów nie lubię.
Pewien mały, acz sympatyczny dom pogrzebowy, bardzo kokietliwy, wydał mi się odpowiedni. Ale co będzie, jeśli jego właściciel ucieknie z kasą i z sekretarką?
Ponieważ chodziło o poważną sumę, poszedłem po rozum do głowy i wybrałem bez obaw renomowany dom pogrzebowy, którego głównym udziałowcem jest miasto Paryż. Taki przetrwa nawet wielką falę na Sekwanie …
Dostałem menu. Trumny — takie a takie. Urny — do wyboru, do koloru. Kwiaty i wieńce … Muzyka „jak zazwyczaj” lub własne CD. Sale na od 10 do 500 osób.
Wybieram …
Uroczystość ściśle świecka. Kremacja i pochówek w wykupionym już uprzednio miejscu-skrytce, w Colombarium na Père–Lachaise. Z gwarancją objęcia całościową obsługą, od fatalnego miejsca, gdziekolwiek by się ono znajdowało, do finalnej uroczystości; ostatniego „adieu”.
– Sala na ile osób ? Po wahaniu mówię:
– 30 siedzących i 30 stojących (wystarczy, wystarczy …)
– Świetnie. Sala będzie pod nazwiskiem … Landowski (od wielbionego we Francji rzeźbiarza, któremu zawdzięczamy rzeźbę Chrystusa Zbawiciela, kicz światowej klasy na górze Corcovado w Rio).
– Wieniec jeden, z biało-czerwonych róż. Po połowie, jak polski sztandar!
– A tak ? Nie wiedziałam… Bez problemu! Przytakuje agentka, dobrze i odpowiednio ubrana, czarno-szara, z przyczesanymi, ulizanymi włosami do tyłu i z upiętym koczkiem. a wysokich szpilkach… Przystojna. Makijaż dyskretny …
– Kolor urny? Różowy?
– Tak, tak, różowy!
– Z bakelitu?
– O nie! Ma być przyjazny dla otoczenia! Kamień lub marmur ! Żadnych elementów z plastiku, proszę!
– Upiera się pan przy tym różowym?
– Zdecydowanie. Właściwie to wolałbym w kolorze tęczowym, ale zdaję sobie sprawę, że to niemożliwe …
– W istocie, w istocie, przytaknęła skwapliwie rozmówczyni, rzucając mi zaintrygowane spojrzenie …
– A więc prosi pan o urnę różową, z zakręcanym zamknięciem, łatwym do otworzenia?
– Tak. Tak. Właśnie tak.
– A, przepraszam pana, proszę wybaczyć to pytanie, ale po co to „łatwe do odkręcenia”?
– Bo jak mi się znudzi to dam komuś znać i rozsypie mnie po górach-morzach… Odpowiadam nostalgicznie … Agentka przerzuca nerwowo nogę na nogę, dyskretny rzut oka, ale, dyplomatycznie, nie komentuje.
– To będzie kosztowało Pana w sumie … 5070 euros !
– … przełykam ślinę…
– Wrócę z czekiem i z CD. Można jutro o tej samej godzinie ? Wyrzucam z przyduszonego nieco gardła jakby nigdy nic. Pięć tysięcy !!! Swoją drogą!
Powracam z czekiem i z CD, wychodzę z dokumentami i kartami wizytowymi, które powinienem mieć przy sobie, aby ktokolwiek, z konsulatem francuskim włącznie, wiedział komu zakomunikować, że ma się mną zająć.
Zgodnie z udzieloną mi radą, wpisuje to w testament. Wyrzucam z niego Powązki, choć tam ponad stuletni grobowiec rodzinny. Nie chcę być przywalony krzyżem, który jest dla mnie symbolem cierpienia, gwałtu i oszukańczego raju, którego nie ma…
Z CD miałem mały kłopot. Co tu wybrać ? Około 10-12 minut, trzy części nieco zróżnicowane… Pierwsza, chyba jakaś klasyka, nie pamiętam. Druga to moja ukochana Natasza Atlas, która po arabsku śpiewa wyjątkowo piękną melodię swym niezwykłym głosem. Słów nie rozumiem. To bez znaczenia. W piosence jest jakiś kojący spokój. Jakby ballada czy kołysanka, coraz wolniej, coraz ciszej… Stosowne do sytuacji… Niech sobie ktoś chlipnie… Nie na długo, bo zaraz po niej leci dziarski, pełen optymizmu … walc.
Świat się kręci!!! Świat się kręci!!! Świat się kręci!!!
Pięć tysięcy!!! Czy ja zwariowałem?
Przecież jestem nieśmiertelny !

Kuba Paryski
Urodzony w Warszawie 18.04.1943 r. W Paryżu od 1969 roku.
Studia prawnicze w Warszawie (magister prawa międzynarodowego publicznego). Studia prawnicze postuniwersyteckie z prawa europejskiego w College of Europe, Bruges (Kolegium Europejskie w Brugii).

Broń Boże żebym się narzucał z pomysłem, ale… nie żeglował pan kiedyś? hop i już i pięć tysięcy w kieszeni, tylko wcześniej zgłosić łódkę na radiu. A jak z akwalungiem to jeszcze się można gdzieś na Robinsona załapać.
https://www.youtube.com/watch?v=M4aZeAC_moo
Fantastycznie 🙂 myślę podobnie 🙂 Tylko moja Żona mnie wk…ła (wkurzyła) bo w razie czego ( gdyby była pierwsza) to zażądała aby Jej prochy rozsypać na Karaibach ( tam kilka razy razem byliśmy) , Ja jej ( głupiej ) tłumaczę że w świetle przepisów w Polsce tak nie można ( patent na kasę za pogrzeby na cmentarzach kościelnych – patrz kasa i „Bóg, Honor, Ojczyzna” ). Powiedziała ; „odwal się i wysyp mnie na Karaibach”. A legalne problemy mnie już nie będą dotyczyły 🙂 P.S ważna prawna uwaga , której PiS do dzisiaj nie zauważył : w przypadku spopielenie zwłok urnę trzeba pochować . Ale w prawie nie ma terminu takiego pochówku 🙂 więc moja Ciocia od kilku lat stoi na kominku u mojej wspaniałej Teściowej 🙂
oj.. ku przestrodze taki urywek z „Meet the parents” : ..urna
Ku przestrodze urywek z Meet the Parents: urna.