20.08.2020

Czy polityka to teatr? Pewnie tak — w jakimś stopniu, różnym w różnych krajach, w różnym czasie.
Mnie interesuje polski teatr, teatr polskiej polityki, tu i teraz.
Wszyscy wiedzą, kto jest głównym reżyserem a kto scenarzystą, kim są inspicjenci i inni tacy od technikaliów – nagłośnienia, oświetlenia itp., itd.
Taka wiedza pozwala na formułowanie zbiorczych ocen. Jako widownia aktywna w rytmie kampanii wyborczych, mamy prawo do stawiania pytań. Dowolnych pytań !
No to postawmy kilka dla przykładu, takich nasuwających się teraz, tuż po wyborach prezydenckich, z ponad trzyletnim okresem do następnych wyborów – chyba że zdarzy się coś nadzwyczajnego: zawali się sufit w teatrze czy wybuchnie panika na widowni.
Czy ktoś rozumie ten ciąg dymisji w rządzie na miesiąc przed zapowiedzianą przez głównego reżysera rekonstrukcją rządu?
Czy dymisja ministra zdrowia i jego wiceministra, podobno zapowiadana, ale będąca pełnym zaskoczeniem dla premiera w czasie nasilającej się fali zachorowań na koronawirusa jest zwiastunem rozliczeń nieprawidłowości, żeby nie powiedzieć afer, związanych z zakupami sprzętu medycznego, czy to coś więcej ?
Czy dymisja ministra spraw zagranicznych, w czasie polskiej „ofensywy” dyplomatycznej związanej z wydarzeniami na Białorusi oznacza nagły zwrot w tej sprawie czy coś innego?
Czy to, że te dymisje – nie licząc pomniejszych, w czasie gdy główny reżyser podobno jest na urlopie znaczą tyle, że reżyser utracił kontrolę nad ekipą i całym teatrem i ktoś – kto ? – pod jego nieobecność robi porządki przed planowaną na jesień partyjną konwencją rządzącego ugrupowania ?
Podobnych pytań jest wiele, łączy je jedno – nie ma logicznej i spójnej odpowiedzi. Nie ma też kogoś, kto poczuwałby się do tego, aby wystąpić przed kamerami i powiedzieć publiczności tego teatru, o co chodzi.
Mam narastające poczucie absurdu, poczucie, że państwo opanowane przez szaleńców i niezrównoważonych osobników dryfuje i to w czasie rzeczywistych zagrożeń. Nie tych, które wskazuje minister sprawiedliwości i prokurator generalny w jednej osobie – tu sprawa jest prosta. Wojna ideologiczna, jaką wznieca ten koalicjant w obozie Zjednoczonej Prawicy jest mu potrzebna dla zbudowania politycznej odrębności, zbudowania przyczółków dla samodzielnego startu w ewentualnych przyspieszonych wyborach parlamentarnych.
To można zrozumieć — co nie znaczy, że usprawiedliwić.
Nagłe dymisje ministrów w rządzie Morawieckiego nie są do zrozumienia bez wiedzy o skali tarć i konfliktów w obozie rządzącym.
To nie jest rząd z mojej bajki. Ale nawet ci, którzy nie są jego zwolennikami, muszą poczuć się źle, gdy sypie się konstrukcja rządu, teraz, nagle, bez uprzedzenia.
Zagrożenia płynące ze świata są poważne. Państwo zajmujące się wewnętrznymi walkami w obozie władzy będzie jeszcze bardziej niesprawne w walce z pandemią czy ekonomicznym kryzysem niż to samo, nawet tak nieudolne państwo, jak nasze, wtedy gdy jest w wewnętrznej rozsypce.
W prawdziwym teatrze publiczność w takich chwilach zawsze może zawołać – reżyser, reżyser !
Czy nie jest to również ta chwila ?

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

podczas pandemii i napięcia na Białorusi nie mamy ministrów do tych rzeczy, to znaczy, że są nie potrzebni a do końca sierpnia zapewne ustąpi jeszcze minister edukacji
Cóż się państwo dziwicie, miały być podwyżki, a tu g…uzik! No to trzeba zbierać zabawki i zainwestować gdzie indziej.
Mnie się zdaje, że na Titanicu nie jest potrzebny reżyser, a co najwyżej orkiestra. A że fałszuje aż uszy więdną? Mój boże – to może nawet lepiej…
Już jest pięknie ale zawsze może być ładniej: minister edukacji: budynki nie zarażają , dyrektor jednego z wrocławskich liceów o przygotowaniach do początku roku szkolnego: siwy dym. Znaczy lulki palą, ale, że minister.
Brakuje Panu wiary panie Tadziu.