27.08.2020
Na Stany Zjednoczone przypada 4 procent ludności świata i 22 procent światowych zgonów z powodu koronawirusa. Donald Trump właśnie ogłosił triumfalnie: zrobiliśmy wszystko idealnie. Lepiej nie można było. Uratowałem miliony ludzkich istnień.
Donalda Trumpa widywałem od czasu do czasu przez niemal 30 lat w późnowieczornych programach telewizyjnych Davida Lettermana; po raz pierwszy chyba w 1987 roku. Trump występował jako Trump, w idealnej dla siebie roli: narcystycznego, bogatego klowna, dla którego głównym celem obecności w programie było zazwyczaj pragnienie przekonania publiczności, że ma więcej pieniędzy, niż twierdziły media, i że panie lecą na niego bardziej, niż media o tym doniosły. Zarówno gospodarz programu, jak i zgromadzona w studiu kilkusetosobowa publiczność delikatnie drwiła z Trumpa, ale jemu to zupełnie nie przeszkadzało. Pokazywał się milionom i o to chodziło. Już wówczas zdawał się wyznawcą filozofii swego mentora i człowieka, który namówił go wreszcie do startu w wyborach prezydenckich – Rogera Stone’a.
Stone, który sam się określa jako mistrz brudnych tricków uważa, że „istotą polityki nie jest jednoczenie ludzi. Chodzi o to, aby ich podzielić”, „Atakuj, atakuj, atakuj – nigdy się nie broń”, „Nie przyznawaj się do niczego, zaprzeczaj wszystkiemu i kontratakuj”. Te lekcje Donald Trump odrobił bez zarzutu.
Przez ponad 30 lat w każdym programie David Letterman prezentował swoją „top 10 list”. Lista dotyczyła tematów tak różnych, jak: 10 najważniejszych oznak, że nadchodzi wiosna, do 10 nauk, jakie pobrał Mick Jagger w ciągu 50 lat kariery. Sięgając do tego modelu i przy okazji nominacji DT na kandydata w wyborach prezydenckich 2020 roku, pozwalam sobie przedstawić autorską listę 5 najbardziej bzdurnych pomysłów Trumpa w roli prezydenta USA.
5 największych bzdurnych pomysłów Trumpa
Nr 5 Zgoda na pomysł Putina, aby Ameryka wydała w ręce rosyjskich prokuratorów byłego ambasadora USA w Moskwie, Michaela McFaula, którego Putin uważał za agenta CIA wysłanego przez Obamę, aby obalić Putina. Ten pomysł Senat USA odrzucił stosunkiem głosów 98 do zera.
Nr 4 Budowa szczelnego muru na granicy z Meksykiem, za pieniądze Meksyku, aby powstrzymać nielegalnych imigrantów.
Nr 3 Sprzedaż Puerto Rico po tym, jak huragan Maria zdewastował Porto Rico w 2017.
Nr 2. Zakup Grenlandii od Danii.
Nr 1 (czyli najbardziej bzdurny pomysł urzędującego prezydenta USA, zdaniem niżej podpisanego)
Zastrzyk środków dezynfekcji sanitariatów wyleczy chorego z koronawirusa.
Na dwa miesiące przed wyborami dla przeszło 40% amerykańskiego elektoratu Trump pozostaje drugim wcieleniem Mesjasza. Podobnie liczna grupa uważa, że Trump to ponury chichot historii – narodowa hańba, katastrofa dla Ameryki i świata. Pozostali nie są pewni bilansu plusów i minusów.
To oni zadecydują, czy będzie raz straszył — raz bawił ludzkość przez kolejne 4 lata.

Andrzej Lubowski
Polski i amerykański dziennikarz i publicysta polityczno-ekonomiczny.

Świetna charakterystyka – nie tylko tego polityka.
To wszystko co Pan opisał płynie strugami z jego twarzy.
Ciekawe na ile w tak stosunkowo łatwej kampanii demokraci wykorzystają ją do przedstawienia pozytywnego programu w kwestiach społecznych, które pozostają ważne od czasów także poprzedzających poprzednie wybory prezydenckie.
Chciałoby się skwitować ze idioci wybierają idiotę ale to tak nie działa. Proces ogłupiania jest skomplikowany stad niepewność wyniku wyboru. Michael Walzer ma racje sugerując demokratom agresywna politykę obnażania bzdur Trumpa. Jest ich wiele i trzeba je nagłaśniać! Dzięki autorowi to się dzieje od początku tej tragifarsy jaka jest prezydentura DT
brak umiaru w takiej kwestii jest właśnie receptą porażki, przypomina mi się drwina z Donalda Trumpa którą zafundował mu ówczesny prezydent Barack Obama porównując go publicznie do sprzedawcy burgerów… a następnie z nim przegrał. Ostatnie rozruchy w Kenosha w stanie Wisconsin dały przykład jak niebezpieczne w kraju w którym większość ma broń jest uprymitywnianie życia społecznego. Rozważanie, że zaczęło się od policjanta a skończyło na strzałach siedemnastolatka nie ma większego sensu – trzy osoby straciły życie, gwardię wzywał demokrata a zdjęcia palonych aut obiegły cały kraj.
Ja tylko osiem lat mieszkałem w Stanach a jak ktoś mi wgniôtł drzwi auta kilka lat temu we Wrocławiu też tego nie lubiłem. Ja mam jednak jedynie ręce, mój karabinek ASG, wprawdzie replika kultowego AK-47, się nie nadaje a ja sam jestem wzorem łagodności. Ale tam… nie wiadomo.
na prośbę Autora takie oto pytanie do pana:
A kiedy to mianowicie Obama przegrał z Trumpem?
wtedy kiedy popierał Hilary Clinton, Redaktorze…
Prezydenckie wybory w listopadzie to na razie otwarta gra i wzajemne badanie sił przez Demokratôw i Republikanów. Przewaga Bidena zmalała poniżej 10% po obydwu konwencjach. Obie strony mają swoje silne i słabe punkty. Trump dociera najlepiej do zachowawczej i generalnie rasistowskiej części społeczeństwa. Nie ma dobrego odbioru wśród kobiet i kolorowej części społeczeństwa. Przegrywa na polu walki z Cvid-19: Ma na sumieniu prawie 200 tyś zmarłych (tę granicę Stany przekroczą zapewne w drugiej połowie września) i prawie 6 milionów chorych w USA na Covid-19. Sytuację pogarsza arogancki stosunek Trumpa do noszenia masek.
.
I tu uwaga z odbytych otwartych spotkań (generalnie bez masek), (Demokraci nie organizowali otwartych spotkań tydzeń wcześniej), podczas konwencji republikańskiej: podczas przemówienia pierwszej damy w rozarium Białego Domu nie testowano uczestników na obecność coronavirusa. Natomiast w Charlotte, NC odesłano 4 osoby z pozytywnymi testami. Czwartkowa konwencja w Białym Domu odbywała się podobnie bez masek, tylko nieliczne osoby miały maski.
.
To tylko przykład arogancji włodarza w Białym Domu. Zobaczymy przez następne dwa tygodnie, ile infeksji coronawirusa wystąpi wśród uczestników konwencji czy wczorajszeg wiecu w Londonderry, New Hempshare, gdzie Trump zdjął ponownie maskę i poleciał na całego z atakami na Bidena i Demokratów. Jego ideą jest posadzenie swojej sórki Ivanki na fotelu prezudenckim w przyszłości. Zrobi wszystko aby zdyskredytować wynik listopadowych wyborów, jeśli będzie nie po jego myśli.
.
I tu kolejna uwaga: Trump śwadmie łamie prawo, tzw Hatch Act, zabraniające pracownikom federalnym udział w aktywności politycznej. Zarówno Sekretarz Stanu Mike Pompeo wygłaszający poparcie dla kandydatury Trumpa jak zorganizowanie przez Trumpa czwartkowego zamykającego konwencję wiecu w Białym Domu są bezprecedensowym złamaniem tego prawa, nie złamanym dotąd przez byłych gospodarzy Białego Domu i członków ich rządów. Ale Trump nic sobie nie robi ani z łamania prawa, ani z bezpieczeństwa Amerykanów. Colin Powell czy Condolezza Rice otwarcie wypowiedzieli się w orzeszłości o niemożności wyrażenia ich opinii na temat ewentualnego poparcia prezydenta Busha. To kolejna cegiełka pokazująca, jak nisko upada prestiż i wizerunek obecnego orezydenta.
.
Co do Demokratów, starszy o cztery lata od ztrumpa Biden może mieć problem z wytrzymaniem kampanii. To dobry kandydat pod względem merytorycznym, ale jego wiek biologiczny może świadczyć przeciwko niemu. Podobnie niekorzystne są nie kontrolowane protesty w demokratycznych stanach, jak ostatnio w Portland, OR. To woda na młyn zwolennika siłowego kontrolowania protestów – Trumpa.
.
Czeka nas być może najbrudniejsza i najbardziej agresywna kampania wyborcza przynajmniej ze strony Trumpa przez najbliższe miesiące do wyborów w listopadzie. Z obydwu obozów dochodzi zgodna opinia: to są najważniejsze wybory dla przyszłości Stanów Zjednoczonych Ameryki.
Prezydenckie wybory w listopadzie to na razie otwarta gra i wzajemne badanie sił przez Demokratôw i Republikanów. Przewaga Bidena zmalała poniżej 10% po obydwu konwencjach. Obie strony mają swoje silne i słabe punkty. Trump dociera najlepiej do zachowawczej i generalnie rasistowskiej części społeczeństwa. Nie ma dobrego odbioru wśród kobiet i kolorowej części społeczeństwa. Przegrywa na polu walki z Cvid-19: Ma na sumieniu prawie 200 tyś zmarłych (tę granicę Stany przekroczą zapewne w drugiej połowie września) i prawie 6 milionów chorych w USA na Covid-19. Sytuację pogarsza arogancki stosunek Trumpa do noszenia masek.
.
I tu uwaga z odbytych otwartych spotkań (generalnie bez masek), (Demokraci nie organizowali otwartych spotkań tydzeń wcześniej), podczas konwencji republikańskiej: podczas przemówienia pierwszej damy w rozarium Białego Domu nie testowano uczestników na obecność coronavirusa. Natomiast w Charlotte, NC odesłano 4 osoby z pozytywnymi testami. Czwartkowa konwencja w Białym Domu odbywała się podobnie bez masek, tylko nieliczne osoby miały maski.
.
To tylko przykład arogancji włodarza w Białym Domu. Zobaczymy przez następne dwa tygodnie, ile infeksji coronawirusa wystąpi wśród uczestników konwencji czy wczorajszeg wiecu w Londonderry, New Hempshare, gdzie Trump zdjął ponownie maskę i poleciał na całego z atakami na Bidena i Demokratów. Jego ideą jest posadzenie swojej sórki Ivanki na fotelu prezudenckim w przyszłości. Zrobi wszystko aby zdyskredytować wynik listopadowych wyborów, jeśli będzie nie po jego myśli.
.
I tu kolejna uwaga: Trump śwadmie łamie prawo, tzw Hatch Act, zabraniające pracownikom federalnym udział w aktywności politycznej. Zarówno Sekretarz Stanu Mike Pompeo wygłaszający poparcie dla kandydatury Trumpa jak zorganizowanie przez Trumpa czwartkowego zamykającego konwencję wiecu w Białym Domu są bezprecedensowym złamaniem tego prawa, nie złamanym dotąd przez byłych gospodarzy Białego Domu i członków ich rządów. Ale Trump nic sobie nie robi ani z łamania prawa, ani z bezpieczeństwa Amerykanów. Colin Powell czy Condolezza Rice otwarcie wypowiedzieli się w orzeszłości o niemożności wyrażenia ich opinii na temat ewentualnego poparcia prezydenta Busha. To kolejna cegiełka pokazująca, jak nisko upada prestiż i wizerunek obecnego orezydenta.
.
Co do Demokratów, starszy o cztery lata od ztrumpa Biden może mieć problem z wytrzymaniem kampanii. To dobry kandydat pod względem merytorycznym, ale jego wiek biologiczny może świadczyć przeciwko niemu. Podobnie niekorzystne są nie kontrolowane protesty w demokratycznych stanach, jak ostatnio w Portland, OR. To woda na młyn zwolennika siłowego kontrolowania protestów – Trumpa.
.
Czeka nas być może najbrudniejsza i najbardziej agresywna kampania wyborcza przynajmniej ze strony Trumpa przez najbliższe miesiące do wyborów w listopadzie. Z obydwu obozów dochodzi zgodna opinia: to są najważniejsze wybory dla przyszłości Stanów Zjednoczonych Ameryki.
Czy Trump jest nieodpowiedzialnym populistą o co bez umiaru oskarżają go jego oponenci? On spełnia swoje obietnice wyborcze. Od kiedy to racjonalna polityka imigracyjna to populizm? Nie każdy musi chcieć przyjmować wszystkich jak leci. Trzeba dbać o szczelność swoich granic i to jest rzecz najzupełniej normalna na świecie. Jeśli zwykłe środki nie działają to jeśli mur w jakiś sposób usprawni szczelność granicy to niech jest. Izrael też ma mur postawiony i też powiecie, że to populizm albo o zgrozo nacjonalizm? Radzę uważać, bo wtedy można zostać oskarżonym o antysemityzm. Może trzeba wreszcie się pogodzić z demokratycznym wyborem obywateli, a dziennikarze niech skończą przelewać swoją frustrację na artykuły, bo aż kipi od niej w ich tekstach. Jeśli wyborcy Trumpa mieliby być frustratami to kim są ludzie piszący artykuły pełne jadu, chciejstwa i frustracji właśnie? Pogódźcie się z demokratycznym wyborem. Skończcie z poglądami skrajnie lewicowymi, które zagrażają demokracji, gdyż sprzeciwianie demokratycznym wyborom jest złe dla demokracji, bo demokracja nie może być tylko wtedy, kiedy my wygrywamy. To jest po prostu zachęta do dyktatury
Wydaje mi się jednak, że w dużej mierze Trump nie spełnił swoich obietnic wyborczych. Pomimo oparcia części poprzedniej kampanii na tezie potrzeby pomocy amerykańskiej gospodarce w sensie społecznym tzn. przede wszystkim regionom kraju sukcesywnie zapominanym w czasach gospodarczej ewolucji restrukturyzacyjnej ja przynajmniej w mediach nie zauważyłem wielu tam pozytywnych wyników.
A propos muru na granicy z Meksykiem pomysł jest chyba mało racjonalny i paradoksalnie drogi w porównaniu z dofinansowywaniem straży granicznej i inwestycjami w dostępną jej technologię. Ta granica prawdopodobnie jednak wciąż stanowi znaczny problem. Ja kiedy wiele lat temu jechałem nocą chyba właśnie ostatnią drogą na południe wzdłuż granicy z Kalifornii do Texasu natykałem się na tzw. obywatelskie patrole przeczesujące na quadach z potężnymi reflektorami pustynne wydmy. Taka milicja jest niekoniecznie pokojowo nastawiona, wynika z lokalnych potrzeb i skali problemów a państwo powinno także dbać o brak takich ekscesów. Problemem był nie tylko rynek pracy lecz po prostu kryminał a w nim narkotyki, organizowany po obu stronach granicy. Kiedy potem powiedziałem znajomym Amerykanom, że po prostu tak sobie pojechałem z małą córką i żoną swoim autem jedynie pukali się znacząco w głowę.
W skali kraju są także kwestie poważniejsze a efektywna pomoc gospodarcza zaniedbywanym regionom mogłaby być realizowana chociażby w ramach polityki klimaktycznej do której ta administracja ma dość paradoksalne podejście. Stąd napisałem poniżej, że to stosunkowo łatwa kampania ale oczywiście w sensie pozytywnym.
Polityka międzynarodowa to inna sprawa i zawsze można postawić proste pytanie jak wyglądałby świat gdyby Stany się z takiej polityki wycofały. Moja odpowiedź – jedną z pierwszych ofiar byłaby Unia Europejska lecz i tak niewielu by na nią już zwracało uwagę oglądając codzienne wiadomości.
Pisze pan dokładnie o tym o czym prezydent Obama powiedział w swoim ostatnim trawnikowym przemówieniu w Białym Domu – o priorytecie poszanowania demokracji i jej zasad na których postanowione zostały rządy w Stanach. Dał wtedy za przykład administrację JW Busha pomagającą jego ekipie w transferze władzy po wygranych wyborach.
Język publicystyki ma swoje prawa a osoby posługujące się nim swoje emocje. Politycy takich emocji używają i je instrumentalizują. Szkoda byłoby jednak gdyby Demokraci przegrali kampanię niezależnie od wyniku wyborów.
@Andrzej Jeziorowski
Cytat:
Poprawność polityczna zabija wolność słowa, zabija prawdę i trzeźwość myślenia, robi z nas niewolników „liberalnej” propagandy. (Andrzej Jeziorowski 2 months ago)
I drugi cytat:
Bałagan jaki mamy obecnie, a będzie jeszcze większy, jest efektem działań naiwnych i często zwyczajnie niedouczonych liberalnych polityków, którzy w swym infantylnym postrzeganiu świata sądzili, że da się bezkarnie przeciągać wahadło nastrojów społecznych w lewo. Takze Andrzej Jeziorowski pod innym postem dzisiaj.
.
Powielane w ostatnich miesiącach w szeregu wpisach pana Andrzeja Jeziorowskiego powyższe cytaty (i wiele innych) jasno określają stosunek ich autora do wolności jednostki i do mentalnych zdolności „często niedouczonych” liberalnych polityków. W USA aktualnie rządy sprawuje niedouczony abnegat, mizoginik i rasista popierający jawnie faszystów, skrajną prawicę i utrzymujący dobre stosunki z krwawymi dyktaturami jak Rosja czy Korea Północna. Jeśli nie potrafimy zdać sobie sprawy z faktu, że wolność jednych może być więzieniem lub śmiercią dla innych, to trudno dyskutować z osoba, która tego nie rozumie, nie rozumie, dlaczego w Ameryce była Wojna Secesyjna, o co walczyły sufrażystki i po co oddal życie Martin Luter King Jr. Skupię się zatem tylko na poniższym wpisie mego imiennika.
.
1. Czy Trump jest nieodpowiedzialnym populistą o co bez umiaru oskarżają go jego oponenci? On tylko spełnia swoje obietnice…
Otóż nie. PiS także spełnia tylko swoje obietnice… Czy w związku z tym należy się cieszyć z owoców działania tej organizacji? Jednak, jeśli te obietnice łamią porządek prawny i konstytucyjny, to mamy do czynienia z nieodpowiedzialnymi władzami. Trump łże codziennie w swoich tweetach i wystąpieniach publicznych. Napuszcza na siebie Amerykanów twierdząc, że Demokraci to skrajni socjaliści, lamie prawo codziennie. Jego rolą jest stać na straży dobra wszystkich obywateli a nie tylko grupy obywateli wybranych przez Pana Andrzeja Jeziorowskiego czy samego Trumpa. Stad, jeśli pandemia zabiła już ok 200 tyś Amerykanów jak określić wypowiedzi prezydenta, który:
– twierdzi od wiosny do teraz, że wirus znika, i że można go się pozbyć wstrzykując do organizmu środki dezynfekujące,
– twierdzi, że ten wirus to oszustwo,
– zamyka usta specjalistom z federalnych agencji rządowych odpowiedzialnych za informowanie obywateli USA jak się mają bronić przed pandemia i jakie są jej skutki,
– podważa wiarygodność procesu wyborczego.
Jaki w tym cel? Móc napuścić na siebie Amerykanów w przypadku, gdy wyborcy wybiorą demokratycznego kandydata a nie jego!
Chyba już dość przykładów, aby odpowiedzieć, kto tu jest nieodpowiedzialnym populistą!
.
2. Czy jest racjonalna polityka imigracyjna dyskryminująca Meksykanów i muzułmanów dlatego że trzeba chronić swoje granice stawiając tam mur na koszt Meksyku?
Nie ma takiej racjonalnej polityki. Tradycyjnie granica z Meksykiem nigdy nie była całkowicie szczelna. Powód jest prozaiczny. Cała gospodarka rolnicza czy drobne biznesy całych Stanów opierają się na pracy nielegalnyc czy pól-legalnie przebywajacych Meksykanów i obywateli innych głownie Środkowo Amerykańskich państw. Dlatego zapowiedzi Trumpa o wybudowaniu muru na granicy z Meksykiem i to za pieniądze Meksykanów to bzdura. Dotąd za czteroletniej prezydentury Trumpa odnowiono (nie zbudowano) 300 km muru a zbudowano zaledwie 16 km nowego muru! Są ważniejsze sprawy, granice może bronić system elektroniczny. Jest pandemia nie znanego dotąd wirusa, jest problem zmiany klimatu, czego efektem są coraz potężniejsze sztormy i pożary. Ale to nie są realne problemy dla Trumpa. Jest rasizm i złe traktowanie kolorowej ludności przez policje i pracodawców, włącznie z nieuzasadnionym zabijaniem kolorowych obywateli. To wywołuje frustracje i protesty młodych Amerykanów. Często z agresją, której zaczynem jak się okazuje są ekstremiści prawicowi, ośmieleni wypowiedziami Trumpa. Ostatnio używają broni do zabijania demonstrantów broniących praw kolorowej mniejszości. I na ten temat Trump od tygodnia nie zajął stanowiska. Nie ma tu mowy o chciejstwie czy jadzie dziennikarzy, którzy o tym piszą. Jest problem prezydenta, który nie broni ani kobiet ani kolorowej części czy etnicznych mniejszości społeczeństwa. I ci wyborcy będą mieli wielki wpływ na to, czyje głosy będzie reprezentował następny mieszkaniec Białego Domu. Pan Andrzej Jeziorowski żyje w innej rzeczywistości, rzeczywistości podobnej do tej, która wyraża Trump. Nie widzi i nie słyszy krzywdy obywateli i potencjalnego zagrożenia dla demokracji i gospodarki dla calych Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Obowiązkiem każdegoprezydenta jest reprezentować cały naród a nie poglądy pana Andrzeja Jeziorowskiego czy pana Trumpa. A w tym mogą pomagać przedstawiciele czwartej władzy, czyli dziennikarze.