Telewizja pokazała (623)

05.09.2020

Za poprzednich rządów PiS wyczytałem, że Tramwaje Łódzkie, mimo że cienko przędły, to wspomogły jakieś organizacje kościelne. Zastanowiło mnie to i napisałem do ministerstwa z pytaniem, jak to możliwe, aby pieniądze publiczne przeznaczać na darowiznę dla instytucji religijnej. Otrzymałem wykładnię prawniczą, z której wynikało, że mogli dać! Takie mamy prawo.

Prawo nie stanowi przeszkody w dawaniu. Teraz Fundacja PZU wsparła Fundację Lux Veritatis Tadeusza Rydzyka ponad sześcioma milionami złotych oraz milionem złotych Towarzystwo Patriotyczne – Fundację Jana Pietrzaka. Tymczasem regulamin udzielania dotacji pozakonkursowych Fundacji PZU mówi, że nie finansuje się projektów, których celem jest działanie na rzecz osiągnięcia zysku, wspieranie i wywieranie wpływu na procesy legislacyjne lub na wyniki jakichkolwiek wyborów powszechnych, jest też zakaz wspomagania partii politycznych oraz celów religijnych i politycznych. Rydzykowi przekazano pieniądze, mimo że nie rozliczył wcześniejszych dotacji i nie wiadomo na co konkretnie zostały przeznaczone.

Pewnym usprawiedliwieniem tych dotacji jest to, że Fundacja PZU ma zgodnie ze statutem: „wspierać rodziny i osoby, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej, prowadzić działania na rzecz niepełnosprawnych, pomagać ofiarom katastrof i klęsk żywiołowych, inicjować akcje związane z bezpieczeństwem na drogach, a także podtrzymywać tradycję narodową”.

Oczywiście pisowcy podniosą jak zwykle krzyk i będą się starali pokazać, że niesłusznie się ich prześladuje. To metoda wszystkich polityków. Pisowcy są tylko bardziej krzykliwi i nie mają życzliwych niepaństwowych mediów.

Przypadkiem trafiłem na to, co pisałem 7 lat temu o jednym z ówczesnych liderów Platformy, „premierze z Krakowa”, Janie Marii Rokicie:

>>Po 6 latach zakończyła się sprawa między byłym posłem Janem Rokitą i byłym szefem policji Konradem Kornatowskim. Pan Rokita oskarżył pana K. o to że w stanie wojennym przyczynił się do śmierci pewnego działacza. Kornatowski podał sprawę do sądu, sąd stwierdził że nie miał on z tą śmiercią nic wspólnego i kazał Rokicie przeprosić pana K. Ten odmówił, w związku z tym komornik zajął część majątku Rokity na poczet przeprosin w mediach.

W TVN24, w najbardziej medialnych godzinach, pan Durczok przeprowadził obszerny wywiad z panem Rokitą. Pan R. uważa się za ofiarę stanu wojennego — chodzi o tę utratę części majątku na rzecz komornika, podczas gdy komunistyczni zbrodniarze nie ponieśli żadnego uszczerbku za stan wojenny. Sąd nazywa nieobiektywnym. Próbuje dalej poniżać pana K. Zastanawia się, dlaczego akurat teraz przyszedł komornik, dlaczego akurat teraz wykluczono go z partii za niepłacenie składek. Zupełnie jak bym słuchał Kaczyńskiego.

Pan Durczok rozanielony. Nie popędza rozmówcy jak to zwykle ma miejsce w TVN24, prawi komplementy, zasięga cennego zdania na temat aktualnej sytuacji politycznej. Myślałem, że zwykła przyzwoitość dziennikarska wymaga, aby zapytać o zdanie drugiej strony, pana Kornatowskiego. Ale skąd!

Zaraz potem w „Kropce nad i” rozmowa na ten sam temat z drugim filarem prawicy, posłem Brudzińskim z PiS. Oczywiście mowa o „elementarnej niesprawiedliwości tego wyroku”. Przy okazji pan B. staje w obronie młodych działaczy „niepodległościowych”, którzy szczerze kochają Polskę, a oskarża się ich nie wiadomo o co. Skarży się, że PiS nie ma zaprzyjaźnionych stacji telewizyjnych.

Zwykły wieczór w telewizji.

A to są, zdaniem Kaczyńskiego i PiS, reżymowe albo wręcz „komunistyczne” media.<<

* * *

Platforma zawsze starała się uniknąć krytyki PiS-u i w związku z tym szła na rękę najgłupszym postulatom tej partii i robiła najdziwniejsze wygibasy. Kiedy PiS krytykował rząd Tuska za to, że niedostatecznie gani Chiny za prześladowania mniejszości etnicznych i brak demokracji, Polska ograniczała kontakty z Chinami a Tusk nawet w dowód protestu nie pojechał na otwarcie olimpiady w Pekinie, czego zdaje się nikt na świecie nie zauważył. Za to za rządów PiS stosunki gospodarcze z Chinami rozwijały się normalnie i nikt się nawet nie zająknął o jakimś braku demokracji czy gnębieniu ludzi.

Teraz Platforma znowu się wystawiła, bo zaplanowała wyjazdowe posiedzenie klubu Koalicji Obywatelskiej w Lidzbarku w czterogwiazdkowym hotelu. Zaraz ich obszczekano, że trwonią pieniądze na luksusy i wystraszeni Platformersi zrezygnowali i oświadczyli, że z powodu pandemii przenoszą posiedzenie do Warszawy (tak jakby w Warszawie nie było wirusa). A inne partie, w tym PiS, wcale nie obradują w gorszych warunkach.

Platformie brakuje po prostu charakteru i odwagi w zwalczaniu oskarżeń. Przecież cokolwiek by zrobili, to i tak PiS to skrytykuje. Przypomina mi to piosenkę, bodajże uzbecką (ja ją słyszałem po rosyjsku), która opowiada o tym, jak jechał starzec na ośle a obok niego szedł młody chłopak. Ludzie naśmiewali się: „Gdzie to widziano, gdzie to słyszano – stary jedzie a młody idzie”. Wobec tego starzec zamienił się z chłopcem – posadził go na osła a sam szedł obok. Ludzie dalej naśmiewali się: „Gdzie to widziano, gdzie to słyszano – stary idzie a młody jedzie”. Starzec, próbując uniknąć wyśmiewania, wziął osła na barana. Ludzie naśmiewali się dalej: „Gdzie to widziano, gdzie to słyszano – stary osioł niesie młodego osła na plecach”.

* * *

Przez całe lata atakowano Platformę i osobiście panią prezydent Warszawy Gronkiewicz-Waltz za brak ustawy reprywatyzacyjnej i stąd oddawanie potomkom byłych właścicieli, a często zwykłym oszustom, budynków i działek. Prawdę mówiąc, to tu mają za uszami wszystkie ekipy rządzące, bo omijały rozwiązanie tego problemu. Od lat pisano o konieczności jakiejś rekompensaty dla składających roszczenia, np. wypłatę 10% wartości utraconych dóbr zamiast zwrotu – i nic. Teraz PiS rządzi, ma większość w sejmie i jakoś się nie kwapi do rozwiązania problemu.

* * *

Rozmyślając o pojednaniu narodowym, do którego tak nas usilnie namawiają, przypomniałem sobie, że kilka lat temu Maciej Maleńczuk zaproponował tęczową swastykę jako symbol pojednania narodowego.

* * *

Durnie są ponadczasowi, ale w poprzednim ustroju mówiliśmy, że uzurpatorska władza nam ich narzuca i pozwala durniom i ciemniakom występować. Jak tylko zwycięży demokracja to będzie lepiej, na ważnych stanowiskach nie będzie członków partii, ale fachowcy, durniom nie pozwoli się nadawać tonu itp., itd. A teraz w „wolnym kraju” mamy zawłaszczanie stanowisk przez dyletantów, a „wolne media” same, bez przymusu, eksponują ciemniaków i durniów i zatruwają atmosferę w kraju, narzucają obrzydliwy język debaty (?) i obrzydliwe myślenie o tym, co się dzieje.

Co do działania mediów, wydaje się tam panować przekonanie, że do ludzi trzeba prosto, wręcz prymitywnie, a najchętniej widzowie oglądają kłótnie polityków. Parę lat temu Jarosław Gugała opowiadał, że kiedy w Polsacie przestał na pewien czas w ogóle zapraszać polityków, a zamiast nich sprawy komentowali eksperci, oglądalność trzykrotnie wzrosła!

* * *

Wiele lat temu w Holandii podszedł do mnie młody człowiek i zapytał, czy jestem zainteresowany religiami Wschodu. Byłem. Przedstawił się jako zwolennik wielebnego Moona i wręczył mi garść broszurek z tekstami mistrza, o którym wówczas nic nie słyszałem.

Otóż Moon to Koreańczyk, który doszedł do wniosku, że Jezus odrodzi się w naszych czasach, jak wyliczył — bodaj w 1916 r. On sam urodził się nieco później, ale uznał, że to drobiazg wobec 2000 lat i ogłosił, że jest nowym Jezusem. Założył sektę, która świetnie prosperowała w USA, zgarniając mnóstwo forsy, potem została oskarżona o mącenie w głowie młodzieży, kontakty z koreańskim wywiadem itd. Ale mniejsza z tym, najciekawszy był wywód, który wyczytałem z broszurki. Wywód był taki: Pan Bóg wybrał sobie Żydów, ale ci go zawiedli, bo nie uznali Jezusa. Wobec tego Bóg przekazał swoje wybraństwo chrześcijanom. Ponieważ zawiódł się po kolei na różnych narodach, z Anglikami włącznie, przekazał na końcu to wybraństwo Amerykanom. To jest naród wybrany, który zniszczy w wielkiej atomowej wojnie opanowany przez diabelskie władze ZSRR (wtedy jeszcze istniał) i zapanuje królestwo boże na Ziemi.

Spotkałem się potem z tym holenderskim wyznawcą Moona i zapytałem, czy uważa się za chrześcijanina. Oczywiście, powiedział, uznaje wszystkie nauki Jezusa. Zapytałem więc, jak w świetle tych nauk rozumie wojnę i zamordowanie całej populacji w ZSRR? Rozumiem, że władze są tam diabelskie, ale dlaczego niszczyć cały niewinny naród? Tu się zamotał, zaczął tłumaczyć, że Moon nic takiego nie mówił. Pokazałem mu broszurkę, którą od niego otrzymałem.

Podobnie pewien rodzaj wybraństwa stał się sztandarem przechodnim w Polsce. Za czasów PRL była to klasa robotnicza, której zdrowy duch był gwarantem właściwego kierunku zmian wprowadzanych przez partię zwaną robotniczą. Klasa robotnicza mogła czasem ulec podszeptom wrogich sił, ale zawsze zwyciężało w niej właściwe rozumienie i wracała na drogę walki o budowę socjalizmu.

Po zmianie ustroju ten zdrowy rdzeń narodu przeniósł się na wyborców. To oni, suweren, nawet kiedy są mamieni przez polityków, po pewnym czasie otrząsają się i odzyskują zdrowe spojrzenie. W nich nadzieja. Teraz kadzi się Polakom, że są rozsądni i umieją w ważnych sprawach rozróżnić ziarno od plew, głupotę od mądrości itp., a już fakt, że są w większości katolikami powoduje, że mają moralność we krwi.

* * *

Brakuje mi jasnych planów opozycji dotyczących zmian, jakie wprowadzi po przejęciu władzy. Kilka przykładów problemów wymagających zmiany.

Mieliśmy kiedyś Urząd Służby Cywilnej, który kształcił wzorowych urzędników. W zamierzeniu mieli pełnić odpowiedzialne, ale niepolityczne funkcje, co pozwoliłoby zachować ciągłość przy zmianach władzy. Zlikwidowano go dawno, PO obiecywała, że go przywróci, ale nie przywróciła. PiS nawet o tym nie myśli.

Tusk obiecywał środowisku dziennikarzy i artystów, że dopuści rzetelną telewizję publiczną. Tylko obiecywał. Jaka teraz jest telewizja publiczna, każdy widzi.

Jest wiele dziedzin, gdzie wprowadzenie zasad nominacji niepartyjnej, ze wsparciem opinii zainteresowanych środowisk, pozwoliłoby na poprawę standardów. Na przykład wybory do Trybunału Konstytucyjnego. Ale tu politycy też nie odpuszczają. Już za czasów poprzednich rządów PiS mało brakowało, żeby zrobiono z Trybunału wydmuszkę i całkowicie sparaliżowano jego działalność (była propozycja, aby ustanowić, iż Trybunał ma rozpatrywać sprawy nie według ważności, ale według kolejności zgłoszenia – wystarczyłoby zgłosić 50 byle jakich spraw i na lata odsunąć rozwiązanie ważniejszych). Mianowano też zupełnie przypadkowych ludzi do Trybunału według partyjnego klucza, a bez odpowiedniej wiedzy i doświadczenia. To się wcale tak bardzo nie zmieniło za rządów PO a teraz mamy dno.

Czy partie opozycyjne mają jakieś konkretne propozycje zmian? Mówi się, że najważniejsze teraz jest odsunięcie PiS od władzy. Ale żeby ludzie chcieli odsunąć PiS, to muszą widzieć, co PiS złego zrobił i jak należy to zmienić.

* * *

Plan budżetu na rok 2021:

Sanepid – 53 mln zł

IPN – 472 mln zł

* * *

Zaczął się rok szkolny.

https://cdn.natemat.pl/f48ef453354facb721eba27ccb7c06d3,816,520,1,0.jpg

Chyba warto by tu coś zmienić. Proponuję, aby do zmian w nauczaniu przygotowywać rodziców i Kościół stopniowo. W tej chwili w szkolnictwie przeznacza się na religię w sumie 860 godzin, a tylko po 150-190 godzin na takie łatwe przedmioty jak biologia, fizyka czy chemia. Może na początek da się wytargować chociaż po 300 godzin na te gorsze przedmioty? Tylko z czego zrezygnować, bo przecież nie z religii? A jeszcze dojdzie może wzmocnione przysposobienie wojskowe i patriotyczne.

* * *

Rozwiązanie problemu koronawirusa w szkołach.

Na terenie szkoły obowiązuje bezwzględny zakaz zarażania dąbrowski

* * *

Ludzie nie lubią jasnych przekazów, wolą domyślać się tajemniczych treści w mętnych tekstach.

Kiedy 2.500 lat temu Żydzi znaleźli się na wygnaniu w Babilonie, marzyli o kimś, kto wyprowadzi ich z niewoli i odbuduje państwo jako król Izraela. To miał być Mesjasz, czyli Pomazaniec, pomazańcami byli królowie żydowscy. Potem wiara w nadejście Mesjasza rozpowszechniła się, a skoro uznano, że on nadejdzie, zaczęto doszukiwać się wskazówek w Biblii, gdzie nie było bezpośredniej informacji o Mesjaszu. Ludzie są przekonani, że Pan Bóg z jakichś powodów nie przekazuje im jasno swojej woli, ale robi to w sposób zawoalowany i jak się człowiek (głównie kapłan) wczyta, to zrozumie. Znaleźli więc fragmenty w Piśmie, które odczytali jako proroctwo dotyczące Mesjasza. Niektóre fragmenty późniejsi interpretatorzy źle odczytali (nie znali dobrze hebrajskiego) i stąd m.in. przekonanie o pannie, co porodzi syna, który to fragment został źle przetłumaczony (zainteresowanych odsyłam do książki Artura Sandauera „Bóg, Szatan, Mesjasz i…”).

Jest to silna skłonność wielu ludów i oczywiście jest obecna w Polsce. Nigdy nie rozumiałem, dlaczego niektórych z naszych pisarzy nazywano wieszczami. Co oni takiego wieszczyli? Oczywiście można się w niektórych ich mętnych tekstach doszukiwać przepowiedni, ale to marna robota, bo tam, gdzie coś jaśniej stwierdzono, okazuje się to nie być prawdą. Podam przykład. Wyspiański napisał: – Nie pomogą dobre chęci, z gówna bata nie ukręci. Otóż wystarczy spojrzeć na różnego rodzaju autorytarnych przywódców naszych czasów, żeby stwierdzić, że jest akurat na odwrót.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com