Zbigniew Szczypiński: Raz zdobytej władzy nie oddamy nigdy

07.10.2020

W kalendarzu pana prezydenta znalazło się miejsce na formalne powołanie nowego-starego rządu Mateusza Morawieckiego.

O kulisach negocjacji w Zjednoczonej Prawicy powiedziano już prawie wszystko; nie ma sensu dokładać do tego pieca. Sytuacja jest dynamiczna i jakie będzie za miesiąc, za dwa funkcjonowanie tego nowego-starego rządu – zobaczymy.

Korzystając z okazji, jakiej dostarczył ostry konflikt na linii Ziobro – Morawiecki i oceny roli jaką, wyznaczył sobie Jarosław Kaczyński, spojrzę na fenomen władzy.

Władza to czynnik motywujący do działań. Władza jest wartością tak wielką, że byli i są ludzie gotowi dla jej posiadania lub utrzymania popełnić każdy czyn; nawet zbrodniczy. Byli i są gotowi podpalić świat, zniszczyć siebie i swoich bliskich. Nie potrzeba wielkiej wiedzy czy wyobraźni, wszyscy znamy takich ludzi, którzy marząc o podbojach i o zbudowaniu systemu, mającego trwać tysiąc lat — podpalili świat, zniszczyli swój kraj.

Mówiąc o władzy jako wartości i motywatorze do działań nie możemy pominąć pojęć tak ulotnych i nieostrych jak pojęcie charyzmy jako cechy szczególnej. Cechy, którą mają nie wszyscy, podobnie jak słuch muzyczny. Cechy, która pozwala na wpływanie na zachowania wielu ludzi — nawet wbrew ich woli. To ostatnie to nawiązanie do klasycznej definicji władzy Maksa Webera, znaczącego myśliciela w tej dziedzinie.

Chęć posiadania władzy, chęć wywierania wpływu na innych występuje w różnym stopniu u różnych ludzi, ale to zjawisko powszechne. Problemy z nim zaczynają się dopiero wtedy, gdy ta chęć osiąga poziom patologicznie wysoki, czasem poziom choroby. Ten patologicznie wysoki poziom występuje u frustratów życiowych, ludzi cierpiących z powodu niskiej samooceny i poczucia krzywdy, wynikającej z porównywania swojego statusu do innych, schizoidów paranoidalnych i wszystkich innych szaleńców. Człowiek, dla którego władza, jej zdobycie albo posiadanie, jest wszystkim, całym jego życiem — bo innego nie ma, bo mu się nie udało zbudować zwykłych, ludzkich relacji z innym — jest człowiekiem niebezpiecznym. Takim bywa człowiek, któremu się zawalił świat po odejściu osób najbliższych. Jest niebezpieczny.

Niebezpieczny dla wszystkich.

Jego poziom determinacji w zdobyciu a później utrzymaniu władzy jest nieporównywalny z motywacjami innych ludzi. To daje mu szanse na zdobycie pozycji hegemona, na zbudowanie organizacji, w której jego pozycja jest poza wszelkimi ograniczeniami, poza wszelką regulacją zapisaną w statutach czy regulaminach organizacyjnego porządku i działania.

Gdy zdarzy się ten splot przypadków, z których każdy oddzielnie jest mało prawdopodobny, ale które w ciągu następujących wydarzeń układają się w logiczną konstrukcję, wyrażają historyczne uwarunkowania, wyrażają „ducha czasu” — wtedy dzieje się historia.

Patrząc na polską scenę polityczną — nie trudno zauważyć, jak duża jest zgodność oglądanej sytuacji z wyżej zarysowanymi tezami. Konflikt na szczytach rządzącego ugrupowania jest konfliktem osób. Główne osoby biorące udział w tym konflikcie mają zaś zróżnicowaną potrzebę uzyskania i posiadania władzy. Tylko zagrożenie jej utratą pozwoliło na wypracowanie umowy koalicyjnej, której treść jest tajna, pewnie również dla szeregowych członków układających się stron.

Najważniejsza osoba, prezes wszystkich prezesów, został zmuszony do kroku w tył, do rezygnacji z twardych rozstrzygnięć, obejmujących nawet taktyczne oddanie władzy po to tylko, aby odzyskać ją w jeszcze większym stopniu. Sądzę, że zadziałał tu czynnik czasu a mówiąc wprost — wiek głównego aktora naszej sceny politycznej. Znając trochę problematykę władzy nie mam żadnych wątpliwości – to, co uzyskano, to tylko pozorna jedność. To, co różni głównych aktorów polskiej sceny politycznej jest tak wielkie, tak fundamentalne, wynika z tak różnych perspektyw życiowych, że mam pewność – konflikt trwa i będzie trwać do czasu całkowitej likwidacji przeciwnika.

Chciałbym zakończyć te rozważania następującą uwagą: jak wielka musi być determinacja w dążeniu do utrzymania władzy, skoro zdecydowano się – prezes zdecydował – mianować osobnika tak kontrowersyjnego i tak nieprzygotowanego do roli ministra oświaty (ale również nauki i szkolnictwa wyższego) jak p. Przemysław Czarnek? Każdy musi wiedzieć, jak wielką krzywdę polskiej młodzieży zrobi ten człowiek, będąc najbardziej ideologicznym ministrem oświaty, jakiego mieliśmy po transformacji. Dla realizacji założonej wizji budowy nowego społeczeństwa i wychowania nowego człowieka w tysiącletnim państwie PiS stanie się — jak się stanie.

Dla utrzymania raz zdobytej władzy poświęcone zostaną wszystkie wartości. Są one bez znaczenia dla ludzi opętanych żądzą panowania. Tak było i jest wszędzie.

Niestety.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com