Tadeusz Kwiatkowski: Chrystus z zespołem Downa5 min czytania

()

07.11.2020

Photo by JooJoo41 on Pixabay

Elementarne poczucie przyzwoitości nakazywałoby zmilczeć chore majaczenia ludzi dotkniętych osobistą tragedią, której prawdopodobnie nigdy nie przepracowali. Co mnie może obchodzić tłumaczenie, iż uważają dziecko obciążone zespołem Downa za cud od Boga, słodki krzyż, wielkie błogosławieństwo i co tam jeszcze stan głębokiego wyparcia podpowie? Jeśli wierzą, że Bóg okazał im wyjątkowe osobiste względy, obdarowując dzieckiem upośledzonym, to jest to ich prywatna sprawa. Zapewne część zbolałych aktywistów pro-life napędza zwykły mechanizm prymitywnej zemsty – niech inni też posmakują, jakie to cudowne uczucie, taki dar Boży. Pewnie, dzieci z ciężkimi niewydolnościami lub upośledzone intelektualnie, bez szans na jakiekolwiek samodzielne życie, to wielka radość i im więcej takich przypadków, tym lepiej.

Nie mam nic przeciw temu, żeby Kaja Godek i podobnie przeżywający na opak poczucie krzywdy, świadomie sprowadzali na świat dzieci niezdolne do samodzielnej egzystencji – swoje. Próby narzucania własnej traumy, prezentowanej publicznie jako miłosny wykwit nadprzyrodzonej interwencji, to przypadek godny politowania i pomocy, jeśli nie psychiatrycznej, to z pewnością psychologicznej.

Nikt normalny nie postuluje, by zmuszać do aborcji kobiety, gotowe rodzić ze świadomością, że ich dziecko będzie obciążone nieodwracalnymi wadami genetycznymi. Jeżeli ktoś autentycznie dojrzał do takiej decyzji i chce przyjąć jej długotrwałe konsekwencje, to proszę bardzo. Dzieci chore i upośledzone zasługują na miłość i opiekę, ale nie na wegetację w dusznych oparach obłudy. Każdy rodzic chce mieć zdrowe potomstwo, obawia się kalectwa, które mogłoby dotknąć jego dziecko. To naturalne. Naturalna powinna być również społeczna zgoda na wybór pozostawiany rodzicom. Zakulisowe wprowadzanie zapisów forsujących wizje ludzi pokiereszowanych psychicznie, to tylko podła polityczna manipulacja.

Odpowiada za nią osobiście Jarosław Kaczyński i wszyscy jego pomagierzy, którzy intencjonalnie manipulują ludźmi chorymi, jak Kaja Godek, by dewastując i tak mocno nadwyrężony porządek społeczny, przykrywać swą nieudolność w kierowaniu państwem w dobie kryzysu pandemicznego.

Tylko powszechny, realizowany przez państwo na podstawie rzetelnych kryteriów naukowych, program edukacji seksualnej, wdrażanej stopniowo już od poziomu przedszkolnego, może nas uchronić przed falą przyszłych tragedii. Prócz tego, finansowany z budżetu powszechny dostęp do badań prenatalnych. Potem stałe wsparcie dla publicznej służby zdrowia, w tym oddziałów położniczych. Następnie szeroko zakrojone kampanie uświadamiające i zachęcające do korzystania z wczesnej diagnostyki i bezpiecznego stosowania antykoncepcji. Jeśli ludzie będą wiedzieli, jak skutecznie zapobiegać ciąży, na którą nie są przygotowani i będą mieli świadomość, iż mogą liczyć na pomoc w zdiagnozowaniu ewentualnego uszkodzenia płodu, to ich sytuacja będzie zupełnie inna. Nikt nie powinien być zmuszany do gry w ruletkę z Bożym miłosierdziem, o ile taka buka w przyrodzie występuje.

Zamiast epatować banerami pokazującymi rozczłonkowane płody, niechaj obrońcy nienarodzonych zwizualizują sobie Jezusa z zespołem Downa albo papieża z jednym okiem pośrodku nieistniejącego czoła. Widzieliście księdza lub zakonnicę z widocznym ubytkiem cielesnym? Kler nie chce w swoich szeregach ludzi dotkniętych kalectwem, przynajmniej takim, które od razu rzuca się w oczy. Biskup jeden z drugim zawsze ma gębę pełną frazesów, ale ile razy zmieniał komuś pampersa, pielęgnował odleżyny, karmił, przenosił na rękach i mył bezwładne ciało?

Nie słyszałem też, by zwolennicy całkowitego zakazu aborcji protestowali np. przeciw armii i przemysłowi zbrojeniowemu, choć jedno i drugie nastawione jest na jak najefektywniejsze odbieranie życia i okaleczanie, w założeniu tylko wojskowych walczących w imieniu przeciwników politycznych, w praktyce bardzo często również cywilów, także dzieci.

Chcecie mniejszej ilości aborcji, to dajcie ludziom szansę na edukację, która pozwoli ten cel osiągnąć. Pragniecie miłosierdzia i przebaczenia, to się o nie módlcie, a nie straszcie innych wizją piekła, wymienną na prokuratorskie zarzuty. Nie można nikogo zmusić do uznania wyższości moralnej swych poglądów grożąc więzieniem. Niemożność spokojnego przekonania do swych radykalnych posunięć milionów współobywateli was nie zastanawia? Gdzie wasze sumienia, ponoć uszlachetnione permanentną obecnością Boga, odnajdują paliwo do narzucania innym, jak mają czuć i myśleć, żeby nie narazić was na dyskomfort konfrontacji z rzeczywistością?

Łżecie, drodzy miłośnicy blagi pro-life, sobie i innym. Gdzieś macie ludzkie uczucia. Interesuje was władza kreowania siebie na sumienie narodu. Lubicie się przeglądać w baranich spojrzeniach współwyznawców, ale to wam nie wystarcza. Drażni was sama myśl, że gdzieś mogliby żyć ludzie wolni od dręczących was szajb, dlatego usiłujecie wtłoczyć wszystkich wokół w ciasne ramy własnej ignorancji i lęku.

Dobrze, aby Polska dołączyła wreszcie do cywilizowanej części świata i zaczęła nadrabiać sięgające kilkudziesięciu lat zapóźnienia, generowane w dużej mierze przez kler, powolnych jego wstecznym żądaniom polityków i wojujących klerykałów. Wszyscy oni najwyraźniej mają problem z powiązaniem swych uzurpacji z doniesieniami o ciężarnych nastolatkach podejmujących próby samobójcze, trupach noworodków chowanych w beczkach i sierocińcach, w których nawet zdrowe dzieci daremnie czekają latami na adopcję.

Nienarodzonych problemy tego świata nie dotyczą. Zadbajmy najpierw o tych, którzy już są. Na ich potrzeby i cierpienie jakże często państwo polskie, w tym rozmodlona katolicka większość, pozostają głuche i ślepe.

Tadeusz Kwiatkowski

Pedagog, publicysta

Rocznik 1977. Absolwent Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Jednostka głęboko aspołeczna. Przejawia objawy organicznego uczulenia na polski patriotyzm, pojmowany jako przekonanie o nadrzędnej roli Polski w historii, oraz tzw. polskiej racji stanu w stosunku do interesów Europy w dobie postępujących procesów globalizacji. Z przekonania i zamiłowania antyklerykał. Na razie, od blisko dwudziestu lat szczęśliwy mąż, od kilku również ojciec; od ponad dekady aktywny entuzjasta biegów długodystansowych.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

9 komentarzy

  1. Obirek 07.11.2020
    • narciarz2 07.11.2020
  2. Filip Nowakowski 07.11.2020
    • Tadeusz Kwiatkowski 07.11.2020
      • Filip Nowakowski 08.11.2020
  3. Hakuna Matata 08.11.2020
  4. Humanożerca 13.11.2020