22.12.2020
Nie ma ważniejszego tematu niż pandemia. Wirus covid 19, którego – jak każdego wirusa — nie można zobaczyć bez użycia bardzo specjalistycznego sprzętu, jest nadal w ataku. Kolejne kraje podejmują kolejne kroki, najczęściej w formie różnych restrykcji i ograniczeń mających na celu opanowanie sytuacji.

Nie chcę opisywać, a tym bardziej oceniać, działań podejmowanych przez polski rząd.
Jak jest — każdy widzi. Chaos decyzyjny nie zaskakuje. Walka z wirusem to konkret, efekty są policzalne. Tu nie ma miejsca na propagandowe sztuczki. Wskaźnik śmiertelności liczony z uwzględnieniem liczby mieszkańców plasuje nas w ścisłej czołówce. Na teraz.
Czas jest trudny, dla wszystkich, dla rządzących też. Nie ma jednak zgody na decyzje władz całkowicie pozbawione sensu, a wynikające z nadrzędności interesów dominującego w Polsce Kościoła w stosunku do wszystkich pozostałych. Tylko tym można tłumaczyć wprowadzenie godziny policyjnej w sylwestrowy wieczór (jak zawsze bez żadnego trybu) i braku regulacji prawnych ograniczających udział w pasterce – mszy w wigilijny wieczór, w którym będą obowiązywać normy ilości osób biorących udział w tradycyjnej kolacji.
To na naszym rodzimym podwórku.
A jak jest na świecie ?
Niewiele lepiej. Świadczą za tym chaotyczne decyzje podejmowane w całej Europie związane z pojawieniem się kolejnej wersji wirusa w południowej Anglii a głównie w Londynie. Czy uda się wypracować wspólną politykę walki z pandemią w Unii Europejskiej tak, jak centralnie zakupiono szczepionki? Czy da się stworzyć takie mechanizmy (społeczne przede wszystkim), których ten wirus nie pokona? Czy można w ogóle tak myśleć w stosunku do zjawisk globalnych (wirus nie ma paszportu, nie zna granic ni kordonów…)?
Takich pytań można stawiać więcej. Zderzają się w nich wszystkie paradoksy współczesnego świata; świata, który godzi się na to, że piłkarz, taki co kopie piłkę na boisku, zarabia zgodnie z prawem w jeden dzień tyle ile lekarz leczący ludzi przez rok.
Żyjemy w świecie pogłębiających się nierówności ekonomicznych. W świecie, w którym w bogatych, rozwiniętych krajach, 1% ludzi ma więcej majątku niż reszta obywateli — i te nierówności pogłębiają się. W świecie, w którym bogate kraje produkują Himalaje śmieci — a biedne przyjmują je do utylizacji; świecie, w którym bogate społeczeństwa wyrzucają rocznie miliony ton żywności wtedy, gdy są kraje, w których dzieci umierają z niedożywienia i głodu.
Mogę tak długo…
Wracając do tytułu, zasugerowanego mi w rozmowie poprzedzającej tę pisaninę. To, że cały świat, ten nowoczesny, ten, który kolonizuje księżyc, który od lat utrzymuje w przestrzeni kosmicznej stację kosmiczną z międzynarodową załogą, który wysyła w najdalsze zakątki naszej galaktyki sondy i teleskopy do podglądania tajemnic wszechświata przegrywa z wirusem, najmniejszym żyjącym organizmem — czy nie jest to paradoks? Czy nie jest to wystarczający powód, aby z pokorą powtórzyć zawołanie filozofa – wiem, że nic nie wiem?
Odczuwać pokorę wobec świata — tak, ale tylko z jednoczesnym zwiększeniem wysiłków, by go lepiej zrozumieć, lepiej zbudować. Sama pokora wobec skomplikowanego świata to mało, gorzej to postawa kogoś, kto zawierza swój los na wyłączność opatrzności.
Tak mogą myśleć ludzie, którym wystarcza wiara, a nie jest potrzebna do niczego wiedza. To nie oni jednak zdecydują o wynikach walki z wirusem, to nie oni wyznaczą ścieżki dalszego rozwoju.
Swoją drogą dziwię się, że polski Kościół nie zarządził, jak dotąd, zbiorowych modłów, pielgrzymek z różańcem w ręku mających zatrzymać wirusa. Ale wszystko przed nami…

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

„Tak mogą myśleć ludzie, którym wystarcza wiara, a nie jest potrzebna do niczego wiedza.”
Ewangelia ze św. Tomaszem w roli głównej. Jezus mówi: „ponieważ Mnie zobaczyłeś – uwierzyłeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (por. J 20, 24-29). Wierzącym wiedza nie jest widać potrzebna ….
*
„Swoją drogą dziwię się, że polski Kościół nie zarządził, jak dotąd, zbiorowych modłów, pielgrzymek z różańcem w ręku mających zatrzymać wirusa.”
Tutaj są dwie możliwe interpretacje:
1. Hierarchowie wiedzą jak groźny jest wirus w przypadku osób 60+, a ponieważ sami w boga nie wierzą uznali, że nie ma co ryzykować i samemu siedziec z dala od wiernych.
2. Wiedząc to co wiedzą, być może obawiają się, że masowe modły, pielgrzymki spowodują lawinę nowych zakażeń i straca glównych sponsorów – ofiarodawców, którymi głównie sa najbiedniejsi ludzie starsi.
Zapytałem kiedyś osobę głęboko wierzącą, jak może wierzyć w coś sprzecznego logicznie, na co nie ma żadnego dowodu, ani nawet nie znać biblii. Dostałem odpowiedź, że wiara jest bez dowodów. Ta sama osoba, gdy zobaczyła mi na telefonie powiadomienie o nowym sezonie serialu Lucyfer, stwierdziła, że modlę się do diabła. Naprawdę.