Waldemar Piasecki: Dlaczego Polonia głosowała na Joe Bidena

24.12.2020

Z Łukaszem Lipińskim, liderem organizacji Polonia dla Bidena rozmawia Waldemar Piasecki

Założył Pan organizację Polonia dla Bidena (Polish Americans For Biden), której jasnym celem było wsparcie tego demokratycznego polityka w walce o prezydenturę. Dlaczego?

– Po prostu wstydziłem się tego, że nie było dotąd aktywnej i postępowej organizacji, do której amerykańscy Polacy mogliby się zwrócić podczas wyborów w 2020 roku. Sam jako Polak nie chciałem, aby ludzie wnioskowali, że skoro mam polskie pochodzenie, to jestem zwolennikiem Trumpa. Niestety Polacy mają, opartą na stereotypach, opinię konserwatystów, podczas gdy ja znałem w Ameryce głównie postępowych Polaków .

Łukasz Lipiński. Foto: Archiwum

Chciałem więc pokazać, że stereotyp Polaka-konserwatysty ma tyle wspólnego z rzeczywistością, co „Polish Jokes”, kawały o Polakach, że klejona na polonijnych plecach etykietka konserwatysty to nieporozumienie. Zaś sól amerykańskiej Polonii stanowią ludzie młodzi, dobrze wyedukowani, odnoszący sukcesy zawodowe, postępowi w myśleniu i działaniu. Przede wszystkim kochający Stany Zjednoczone bez krytykanckiej maniery wymądrzania i pouczania, jak to państwo „po polsku” zmieniać. Bardzo szybko dołączyli do mnie moi przyjaciele ze stanów zachodnich, północnowschodnich i rejonu Wielkich Jezior Stanów Zjednoczonych. Powołaliśmy do życia organizację mającą formułę koalicji, która daje głos postępowym polskim Amerykanom, wspierając jednego z najbardziej doświadczonych liderów polityki wewnętrznej zagranicznej w rządzie USA, Joe Bidena. Organizacja szybko rosła. Nasza hipoteza okazała się prawdziwa. Dzisiejsza Polonia jest w większości postępowa, a wynik wyborów mówi sam za siebie. Uważam, że Polonia miała swój wielki i historyczny udział w wyborze nowego prezydenta. Może być z tego dumna.

– Jak więc głosowała Polonia w wyborach prezydenckich?

Badania powyborcze, jakie mamy, pokazują, że 70% Polonii finansowo wspierało kampanię Joe Bidena, a skoro tak, to najprawdopodobniej głosowało na Bidena, a nie Trumpa. Taki rezultat wynika z cząstkowych sondaży powyborczych oraz analizy głównych trendów przepływu elektoratów w stanach uznawanych za „wahające się”, gdzie mieszka wielu Polaków. Mowa o Michigan, Wisconsin czy Pensylwanii. W Nowym Jorku i New Jersey oraz w Illinois z Chicago sytuacja podziału sympatii jest bardziej stabilna. Ogólnie rzecz biorąc, w tych wyborach biali wyborcy rozczarowani efektami polityki Trumpa i nim samym dokonali zdecydowanego zwrotu w kierunku kandydata demokratycznego. W zależności od okręgów wyborczych jest to 10-30 procent różnicy w porównaniu z poprzednim wyborami. Można więc przewidywać, że Polonia reagowała podobnie.

Mówiąc o tym, chcę zaznaczyć, że nie ma zorganizowanych badań ogólnokrajowych pokazujących jak głosowała polska grupa etniczna, takich jak badania preferencji ludności afroamerykańskiej, latynoamerykańskiej czy chociażby żydowskiej, albo badań preferencji według kryterium płci czy wieku. W dużej mierze opinie formułowane o skali poparcia kandydata wśród Polonii polegają na intuicji, danych z fundraisingu, czy mniej lub bardziej rzetelnych sondażach. W naszej analizie starliśmy się zbliżyć do obrazu rzeczywistego na ile się dało.

– Czym charakteryzuje się Polonia jako grupa wyborcza?

– Nasza grupa etniczna nie należy do czołówki dużej frekwencji w amerykańskich wyborach. WieluPolonusów albo nie posiada uprawnień (bo np. nie ma obywatelstwa, a jedynie prawo stałego pobytu), albo nie rejestruje się do głosowania, bo z różnych powodów nie jest tym zainteresowana. Dotyczy to zwłaszcza ludzi starszych wiekiem. Nowa postępowa Polonia to dzieci pierwszej, drugiej i trzeciej migracji Polaków do USA. Mieli szansę rozwijać się wraz z naszą amerykańską demokracją i osobiście przekonać się, co można osiągnąć w tym kraju, gdy pracujemy systematycznie i ze sobą nawzajem. Niewielu w poprzednich pokoleniach miało taką perspektywę. Przybyli na migrację zarobkową i skorzystali tylko z części podstawowych wolności, które ten kraj oferował, a Polska nie. Podsumowując, jeśli połączyć wszystkie atrybuty i cechy Stanów Zjednoczonych razem, będą się one układać w silne doświadczenie „całości istoty większej niż suma jej części”.

Tego właśnie doświadcza postępowa Polonia jako dzieci wychowane w USA i dlatego naprawdę wierzymy w potencjał wyjątkowych, zjednoczonych cech Stanów Zjednoczonych. Nie sądzę, by wczesna Polonia była w stanie w pełni wykorzystać walorów Stanów Zjednoczonych, raczej zadowalała się detalami i dlatego była sceptyczna wobec progresywnej retoryki. Podczas gdy dla nas uczestnictwo w rzeczywistości amerykańskiej w najpełniejszym zakresie jest sensem naszego życia w Stanach. Przeżywamy to codziennie i jesteśmy żywym dowodem na to, że istnieje lepszy sposób niż zamknięcie się w archaicznym kręgu „kultywowania polskich tradycji” zamiast uczestnictwa w tworzeniu Ameryki.

Co decydowało o powołaniu organizacji Polonia dla Bidena? Wartości reprezentowane przez niego samego czy bardziej sprzeciw wobec Trumpa?

Decydujące było polityczne doświadczenie Joe Bidena jako senatora i wiceprezydenta oraz jego dokonania w zakresie polityki zagranicznej, w tym związanej bezpośrednio z Polską. Jeszcze w czasie jego wiceprezydentury mieliśmy rzadką okazję spotkać się z Joe Bidenem i od razu byłem pod wielkim wrażeniem jego formatu osobistego, rozległej wiedzy i szczerego zainteresowania Polską.

Wielokrotnie pomagał Polsce. Zacznijmy od głosowania za wejściem Polski do NATO, po wytrwałe torowanie drogi do zniesienia wiz przez Polskę za rządów Obamy (S. 497 / H.R. 959), czego finalizacja nastąpiła z rządów Trumpa.

Jako współprzewodniczący senackiej grupy obserwatorów ds. NATO, Biden promował wejście Polski do Sojuszu Atlantyckiego i jego rozszerzenia w 1998 roku. Kierował zatwierdzeniem rezolucji traktatu, która przyjęła Polskę, Republikę Czeską i Węgry do NATO.

Podczas kryzysu ukraińskiego udał się do Polski, aby zapewnić amerykańskie zaangażowanie w przestrzeganie Artykułu 5 NATO (atak na jednego członka NATO jest atakiem na wszystkich), jednocześnie aktywnie zwiększając rozmieszczenie wojsk amerykańskich w Polsce, zwiększając finansowanie i wyposażenie (dodatkowe myśliwce) wojskowe w celu wzmocnienia potencjału Polski w obliczu potencjalnej agresji rosyjskiej.

Pamiętam dobrze, jego wystąpienie w ambasadzie polskiej w Waszyngtonie z okazji Dnia Konstytucji Trzeciego Maja, kiedy wiceprezydent Biden z radością przypominał swój pseudonim „Bidenski”, nadany mu przez polsko-amerykańskiego Polaka z Delaware Stefana Skielnika, wybitnego lidera polonijnego. Temu faktowi przypisywał nawet swoją pierwszą wygraną w wyborach do Senatu w 1972 roku, kiedy poparła go Polonia. Ze Stefanem Skielnikiem pozostał już w kontakcie. Wspólnie działali na rzecz przyjęcia Polski do NATO, amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce czy zniesienia wiz. Jest to tym bardziej godne uwagi i szacunku, iż Stefan Skielnik zawsze był Republikaninem.

Stefan Skielnik i Joe Bidem. Obok publikacja Skielnika uznawana za początek kampanii na rzecz przyjęcia Polski do NATO. Foto: Archiwum

Czy sukces wyborczy Joe Bidena był dla was od początku pewny?

Jego kompetencje znacznie przewyższały resztę puli kandydatów demokratycznych i jego nominacja była w zasadzie przesądzona. Ostateczne zwycięstwo z Trumpem było oczywiście bardziej odległe i nie byliśmy pewni, że wygra. Oczywiście wierzyliśmy w nasze priorytety i wiedzieliśmy, że ktoś taki jak Biden po ponad 40 latach w Waszyngtonie, wie czego potrzeba, by rządzić.

Co Pan myśli o lamentacji Trumpa, że wybory zostały „ukradzione”?

To stała metoda Trumpa, aby wciąż rzucać jakieś absurdalne oskarżenia, antagonizować, marudzić i narzekać, a wszystko wykorzystywać do mobilizacji malejącej puli zwolenników, aby zbierała fundusze na jakieś kolejne walki z wiatrakami. Oczywiście dobrym pytaniem jest dokąd trafiają fundusze, które zbiera dzięki tej retoryce. Po raz kolejny wyciąga rękę do amerykańskiej społeczności po pieniądze. Tym razem na walkę z „ukradzionymi” mu wyborami. To żałosne. Stara taktyka odwracania uwagi oskarżeniami innych o to, co robi sam.

Epizod Trumpa w historii Stanów Zjednoczonych szczęśliwie jednak przemija. Mamy dziś więcej interesujących i pilnych rzeczy, na których możemy się skupić, i mało czasu do stracenia na granie w jego samolubną i chorą grę.

Co zadecydowało w o zwycięstwie Bidena?

Jego spokojna i opanowana postawa, której oczekuje się od prezydenta, bardzo różni się od tego, czego doświadczaliśmy pod rządami Trumpa. Dlatego każdy tak szuka normalności w roli prezydenta. Nie tylko nasi partnerzy zagraniczni, ale przede wszystkim ludność krajowa. To naprawdę nie jest zabawne, że ludzie w Ameryce i na świecie oczekują od przywódcy najpotężniejszego państwa na świecie w pierwszym rzędzie… normalności.

Niewątpliwie wielkim atutem Bidena jest głębokie rozumienie procesów legislacyjnych i funkcjonowania systemu politycznego Ameryki. Przede wszystkim tego, że sama Konstytucja Stanów Zjednoczonych wymusza przemyślenie najważniejszych decyzji dotyczących całego kraju. Skupmy się na tym.

Konstytucja zadecydowała, że Izba Reprezentantów jest najszybsza e podejmowaniu decyzji i najbliższa wyborcom, bo jej reprezentanci się wymieniają co dwa lata. Senat jest wolniejszy i reelekcje co cztery lata, sprzyjają rozpatrywaniu trudniejszych spraw wymagających więcej czasu. Sąd Najwyższy jest „najwolniejszy”. Konstytucja specjalnie zapisała tutaj dożywotne terminy, skoro to ciało rozważa kwestie najtrudniejsze, wymagające analizy z wielu punktów widzenia, ogniskujące spory ścierających się racji, różnych filozofii politycznych i poglądów. W Sądzie Najwyższym należy spokojnie przemyśleć wszelkie kwestie, aby pogodzić jak najwięcej różnych poglądów w jedną legislację lub ogóle zmienić konstytucję. W postaci poprawki do niej.

Operowanie w obszarze tych realiów i zależności wzajemnych wymaga spokojnego, wyważonego i otwartego umysłu głowy państwa. Polityki wyższej jakości. Najgorsze politycznie i najbardziej prymitywne moralnie może być dążenie do wpływania na konstrukcję Sądu Najwyższego podle upodobań prezydenckich i jego interesów politycznych. Wybór Joe Bidena jest gwarancją, że na czele państwa staje człowiek nie tylko rozumiejący relacje pomiędzy Białym Domem, Kapitolem i Sądem Najwyższym, ale także głęboko przekonany do konieczności rozdziału władzy wykonawczej, prawodawczej i sądowniczej.

Doświadczenie życiowe i polityczne Joe Bidena było jednym z najważniejszych czynników, które doprowadziły do jego zwycięstwa. Szedł w życiu osobistym poprzez tragedie rodzinne dźwigając swój krzyż i nie poddając się. Był na wszystkich szczeblach władzy ceniony zarówno przez sojuszników, jak i oponentów. Dowodził wielokroć, że jest politykiem etycznym i skutecznym. Wszystko to sprawia, że jest w stanie szybko zmienić nasz kraj. Posiada także naturalny dar empatii. Wczuwania się w tych, którym ma służyć. Bez tego nie da się być mężem stanu i prawdziwym przywódcą własnego narodu.

Czy prezydentura Joe Bidena będzie dla Polski lepsza niż jego poprzednika?

Odpowiem w ten sposób. Większość sukcesów administracji Trumpa narodziła się pod rządami Obamy i Bidena. Trump jest znany z przypisywania sobie zasług za rzeczy, których nie osiągnął. Równocześnie zwalania na przeciwników winy za własne nieudacznictwo. Jestem przekonany, że czas pokaże zasadniczą różnicę jego prezydentury i następcy.

Jakie będą zasadnicze elementy jego polityki?

Przede wszystkim będzie to odbudowa zrujnowanych relacji transatlantyckich oraz zapewnienie stabilizacji NATO. Joe Biden nie będzie orientował się na transakcyjną politykę zagraniczną, jak robił to Trump. Nie będzie „kochał za pieniądze”, tych, z którymi robi dobre interesy, a preferował politykę wartości. Z pewnością przywróci w amerykańskiej polityce poszanowanie organizacji międzynarodowych oraz polityki zagranicznej opartej na wartościach.

Jednym z najważniejszych celów będzie poważne podejście do zmian klimatycznych i w tym kontekście dywersyfikacja źródeł energii. Oczywiście należy podkreślić, że Joe Biden jest strażnikiem niezależnego sądownictwa i praw człowieka, w tym praw kobiet i mniejszości oraz zwolennikiem likwidacji wszelkich przejawów rasizmu.

Jestem przekonany, że wszystkie te elementy będą wyraziście obecne w polityce nowego prezydenta adresowanej do europejskich partnerów, w tym oczywiście do Polski, tradycyjnie postrzeganej jako bardzo ważny członek Unii Europejskiej i historyczny sojusznik Stanów Zjednoczonych.

Podkreśla się fakt, że Joe Biden jest dopiero drugim w historii Stanów Zjednoczonych katolikiem wybranym na urząd prezydenta. Równocześnie jego katolicyzm poddawany był dyskusji w kontekście amerykańskiego prawa kobiet do aborcji…

Proszę nie oczekiwać, że będę cokolwiek mówił na bardzo osobisty temat wiary i religijności prezydenta. Zwrócę jedynie uwagę, że papież Franciszek, z którym Joe Biden pozostaje w przyjacielskich relacjach bardzo szybko pogratulował mu wyboru. Uważam to za bardzo wymowne.

Joe Biden i papież Franciszek. Foto: Ambasada USA w Rzymie

Prezydent jest też otaczany powszechnym szacunkiem swojej rodzimej wspólnoty parafialnej Świętego Józefa w Greenville, z którą jest bardzo silnie związany. Na przykościelnym niewielkim cmentarzu spoczywają jego najbliżsi: żona i córka, które zginęły w wypadku samochodowym i syn, który przegrał walkę z nowotworem. Myślę, że ta parafia katolicka jest trudnym do przecenienia źródłem duchowej siły prezydenta.

Kościół Sw. Józefa jest dla prezydenta-elekta ważnym miejsce na ziemi. Foto: Archiwum/Wikipedia

Uważa Pan, że prezydentura Joe Bidena będzie dobra dla Polski?

Gdybym tak nie uważał, nie angażowałbym się w tworzenie organizacji Polonia dla Bidena. W jak najlepiej pojętym interesie polskiej racji stanu są jak najlepsze, oparte na wspólnocie wartości stosunki ze Stanami Zjednoczonymi. Takie stosunki leżą zaś w interesie amerykańskiej Polonii, która powinna dążyć do jak najpełniejszego uczestnictwa w amerykańskiej rzeczywistości. Jestem przekonany, że wszystkiemu temu prezydentura Joe Bidena będzie sprzyjać o wiele lepiej niż poprzednia.

Oby tak było.

Rozmawiał:

Waldemar Piasecki, Waszyngton

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com