03.01.2021

ECHA WYDARZEŃ: Zawsze łatwiej i milej jest gratulować niż biadolić, że coś nie wyszło… A jeśli do tego komplementami opisywać wyczyny za sprawą skakania naszych narciarzy, i to w czasie wirusopochodnego stresu, jaki nas morduje tylko się zachwycać. wypada. Podziwiając oraz dziękując. Nie tylko z pozycji premierowskiego stołka… Z tzw. społecznego oglądu.
Ta waleczność, ten styl, a „przy okazji” – ten wynik…
Jestem pod urokiem Kamila Stocha. Nie tylko dlatego, że lata tak daleko, ale też dlatego, że tak pięknie prezentuje połączenie owego (żeby jeszcze metr, jeszcze pół…) z lekkością (jakże te pozory mylą, prawda?) motyla i elegancją wykonania. Nic kanciastego, cały czas pod kontrolą, a równocześnie w walce.
Bardzo lubię Pana Kamila także za to, że jest wstrzemięźliwy w ocenach oraz zapowiedziach. Nie obiecuje, nie prosi o kredyt, grzecznie (a – słusznie – przecząco) odpowiada medialistom, gdy go (mało taktownie) zagadują, czy nie myśli o mecie kariery…
ON wciąż wie, co i po co to robi! Jak kiedyś, przypomnę, jako dzieciak mówił, że chce być asem nart, i w latach pełnej dojrzałości jest w takim samym nastroju.
Do tego od października 2012 nie Kamil Stoch, a magister wychowania fizycznego Kamil Stoch. W zabieganym życiu mistrza sportu i na to znalazł się czas…
Podziwiam skakanie Dawida Kubackiego. Gdy kamera złapie twarz bez kasku jest chłopięcy buziak o przejrzystych oczach. A w sporcie – wojownik.
Nawet jakąś tam kontuzję potraktował jako dopust przejściowy i szat nie rwał, skakał i walczył…
Na swój sposób lubię Piotra Żyłę. Żartowniś, gdy się spotyka z reporterami, nie żartuje na skoczni.
Nawet gestami po lądowaniu wykonuje fajne samorecenzje. A dalekie w tym sezonie skakanie języka nie przytępia. Toż właśnie tenże skoczek odważył się publicznie wytknąć możnym nart, że premie jakoś się nie zgadzają z rangą zawodów.
Zwycięzca „Czterech Skoczni”, imprezy konkurującej z igrzyskami i mistrzostwami świata zarobi 20 tysięcy franków szwajcarskich, a triumfator marcowego turnieju w Norwegii – trzy razy tyle…
Podkreśla mi dobry nastrój Andrzej Stękała. Imię ładne, skakanie wysokiej klasy, reagowanie wykazujące wielką pasję. A nade wszystko – ten dobry serial jawi się jako premia za upór. Już był zniechęcony doń zniechęcony, już kelnerowaniem musiał zarabiać na życie (Państwo pamiętają mój wpis „Pan tu podaje”?), a znalazły się ręce pomocne i dziś seryjnie skacze jak mistrz… Zły przykład?
Chyba te zdania – o części drużyny – wystarczą za dzisiejszą tezę o polskim lataniu grudniowo-styczniowym. Jak to, jednak dorzucę, że Adam Małysz wciąż wykazując wielką aktywność jakby sygnalizował, że po mistrzowskim skakaniu oraz samochodowym rajdowaniu pewnie myśli o prezesurze w PZN.
Może…

Andrzej Lewandowski
Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.
Więcej w Wikipedii
