15.01.2021

Jeszcze nie przebrzmiały echa trwającego dziesiątki lat procederu tuszowania pedofilskich przestępstw irlandzkich księży katolickich, które sprowokowały dwa listy papieży Benedykta XVI w 19 marca 2010 i Franciszka z 20 sierpnia 2018 roku.
Oba listy to reakcja na ujawnione przypadki pedofilii. Benedykt XVI pisał w sposób naprawdę przejmujący o zdradzie kleru:
Zdradziliście niewinnych młodych ludzi oraz ich rodziców, którzy pokładali w was zaufanie. Musicie za to odpowiedzieć przed Bogiem wszechmogącym, a także przed odpowiednio powołanymi do tego sądami. Utraciliście szacunek społeczności Irlandii i okryliście wstydem i hańbą waszych współbraci. A ci wśród was, którzy są kapłanami, zbezcześcili świętość sakramentu kapłaństwa, w którym Chrystus uobecnia się w nas i w naszych uczynkach. Ogromną krzywdę wyrządziliście ofiarom i naraziliście na wielką szkodę Kościół i społeczny obraz kapłaństwa i życia zakonnego.
Jednak za tym dramatycznym oskarżeniem nie poszły konkretne czyny. Kościół irlandzki do dzisiaj nie wypłacił odszkodowań ofiarom i robił wszystko by ograniczyć własną odpowiedzialność.
List Franciszka napisany osiem lat później brzmiał również przejmująco. Oto jego początek:
„Gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki”
(1 Kor 12, 26).
Te słowa św. Pawła rozbrzmiewają mocno w moim sercu, gdy po raz kolejny stwierdzam cierpienie wielu nieletnich z powodu wykorzystywania seksualnego, władzy i sumienia popełnianych przez znaczną liczbę księży i osób konsekrowanych. Przestępstwo to wywołuje głębokie rany cierpienia i niemocy, przede wszystkim u ofiar, ale także w ich rodzinach i całej wspólnocie, niezależnie od tego, czy są to osoby wierzące, czy też niewierzące. Patrząc w przeszłość, nigdy nie będzie dość proszenia o przebaczenie i prób naprawienia wyrządzonych szkód. Patrząc w przyszłość, nigdy nie będzie dość tego, co się czyni, aby stworzyć kulturę zdolną do zapobiegania takim sytuacjom, nie tylko, aby się nie powtarzały, lecz także nie znajdowały miejsca na ukrywanie i utrwalanie. Cierpienie ofiar i ich rodzin jest także naszym bólem, dlatego musimy ponownie podkreślić nasze wysiłki, aby zapewnić ochronę nieletnim i dorosłym w sytuacjach zagrożenia.
Jednak i tym razem za słowami nie poszły konkretne czyny.
I oto na początku 2021 roku pojawił się obszerny raport o 18 domach dla dzieci i matek, który obrazuje równie ciemne karty tego Kościoła. Raport powstał po sześciu latach pracy i liczy prawie trzy tysiące stron. A w parlamencie przedstawił go premier Micheál Martin, który mówił, że raport opisuje „głęboko mizoginistyczną kulturę”, która skazała tysiące kobiet i dzieci „na szybką śmierć lub życie pełne psychicznego bólu”. Dodawał
Sami to sobie zgotowaliśmy. Mieliśmy całkowicie wypaczony stosunek do seksualności i intymności, a młode matki i ich synowie i córki musieli zapłacić straszną cenę za tę niesprawiedliwość. Wyznawaliśmy opaczną moralność religijną i system kontroli, który uczynił tyle szkód. Całe społeczeństwo było w to zamieszane.
Jednak nie dla wszystkich używanie pierwszej osoby liczby mnogiej jest na miejscu.
Raport opisuje warunki i praktyki w 18 z „Domów Matki i Dziecka”, do których przymusowo wysłano 56 tys. niezamężnych, ciężarnych kobiet od 1922 do 1998 roku i dotyczy losu 57 tysięcy ich dzieci. Lektura raportu jest wstrząsająca i jego echa nie schodzą z pierwszych stron gazet. Pojawia się coraz głośniejsze żądanie, by Kościół i rząd przestały przepraszać i przeszły do konkretnych czynów zadośćuczynienia za doznane cierpienia. Wiele ofiar żyje i to im właśnie krzywdziciele (solidarne działania polityków i struktur kościelnych) winni są konkretne zadośćuczynienie.
Jedno ze zgromadzeń prowadzących wspomniane domy wydało następujące oświadczenie: „Nie uszanowałyśmy przyrodzonej godności kobiet i dzieci, które przyszły do domu. Nie okazywałyśmy im współczucia, którego tak bardzo potrzebowały. Byłyśmy częścią systemu, w którym oni cierpieli niedostatek, samotność i straszliwy ból”, stwierdza oświadczenie, wydane w imieniu przełożonej Zgromadzenia w Irlandii, siostry Eileen O’Connor. „Przyznajemy w szczególności, że niemowlęta i dzieci, które zmarły w tym domu, zostały pochowane w sposób pozbawiony szacunku i niedopuszczalny. Za to wszystko głęboko przepraszamy”.
W podobnym duchu wypowiedziało się kilku innych przedstawicieli Kościoła. Jednak zdaniem wielu polityków opozycyjnych i wielu komentatorów, czas pobożnych deklaracji minął. Miriam Lord 13 stycznia w The Irhis Times napisała, że w całym sposobie przedstawienia raportu „kompletnie zabrakło empatii, zrozumienia i współczucia dla ofiar”.
Jak widzimy — Kościół wypracował nader perswazyjną retorykę przepraszania i uderzania się w piersi. Znacznie gorzej wychodzi mu konkretne działanie. A jak uczy Ewangelia Mateusza w rozdziale 25 to nie ci, którzy dużo mówią będą zbawieni, ale ci, którzy wychodzą naprzeciw cierpieniom najbardziej pokrzywdzonym.
Tego właśnie oczekują skrzywdzeni i dopiero konkretna odpowiedź na ich oczekiwania uwiarygodni zarówno rząd, jak i Kościół.


To nie jest — drogi Staszku — dramat irlandzkich katolików. Pal ich diabli, niech wszyscy idą do piekła. To dramat ich ofiar, a ich samych — zbiorowe kolejne przestępstwo. Które powinno zaskutkować miliardowymi karami nałożonymi na Kościół katolicki jako całość (więc wymagalnymi od Watykanu) i rozwiązaniem z mocy prawa Kościoła irlandzkiego, z zakazem powoływania w jego miejsce podobnej instytucji. To wszystko wreszcie trzeba wypalić ogniem i żelazem. Dość średniowiecza.
„rozwiązaniem z mocy prawa Kościoła irlandzkiego”,
a dlaczego tylko irlandzkiego?!
Bo globalnie się nie da. Nawet ONZ nie ma takich uprawnień.
Oba komentarze są ważne i trafne, pojawia sie drobny problem, jak to przeprowadzić?
na początek, państwo zrywa stosunki dyplomatyczne z wirtualnym tworem pt państwo watykańskie, wypowiada konkordat, i zarazem separuje kościół od państwa do najmniejszej kosteczki, w tym likwiduje nadmiarowe przywileje podatkowe. księża mają płacić składki emerytalne i maja podlegać powszechnemu systemowi emerytalnemu. kto za to zapłaci? jeśli katolicy polscy czy irlandzcy chcą istnienia kościoła, niech go utrzymują; zakładam się o wszystko, że to wymusi ewangeliczną cnotę ubóstwa i transparentność. nie ma żadnych, literalnie żadnych moralnych racji stosujących za uprzywilejowaniem kościoła jako instytucji; składki na kościół mogą zostać zwolnione od podatku, to wg mnie jedyna koncesja, ale dotyczy to wszystkich kościołów. ubogi kościół będzie wnosił ubogie świętopietrze. gdyby tak postąpiła większość krajów zniewolonych przez Watykan, także biskupie pałace watykańskie i rozpasane nocne i dzienne życie kościelnych notabli uległoby anihilacji. kto to wszystko wymusi? wyborcy, wybierając władze świeckie i niepowolne instytucjom kościelnym. liczę na młodych, wykształconych ludzi, bo starsze pokolenia wierzą w zbawienie przez kościół instytucjonalny, tak zostali zindoktrynowani, poczynając od uroczystego credo wygłaszanego w pozycji stojącej: wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski kościół.
Oczywiście, że to niemożliwe, wiem. Tylko jak czytam o takich sprawach, to mi się coś gotuje w środku i kipi. A swoją drogą czytałem, że jest w Irlandii inicjatywa, by tamtejszy Kościół katolicki całkowicie pozbawić prawa własności do czegokolwiek — ziemi, przedsiębiorstw itp. Też naturalnie niewykonalne w tym stuleciu. Ale sam fakt mówienia o tym poważnie publicznie jest znaczący.
Drobny ? ZASADNICZY. Bo w nas jest grzybnia. I na niej wyrastają różne grzybki. Jak malutkie, wyglądają miło i przyjemnie. Nawet muchomorki służą przecież do ozdoby. Ale wszystkie mają więcej (Islam ?) lub mniej trucizny. I jak wyrosną – robaczywieją. Te w lesie – rozpadają się same. Tym w świątyniach trzaby dać kopa. Oczywiście nieskutecznego. Bo w jego miejsce wyrosną nowe grzybki. 65 lat temu robiłem na własny użytek przegląd dostępnych wtedy w moim zasięgu religii. Oczywiście najwięcej dało USA. I oczywiście dzisiaj tam jest tych sekt dwa razy tyle. Niektóre pewnie wyłącznie rodzinne, od mamusi i tatusia, bo się szerzej nie przyjęły. Ale wróćmy do olbrzymów. Gdzieś tam w nich jest „masa krytyczna”, po której przekroczeniu coś się dzieje. Więc Reformacja, w Niemczech, ale jeszcze ile później – Reformy Bismarcka,
więc rewolucja we Francji i wywłaszczenie zakonów, 1917 w Rosji, gdzie Cerkiew była największym posiadaczem ziemskim, i w 1938 – Hiszpania, gdzie zapewne było podobnie. Więc chłopi mordowali księży.
Wtedy szło głównie o własność, teraz o wolność od „prawa naturalnego” w kościelnej definicji i powrót do egzekucji prawa karnego i cywilnego wobec klechów.
Jedyna droga to nieprzymuszony wymarsz wiernych z instytucji (bo niekoniecznie z wiary).
I to się powoli dokonuje – o czym („postsekularyzm”) p. Profesor sam w wielu miejscach pisał i mówił.
Czy powstanie kiedyś symboliczny pomnik ofiar KK ?
Jedyne co można dzisiaj zrobić to zerwać z tą instytucją by uczcić pamięć o ofiarach.