21.02.2021

W obecnych latach, gdy byle głupek może – za odpowiednią cenę – nabyć tytuł dr. Fachowca, wyroiły się chmary ideologicznych kombinatorów.
Jednego z nich wytypowano na głównego machera w szkolnictwie.
W poprzednim okresie życia nie rozumiał, kim jest i jakie cechy w nim przeważają: dobre, czy złe. Lecz razem z nadejściem PiS-u, przydarzyło mu się olśnienie i ni z gruszki, ni z pietruszki pojął, w czym rzecz. Skapował, że nie chodzi o jakąś tam etykę, a także o nauczenie gówniarzy posługiwania się własnym rozumem, tylko o pokazanie im, jak dojść do plebanii i którędy należy zasuwać na manowce.
Dotarło do niego, że choć nadal jest zakutym łbem, to teraz nie jest sam. Że w ogólnym rozrachunku liczy się masa: zbiorowisko jednakich kołków, które poprzez liczebność robią wrażenie monolitu. I z tego powodu odczuwał niebywałą dumę. Pychę sankcjonującą bezprawie. Pogardę umożliwiającą anarchię.
Robota polegała na wytyczaniu edukacyjnych ścieżek. Na wpajaniu grzdylom przekonania, iż nauka jest wymysłem pochodzenia lewackiego; przynosi szkodę, zatruwa i niszczy młode umysły, odrywa je od cnotliwego poglądu na świat.
W swoich wykładach na uczelni wielokrotnie mawiał, że tylko religia jest właściwą odpowiedzią na pytania stawiane przez naukę, że nauczyciel nie może pozwolić na skandaliczne szerzenie nadmiernej wiedzy. Na to szkodliwe doprowadzanie do otwierania mózgów młodzieży. Na pobudzenie jej do przyspieszenia samodzielnej ciekawości. Że trzeba obrzydzać i tłumić w uczniach niepojętą dla niego ciekawość poznawania tęczowych odmian świata. Świata oswobodzonego z histerii przesądów.
*
Gdyby zdarzył się cud i nagle zaczęlibyśmy inwestować w wykształcenie, byłaby to (dla wielu grup rozdających stołki) – tragedia. Nagle bylibyśmy narodem chętnym do na zrozumienia innych ludzi, a więc narodem tolerancyjnym dla WSZYSTKICH grup społecznych, narodem mniej zgorzkniałym i zaściankowym.
Lecz nie ma się czego bać: to na razie utopia; nauka doinwestowana i oświata opłacalna, wynalazczość przynosząca wymierne korzyści, byłyby to nader groźne pomysły na państwowy dobrobyt, pomysły ryzykowne, bo na cóż wtedy byśmy narzekali? Gdzie by się podziało wytykanie nas palcami, szydzenie z naszej ciasnoty umysłowej, ksenofobii? Jak, przy wzroście świadomości społecznej, w otoczeniu ludzi światłych, utrzymać mielibyśmy niedzisiejsze przekonania na tematy takie, jak historia? Gdzie by się podziało wmawianie nam, że jesteśmy ludźmi skazanymi na wieczne rozpamiętywanie klęsk?
*
Operetkowy twór, z głupia frant okrzyknięty opozycją, nie umie poradzić sobie z trwałym odsunięciem PiS-u od władzy; od wielu lat, zamiast patrzenia w przód, spogląda wstecz. Z nostalgią i nieukrywaną satysfakcją powraca do czasów niegdysiejszego rządzenia. PO chłoszcze błędy i sabotażowe kroki podejmowane przez tych, co doprowadzili do jej detronizacji. Pociesza się wiarą, że jakkolwiek popełniała pomyłki i krecie roboty tak samo paskudne, to przecież ich skala była o wiele mniejsza.
Inne partie i partyjki, związane z nią umową koalicyjną, zajmują się wewnętrznymi sporami, prowadząc odrębną politykę; ścigają się na nieuzgodnione pomysły wiedząc, że przy obecnych układach sił, nie mają najmniejszych szans na ich przeprowadzenie. Jedynie Hołownia odstaje od kłótliwej ferajny. Jedynie on może zrealizować swój konkretny program.
W odróżnieniu od rozczarowania Trzaskowskim nie przesypia okazji do odniesienia zwycięstwa swojego ruchu, nie wymachuje szumnymi deklaracjami, tylko robi swoje. Tylko niebawem zyska przewagę nad bekowiskiem.

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
źródła obrazu
- jastrzab: BM

Obawiam się, że autor może mieć rację i opcja polityczna, którą nazywają czasem prezenteryzmem (od występowania w telewizji) ma pewne szanse u tzw. mas ludowych. Ale nie sądzę, by to był powód do skakania z radości; choć z drugiej strony sam zawsze mówię, że nawet odrobinę lepsze jest zawsze jednak lepsze od zupełnie złego
Facet jednak cóś robi. A gdzie dotąd może propagować swoje niepożyczone pomysły? Wejdzie do Sejmu, będzie miał koło czy klub, to wtedy mało kto powie, że się lansuje, kryguje lub pieści.
Cieszy mnie Pana opinia i raczej podzielam Pana nadzieje niż obawy Red. Misia.
To nie są obawy. To raczej sceptycyzm wobec polskiego społeczeństwa i żal, że SH jest dużo za blisko Kościoła a dużo za daleko od nauki i inteligencji twórczej jako warstwy społecznej, jak na moje upodobania.
Myślę, że określając Szymona Hołownię ma Pan Redaktor rację (lub niemal rację). Poglądy i moje wybory życiowe nie są jakoś specjalnie bliskie SH, ale za podstawowe uważam to, że rozumienie demokracji przez SH jest bliższe jej istoty niż poglądy na tę kwestię znacznej liczby członków PO. Oczywiście obawiam się tak i (wspomnianego przez Pana Redaktora) sceptycyzmu społeczeństwa, jak i tego, że w jakichś nieprzewidywalnych okolicznościach Hołownia może zboczyć z torów lub zostać z nich zepchnięty.
https://uploads.disquscdn.com/images/1a7edc6e27fe3735a0ab62240aa301f2a3c6590b4e6848af0596e891a60aa91d.jpg