Stanisław Obirek: Trzeba odejść od martyrologii

01.03.2021

Zacznę od cytatu z ósmego rozdziału książki, poświęconego latom 1945-1956. Pisze Brian Poter-Szücs:

Jeżeli odejdziemy od martyrologii, uświadomimy sobie, że autorytarne rządy niekoniecznie uczynią życie większości z nas gehenną – i właśnie dlatego są tak groźne.

To klucz do całej książki. Świetnej zresztą. Już jej tytuł, nie ukrywajmy prowokacyjny, budzi zaciekawienie: Całkiem zwyczajny kraj. Historia Polski bez martyrologii. Przecież to, co najbardziej lubimy robić, to rozpamiętywanie własnej wyjątkowości (a więc czegoś przeciwnego do zwyczajności) i właśnie martyrologii.

Brian Poter-Szücs pisze z pasją, dystansem (również do siebie!), ale też z humorem. Dawno nie połknąłem liczącej ponad 600 stron cegły z taką łatwością. Pewnie dlatego, że w całości „kupuję”, narracji rozwijanej ze swadą w tej zwięzłej (mimo objętości) historii Polski. Gdybym był ministrem edukacji (kto wie, co przyniesie przyszłość?) bez wahania, pierwszym rozporządzeniem ministerialnym zaleciłbym ją jako obowiązkową lekturę szkolną. Być może nawet w ramach lekcji religii (jeśli jeszcze takowe się uchowają, gdy nadejdą czasy mojego ministrowania na ul. Szucha).

Sporo jest w niej bowiem o religii, a zwłaszcza o Kościele katolickim. Te wzmianki nie zawsze odpowiadają temu, co o sobie Kościół sam mówi i w tym też jest urok historycznego pisarstwa Briana Poter-Szücsa. Nawiasem mówiąc, drugą, obowiązkową lekturą dla każdego polskiego katolika powinna być jeszcze jedna książka tego autora. Wydana dziesięć lat wcześniej Gdy nacjonalizm zaczął nienawidzić. Wyobrażenia nowoczesnej polityki w dziewiętnastowiecznej Polsce. Równie ważna, bo przypominająca, do czego prowadzą nacjonalistyczne rojenia, nie tylko w nazistowskich Niemczech Hitlera czy faszystowskich Włoszech Mussoliniego, ale również nad Wisłą.

Ale wracajmy do lektury książki właśnie opublikowanej przez Wydawnictwo Filtry. Całkiem zwyczajny kraj to historia Polski nakreślona con amore, ale bez sentymentalizmów. Autor przygląda się naszej historii z zaciekawieniem i przypomina, że jest to historia jednego z wielu krajów. Owszem doświadczonego przez okrutne dzieje, ale przecież nie odosobnionego w tym doświadczeniu. Może warto przypomnieć, że jej pierwsza wersja została napisana po angielsku i opublikowana w 2014 roku w prestiżowej serii A New History of Modern Europe. Gdy ją przeczytałem po raz pierwszy przed sześciu laty, to zdałem sobie od razu sprawę, że Czytelnik otrzymał dzieło oryginalne i wolne od zwykle kojarzonych z Polską szablonów. Nie dziwi więc, że zyskała znakomite opinie. Antony Polonsky pisał, że „unika patriotycznych klisz”, a Robert Blobaum, że „stanowi niezwykłe osiągnięcie”. Pisali to historycy, którzy na swoim koncie mają wiele ważnych książek na temat Polski i tej części Europy. Jednak lektura nowej, doprowadzonej niemal do ostatniej chwili (uwzględnia na przykład protesty uliczne po niesławnej pamięci orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej z 22 października 2020 roku) wersji polskiej jest nie tyle pierwszą informacją o naszym kraju, ile raczej wyrazistym głosem w ciągle toczącej się debacie na temat polskiej tożsamości. Dodajmy od razu, jest to głos zdrowego rozsądku i szczerej empatii dla prawdziwych osiągnięć Polaków i głos równie zdrowej krytyki demagogicznych haseł, których w minionych stuleciach nie brakowało również nad Wisłą.

Mówiąc wprost. Lektura książki amerykańskiego historyka Briana Poter-Szücsa to prawdziwy i jakże potrzebny haust świeżego powietrza w coraz bardziej zatęchłej atmosferze tworzonej przez zaczadzonych polityką historyczną ideologów. To propozycja wyjścia z pętli mitów, stereotypów i uprzedzeń, jaką nakładają na nas rodzimi dziejopisarze każący wierzyć, że Polska to kraj wyjątkowy i obdarzony misją zbawiania świata. To książka bardzo potrzebna właśnie w tej chwili, gdy wydaje się nam, że już nigdy nie wyjdziemy z narzuconego nam przez kler katolicki, narodowe media i katolicko-prawicowy rząd jedynego słusznego sposobu myślenia o przeszłości. Co więcej, również myślenia o sobie, o naszej teraźniejszości i przyszłości jako grupie mesjaszy wyjątkowo doświadczonych przez los i obdarzonych przez opatrzność misją uszczęśliwiania wszystkich według jednej receptury.

Całkiem zwyczajny kraj. Historia Polski bez martyrologii to lustro, w którym Polacy mogą się przyjrzeć bez popadania w megalomański zachwyt nad własną wyjątkowością, ale też bez upokarzającego wstydu płynącego z konfrontacji z ciemną stroną własnej przeszłości. Naprawdę Polska jest całkiem zwyczajnym krajem, a Polacy całkiem zwyczajnymi obywatelami tego kraju. Uświadomienie sobie tego prostego faktu będzie miało uzdrawiający wpływ, zwłaszcza na tych, którzy mają tego kraju zwyczajnie dość i zastanawiają się, czy aby nie nadszedł czas by go kolejny raz opuścić.

Otóż Brian Poter-Szücs zachęca do pozostania w tym kraju (zna go bardzo dobrze, bo od połowy lat 80 minionego wieku bywa tu regularnie!) z tego prostego powodu, że gdziekolwiek indziej jest dokładnie tak samo.

Książkę można czytać na różne sposoby, ale chyba najlepiej tak jak została napisana, od początku do końca. Dla mnie najciekawsze były rozdziały pierwszy i ostatni, trzynasty, które jak klamrą spinają całość. Ten pierwszy dokonuje brawurowej dekonstrukcji pojęcia narodu (wymyślonego dopiero w XIX wieku), a ten ostatni w sposób spokojny opisuje to, co się stało w III RP. Każdy z nas ma swoją wersję ostatniego półwiecza, warto ją zderzyć z opowieścią Briana Poter-Szücsa.

Na zakończenie przywołam jeden fragment właśnie z tego ostatniego rozdziału:

Nawet po 2015, kiedy zaczęto rozmontowywać liberalne normy konstytucyjne, Polska nie odbiega od standardów europejskiej polityki. Co najwyżej miała wyjątkowo silne objawy choroby, którą każdy kraj może złapać – i na którą wiele krajów obecnie cierpi.

Myślę, że to ważna diagnoza. Cierpimy na chorobę, na którą cierpi wiele krajów, ale to choroba uleczalna. Trzeba tylko znać jej przyczyny, a nie koncentrować się tylko na jej uciążliwych objawach.

Interesującym komentarzem do głównej tezy książki o całkiem zwyczajnym kraju, jakim jest Polska, mogą być osobiste refleksje autora, którymi podzielił się z Czytelnikami na końcu książki:

Pierwszy raz zacząłem odwiedzać Polskę w latach osiemdziesiątych, wówczas różnice między nią i Ameryką były gigantyczne, jakiegokolwiek miernika, by użyć.

I dodaje:

Moje osobiste doświadczenia zostały naznaczone wieloletnią obserwacją stopniowej erozji wielu obszarów życia w Ameryce oraz konsekwentnej poprawy w kraju, którym się zajmuje i o którym piszę. W Polsce ogarniała mnie nieprzeparta pogoda ducha, gdy zaś wracałem do domu, do Michigan, zaraz wpadałem w przygnębienie i zaczynałem widzieć przyszłość w ciemnych barwach.

Może więc nie jest z nami tak źle.

Na koniec warto wrazić wdzięczność zarówno wspomnianemu już Wydawnictwu Filtry, które książkę starannie wydało, jak i tłumaczom, którzy ją znakomicie przetłumaczyli. Niezależnie od moich marzeń o ministerialnej posadzie i hipotetycznym zaleceniu książki jako lektury obowiązkowej, tymczasem polecam po prostu każdemu, komu zależy na rozumieniu tego, co się wokół nas dzieje.

Brian Porter-Szűcs – Professor of History, University of Michigan

The picture above says more than anything I could write here. That’s Barbara Nowacka, an opposition member of the Polish sejm, displaying her parliamentary ID to a policeman during a Women’s Strike protest yesterday. And that’s pepper spray in that bottle.

Stanisław Obirek

Profesor

Teolog, historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, były jezuita. Ur. 1956.
Więcej w Wikipedii

Ostatnie artykuły Autora

6 najnowszych

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com