08.03.2021

Urodził się 18 sierpnia 1937 we Francji, w rodzinie polskich emigrantów. Razem z rodziną wraca do Polski w listopadzie 1948 r. Maturę zdaje w Szkole Ogólnokształcącej Stopnia Podstawowego i Licealnego. Kończy studia w 1965 r. Ma dwadzieścia osiem lat, gdy zostaje magistrem filologii romańskiej. Popełnia samobójstwo w 1979 r.
Tyle biografia pisarza. Pisarza – legendy, niekomunikatywnego, skłóconego ze sobą, a zwłaszcza ze swoim ojcem, prozaika żyjącego nadwrażliwością i od wrażliwości tej – ginącego codziennie. Przede wszystkim – oryginalnego poety, nałogowego buntownika, niebanalnego reformatora i mistrza potocznej mowy. Barda, nazywanego polskim Jamesem Deanem, wzorem dla młodych pokoleń, a Stedem dla znajomych i „przyjaciół z nazwy”.
Wieczny podróżnik, wagabunda, śpiewak, a zarazem londonowski tramp z gitarą, czyni ze swojej egzystencji wybuchową mieszankę, rodzaj językowego amalgamatu, mozaikę, splot nietuzinkowych myśli.
Dysponuje darem tworzenia niepowtarzalnych słów; strojne brawurowym zapisem, tętnią wewnętrznym blaskiem i rozpalają do czerwoności wyobraźnię czytelnika i odbiorcy jego poetyckich, bezpretensjonalnych piosenek. Erudycja Stachury i kolorystycznie własna plastyka wypowiedzi – zamieniając je w tęczę, obrazują „zwykłą”, szarą scenerię odczuć.
Nieprzypadkowo nazywano go „świętym Franciszkiem w dżinsach”: kochał człowieka, kochał przyrodę, a zwłaszcza – swobodne wędrowanie po bezdrożach. Nie znosił intelektualnej hipokryzji, napuszonych rozmów, zakłamanych grymasów, cenił natomiast wolność wypowiedzi, ich nieudawaną siłę wyrazu, zwłaszcza zaś lubił swoje filozoficzne obserwowanie świata; opisywane przez niego postacie zamieszkiwały w prostych, niekomfortowych miejscach i takie też były ich dusze.
W utworach Stachury nie ma agresji, nie ma też pogardy. Jest za to wyrozumiałe spojrzenie na bliźniego. Odczucia, jakie ma każdy z nas (ale nie wszyscy potrafią je przelać na papier), stanowią dla niego pokarm dla tworzenia, materiał wyjściowy do życiopisania uprawianego przez Edwarda Stachurę.
A ponieważ nie istnieje różnica między wierszem czy prozą, autor mówi, że „wszystko jest poezja”.

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
źródła obrazu
- jastrzab: BM
