04.04.2021
Każde święta to czas szczególny, inny niż reszta dni. Święta to czas życzeń, każdy otrzymuje i składa ich wiele. Taki rytuał, taki zwyczaj, trochę pusty, ale trwały.
Gdy ktoś pyta mnie jak tam moje święta – zgodnie z prawdą odpowiadam, że moje święta to spotkanie; długie, ale inspirujące. Z bardzo ciekawym człowiekiem. Gdy ktoś dopytuje się kogo mam na myśli odpowiadam, że to spotkanie z Barackiem Obamą – 44. prezydentem Stanów Zjednoczonych AP.
W święta czytam „Ziemię Obiecaną”, ponad 800-stronicową opowieść Baracka Obamy o jego drodze do prezydentury, o dzieciństwie na Hawajach, pracy społecznika w biednych dzielnicach Detroit, o mozolnej drodze do polityki, najpierw stanowej, a potem krajowej.
To fascynująca opowieść o Ameryce, o kraju, który dla wielu jest krajem nieograniczonych możliwości dla każdego, kto rzetelnie i uczciwie pracuje. O kraju, w którym ambitny człowiek może zrobić oszałamiającą karierę.
Znacie taką bajkę?
Ameryka jako kraj, w którym „od pucybuta do milionera”, kraj bogatych i zadowolonych z życia ludzi. Jeżeli taką bajkę znacie, jeśli tak myślicie o Ameryce – to przeczytajcie opowieść o życiu i karierze Obamy. W swojej opowieści Obama dostarcza tak wiele danych o skali wykluczenia społecznego, biedy i ubóstwa milionów ludzi, o kulisach władzy i systemu wyborów na stanowiska senatorów i prezydenta USA, że – moim zdaniem – to jest lepszy przewodnik po Ameryce niż większość uczonych ksiąg amerykańskich socjologów czy politologów.
Obama ma wielki dar opowiadania o najbardziej skomplikowanych problemach i meandrach współczesnej polityki amerykańskiej. Czyta się to jak powieść.
Nie da się – zresztą nie trzeba – silić się na szczegółowe omówienie tej książki – trzeba ją po prostu przeczytać. Jest napisana takim językiem, z taką swadą, że ja, który zważywszy na jej objętość, chciałem tylko przeczytać te jej fragmenty, odnoszące się do prezydentury i do najważniejszych momentów w kadencji Obamy – zacząwszy lekturę przeczytałem wszystko.
Ziemia Obiecana Baracka Obamy napisana jest tak, że spokojnie może pretendować do nagród literackich na całym świecie. Barack Obama pokazuje się w niej jako człowiek, ojciec dwóch córek, mąż, prawnik, który poprzedza swoją drogę do polityki wieloletnią pracą wśród biednych – i to nie tylko czarnoskórych – mieszkańców Amerykanów. To ta praca ukształtowała wrażliwość i poglądy na państwo przyszłego prezydenta, pozwoliła mu zobaczyć jak w praktyce wygląda amerykański mit o szczęściu każdego obywatela USA.
Książka Obamy jest też zapisem wyglądu kuchnia polityczna oraz jakie pieniądze potrzebne są na kampanie wyborcze, bez których nawet Jezus z Nazaretu przepadłby w pierwszym etapie walki o glosy elektorów we wszystkich stanach. Opowiada, o skomplikowanej procedurze i kulisach walki o nominację partyjną, o roli religii i Kościołów (a jest ich w USA multum) w wyborczej walce.
Obama przedstawia też ogromną armię ludzi – wolontariuszy i zawodowców, którzy tworzyli jego sztab wyborczy. Zadziwia mnogość nazwisk tych ludzi, znajomość, ich cech osobistych, mocnych i słabych stron każdego. To naprawdę wielkie dzieło.
I na koniec – czytając tę grubą księgę o amerykańskim prezydencie myślałem sobie jak taka książka wyglądałaby, gdyby napisał ją (lub zlecił komuś jej napisanie) nasz prezydent. Też ma za sobą dwie zwycięskie kampanie i kilka już lat pozostawania na stanowisku pierwszej osoby w państwie.
Choćby dlatego, aby mieć taką refleksję, aby pomyśleć, kim jest jako polityk i człowiek Andrzej Duda w porównaniu z Barackiem Obamą warto przeczytać tę książkę.
„Ziemia Obiecana”, Barack Obama. Wydana przez wydawnictwo Agora w 2021 roku.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.


W roku 2008 nakładem wydawnictwa Albatros została wydana w Polsce Odwaga nadziei, moja droga życiowa, wartości i ideały polityczne. Obama opisuje w niej społeczno-polityczną historię kariery początku czasów senackich, a przedtem był także senatorem w stanie Illinois. Warto przeczytać, pokazuje proces kształtowania się amerykańskiego polityka, który wie dlaczego został politykiem w swoim kraju a droga na Kapitol może być sądzę bardziej charakterystyczna dla reprezentacji oczekiwań w okręgach wyborczych niż kampania prezydencka.
Obama opisuje tam też wagę finansowania kampanii, wtedy kompromisy i ich granice, ale znajdzie pan tam także już gorzkawą pigułkę dla roli mediów, a w dzisiejszych czasach nazwałbym je już mediów odbioru indywidualizowanego – kształtowanego nie tyle inteligencją odbiorcy lecz wydaje mi się, że pańską ulubioną – sztuczną inteligencją nadawcy. Oj a znajduje ta sztuczna inteligencja już wiele takich zastosowań.
Polscy prezydenci także wydają książki i także warto przeczytać Zwykły polski los Bolesława Komorowskiego wydany przez Więź w 2015. Także dobrze się czyta. Różne są kraje, różne są drogi, różne są polityczne kariery, i różni są wyborcy.
Jeżeli chodzi o Dudę, to wątpię by był w stanie napisać cokolwiek ciekawego. Co najwyżej książkę o swoim uwielbieniu JP2, jak to wiara wpływa na jego decyzje i w ogóle jaki to kościół dobry, a bp. Jędraszewski i o. Rydzyk to szczere złoto. To człowiek tak nieciekawy, że już po paru jego wypowiedziach można domyślić się o nim wszystkiego. Szczerze wolę książkę np. Michio Kaku o byciu fanem sci-fi, a taka już powstała (Fizyka rzeczy niemożliwych). Ogólnie rzecz biorąc politycy polscy a amerykańscy to jakby inna klasa.