21.04.2021

To, co nazwało się Zjednoczoną Prawicą nie istnieje. Tarcia i spory w obrębie koalicji rządzącej Polską są większe niż pomiędzy opozycją a rządzącymi.
Spekulacji, kiedy będą wybory jest już więcej niż prognoz co do terminu uzyskania zbiorowej odporności przed szalejącym po świecie wirusem.
Przyglądając się polskiej polityce, temu teatrowi politycznemu, w którym główne role grają tak mali talentem i pasją aktorzy, myślę sobie o tego przyczynach, tych podstawowych, sięgających trzewi – a nie ślizgających się po powierzchni politycznych zdarzeń.
Co takiego stało się z nami, że do polityki delegujemy naszą decyzją wyborczą ludzi tak bezideowych, tak wypranych z pasji zmieniania świata zgodnego z jakąś ideą, jakąś wizją?
Przyglądając się temu, o co walczą wszyscy politycy, stwierdzam, że nie są to żadne wielkie idee, żadne wielkie sprawy. Czy jest gdzieś miejsce na ścieranie się jakiś wielkich teorii społecznego ładu, jakiejś wizji przyszłości ?
Ja tego nie widzę.
Nawet jeżeli politycy posługują się terminami demokracji czy liberalizmu to są to co najwyżej teorie średniego zasięgu, jak określa się w społecznych naukach takie ich rozumienie.
A gdzie tu jakaś wielka teoria i wizja świata wyobrażonego za trzydzieści czy za pięćdziesiąt lat?
Takie myślenie cechowało ludzi jeszcze w XIX wieku, no może i na początku wieku XX. A potem to już tylko polityczny pragmatyzm i myślenie w stylu Margaret Thatcher twierdzącej, że żadnego społeczeństwa nie ma, że istnieją co najwyżej rodziny.
Wszystkie wielkie teorie społeczne zostały skompromitowane przez różne ekipy, które próbowały – ich zdaniem skutecznie – wcielać je w życie. Obecnie mamy kryzys wszystkich ideologii, każdej religii.
Zostały interesy i to te przeliczalne na pieniądze, pieniądze otwierające bramy do każdego raju, rzeczywistego czy wyobrażanego.
To dlatego rządząca w Polsce prawica nie podda się, mimo że straciła faktyczną zdolność do rządzenia i może co najwyżej administrować państwem. Administrowanie daje jednak szanse na korzystanie z zasobów, na bogacenie się ludzi, którzy w żadnych innych warunkach nie zdobyliby tego, co mają mając władzę.
Czy pojawi się jakaś wizja świata XXI wieku, z jego globalnymi zagrożeniami, ale i nowymi możliwościami, jakie daje rozwój nauki i technologii?
Tego nie wiem, ale wiem, że jeśli się nie pojawi to marny nasz koniec.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
