Telewizja pokazała (682)

07.07.2021

spiker

Mamy co najwyżej wycinkowy obraz stanu naszej medycyny, kiedy sami mamy z nią kontakt albo ktoś ze znajomych, rodziny. Trafi się na dobrego lub złego lekarza, ktoś trafi do szpitala itp. Jeżeli coś źle poszło, pocieszamy się, że to był jakiś wyjątek.

Jeszcze kawałek książki Pawła Reszke „Mali bogowie”, o warunkach pracy lekarzy. Lekarze wiele lat się uczą – najpierw studia, potem mają trudności z dostaniem się na specjalizację, pensje są niskie, często muszą działać bez wynagrodzenia jako wolontariusze, bo nie ma miejsc na specjalizacji. (Przede mną jeszcze lektura kolejnej książki Autora, wydanej w 2020 r., pt. „Stan krytyczny” – o naszej służbie zdrowia w czasie pandemii.)

MŁODY UROLOG:

Tutaj na oddziale zabiegowym chodzi tylko o dostanie się do stołu operacyjnego. To jest sens wszystkiego. Musi pan wiedzieć, że w polskiej medycynie panuje feudalizm. Najwięcej spijają ci, którzy są na górze. A ci, co są na dole, czyli młodzi lekarze, dostają ochłapy, jeśli w ogóle coś dostają.

Dlaczego?

Starsi boją się uczyć młodych, bo boją się konkurencji, bo boją się, że może młodszy będzie lepszy. Młodzi lekarze nie są dopuszczani do roboty. Na operacje mogą patrzeć zza pleców, ewentualnie być trzecią czy czwartą parą rąk, potrzymać haki.

Specjalizacja trwa…

… sześć lat.

I co się dzieje, jeśli przez sześć lat ogląda się operacje wyłącznie zza pleców kolegów?

Nic, dostaje się specjalizację. Kwit na leczenie ludzi, na operowanie. (…)

URZĘDNIK Z MINISTERSTWA ZDROWIA:

[…] To, że grupy korporacyjne się bronią, widać gołym okiem. Są specjalizacje, gdzie końcowego egzaminu nie zdaje 80 procent kształcących się młodych lekarzy. Czyli albo ktoś ich bardzo źle kształci, albo ktoś przeprowadził bardzo zły egzamin. Jedna z tych dwóch możliwości. Jakaś przyczyna być musi. Pytałem konsultantów z danej dziedziny: „Dlaczego tak wielu nie zdaje egzaminu?”, i dostawałem zazwyczaj zdawkową odpowiedź: „Nie zdają? No to chyba słabo się uczą. Nie przykładają się”. Po pierwsze, to dziwne, bo lekarze raczej mają doświadczenie w przykładaniu się do nauki. Dlaczego ci sami lekarze, jadąc do Europy, zdając europejski egzamin, zaliczają na poziomie 80 procent, a u nas na poziomie 80 procent nie zaliczają? Odpowiedź dla mnie jest oczywista. Starsi koledzy bronią swoich portfeli, bezczelnie wycinają młodych, którzy chcą się załapać do ekskluzywnego klubu. Dotyka to w szczególności dziedzin trudno dostępnych. W stomatologii jest to na przykład ortodoncja, chirurgia stomatologiczna.

PSYCHIATRA:

Nie wiedziałam, co mam robić, jak przyjdę na dyżur, bo nikt mi nie powiedział. Kogo to obchodzi? Idziesz na dyżur, to się dowiedz. Na szczęście, zanim zaczęłam sama dyżurować, chodziłam na dyżury kolegów. Jako wolontariusz, żeby zobaczyć, co i jak.

To wielki szpital i tylko trzech lekarzy zostaje na noc. Jeden na izbie przyjęć. Pozostałych dwóch obsługuje oddziały, czyli osiemset łóżek, w piętnastu różnych pawilonach. Pawilony to stare budynki w parku.

Dobrze usłyszałem – dwóch lekarzy na osiemset łóżek?

Tak. Jednemu lekarzowi podlega czterystu pacjentów. Jeden ma stronę żeńską, drugi męską. Ale największym problemem nie są schorzenia psychiczne. To jest generalnie opanowane. Rzadko trzeba interweniować. Jednak pacjenci mają też inne schorzenia. Zapalenia płuc, zawały, cukrzyce, nadciśnienie. Umówmy się, że lekarz psychiatra niekoniecznie musi się na tym wszystkim znać. Tak więc dyżury bywają emocjonujące. Do tego oddział uzależnień od alkoholu. Od czterdziestu pięciu do osiemdziesięciu osób, przeważnie mężczyzn, którzy trzeźwieją. Wówczas boli ich wszystko. Zęby, kości, dostają wysypki. Jeden wielki jęk. Każdy jest chory na tysiąc rzeczy, które właśnie wychodzą. Bo dopóki piją, nie czują niczego, nie dbają o siebie, jest im dobrze. No więc w nocy trzeba się zajmować także nimi. Robi się z tego małe piekło.

* * *

Paweł Reszka przytacza w książkach także relacje lekarzy, którzy nie ulegli trudnym warunkom pracy, nie utracili empatii dla chorych. To napawa optymizmem. Poświęciłbym im modlitwę Majmonidesa – sławnego średniowiecznego lekarza i filozofa, był lekarzem sułtana Saladyna. O Majmonidesie mówiono, że gdyby księżyc zgłosił się do niego jako pacjent, wyleczyłby go z plam.

Boże, napełnij duszę mą miłością dla mej sztuki i dla wszystkich stworzeń. Nie dopuść by pragnienie sławy lub zarobku kierowały sztuką moją, gdyż wtedy wrogowie prawdy i miłości mogliby to wykorzystać i odsunąć mnie od szlachetnego obowiązku czynienia dobra dzieciom Twoim.

Podtrzymuj siły serca mego, aby zawsze gotowe były służyć zarówno ubogiemu jak i bogatemu, przyjacielowi i wrogowi, człowiekowi dobremu i złemu. Spraw, abym widział tylko człowieka w tym, który cierpi. Niech umysł mój przy obcowaniu z chorym pozostanie jasny, nie roztargniony żadną myślą uboczną, ażeby wyraźnie uprzytomniał sobie czego nauczyło go doświadczenie i wiedza, gdyż wielkie i wspaniałe są dociekania naukowe, których celem jest podtrzymanie zdrowia i życia wszystkich stworzeń.

Spraw, by moi chorzy mogli zaufać mnie i sztuce mojej. Jeśli nieucy potępią mnie i wyśmieją, spraw by ukochanie mego zawodu było puklerzem czyniącym mnie niewzruszonym, bym mógł wytrwać w prawdzie. Użycz mi, Boże, wyrozumiałości i cierpliwości wobec chorych upartych i grubiańskich. Spraw, abym był we wszystkim umiarkowany, lecz nienasycony w umiłowaniu wiedzy.

* * *

W 2014 r. zaczął się remont Sali Kongresowej w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Aktualnie przewiduje się jego zakończenie w 2024 r., ale to nic pewnego, bo już były wcześniejsze terminy – niedotrzymane.

Cały Pałac budowano przez trzy lata – od 1 maja 1952 r. do 21 lipca 1955 r.

Rosja czuje się spadkobiercą ZSRR, którego obywatele wybudowali Pałac. Wykorzystałbym to i poprosił Putina o pomoc. Może Rosjanom udałoby się szybciej wykonać remont.

* * *

Warszawa zakupiła w koreańskiej firmie Hyundai Rotem tramwaje. Jednak nie mogą one na razie jeździć po mieście, bo są za szerokie – obcierałyby się o krawężniki wysepek przystankowych. Trzeba będzie teraz przebudować przystanki tramwajowe. Nikomu nie wpadło do głowy, że trzeba sprawdzić wymiary tramwajów przed zakupem.

To jakaś polska tradycja. Kiedy kupiono pociągi Pendolino, okazało się, że nie można sprawdzić czy spełniają wymagania, bo w Polsce nie było dostatecznie dużego odcinka toru gdzie pociągi te mogłyby rozwinąć bezpiecznie deklarowaną prędkość.

* * *

Natura ludzka jest obrzydliwa. Zabijanie dla przyjemności to jedna z tych wrednych cech. Tak postępują myśliwi, którzy nawet hodują zwierzęta, na które potem „polują”. Strzelają do zwierząt pod ochroną, na przykład do ptaków – z daleka nie mogą przecież rozróżnić czy zabijają „dozwolonego” ptaka czy nie. Strzelają czasem też do siebie, bo ktoś się poruszył w krzakach a oni nie sprawdzając pomyśleli, że to zwierz.

Nie jest to nowość. Pokazano film o Koloseum. Zabito tam setki tysięcy zwierząt – dla uciechy widzów. Przez to wyginęły zupełnie hipopotamy z Nilu i słonie z północy Afryki. No i z lubością oglądano walki gladiatorów, zabijanie jeńców, wypuszczanie dzikich zwierząt przeciwko bezbronnym ludziom itp.

To jest w naturze człowieka, że lubi oglądać takie widowiska. Św. Augustyn napisał, jak kiedyś namówiono go do obejrzenia walk gladiatorów i w pewnym momencie zorientował się, że stoi i wykrzykuje mordercze wezwania do zabicia jednego z dwóch walczących.

* * *

Rządy PiS uświadomiły nam dobitnie, że polityka to jest gra bez zasad, może poza jedną – wygrać ze wszystkimi. Inne zasady nie obowiązują, więc niszczy się czasami przyjaciół z partii, znosi upokorzenia itd. Oni kochają tę grę.

Wiedzieliśmy to wcześniej, ale teraz politycy działają i mówią ostentacyjnie, a komentatorzy rozważają, co się komu w danej partii opłaca, kto kogo może wykończyć, jakie świństwo popełnić, w zwalczaniu przeciwników i konkurentów wykorzystuje się wymiar sprawiedliwości, kłamstwa, pomówienia. To wykańczanie dotyczy często polityków z tej samej partii, a zdradzanie kolegów i przejścia z partii do partii już nikogo nie dziwią.

Z okazji aktywnego wejścia Tuska do krajowej polityki rozważa się różne warianty. Na przykład, czy Rafał Trzaskowski oderwie część Platformy i utworzy nową partię wraz z „młodymi”, samorządowcami itd. Czy PSL utworzy kiedyś koalicję z PiS, a może zrobi to Lewica? Jak by nierealnie brzmiały niektóre rozwiązania, to rozważa się je jako prawdopodobne.

To podważanie rozumu i przyzwoitości, przez które instytucje mają stać na straży prawa, nie jest odkryciem ostatnich lat. To jeszcze za poprzednich rządów Trybunał Konstytucyjny ocenił, że ocena z religii, przedmiotu obcego w szkole, bo nie podlega nadzorowi Ministerstwa Oświaty, może być wliczana do średniej z ocen ucznia i nie narusza to zasady świeckości i neutralności państwa.

To by mniej nas odrzucało, gdyby jednocześnie politycy nie gadali tyle o moralności. Już w dużym stopniu i my przyjmujemy takie zasady – każdy drań będzie dobry, jeżeli pomoże obalić PiS. Czy naprawdę każdy drań będzie dobry?

Marzy mi się szlachetniejsza polityka. Gdyby Tuskowi leżało na sercu samo dobro kraju i Platformy to by aktywnie wsparł Trzaskowskiego, z taką energią, jaką prezentuje obecnie. Polska, po ewentualnym zwycięstwie opozycji, mogłaby wyglądać inaczej niż wyglądała za rządów PO. Trzaskowski nie ma tylu zobowiązań wobec różnych polityków, nie musiałby uwzględniać takich ich uwag, że Platforma przesunęła się za bardzo w lewo albo że nie należy poruszać tematów, które zdenerwują hierarchów Kościoła. Kiedy rządził Tusk i jego ekipa, mimo obietnic nie liberalizował takich spraw jak aborcja, związki partnerskie, zwlekał z ratyfikacją konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Trzaskowski, jak sądzę, w tych i innych sprawach postąpiłby inaczej.

* * *

Przeczytałem, że „rząd wycofuje się z kontrowersyjnego pomysłu objęcia przymusową kwarantanną wszystkich, którzy mieli kontakt z osobami zarażonymi wariantem Delta koronawirusa. Osoby zaszczepione będą więc objęte nadzorem sanitarnym, a nie kwarantanną. Powodem ma być obawa, że przymusowa kwarantanna zniechęci Polaków do szczepień.

Wydaje mi się to niemądre. Osoba zaszczepiona, która miała kontakt z chorym, sama może nie zachorować albo chorować z łagodnym przebiegiem, ale wciąż może zarażać innych. Kraje Wschodu, którym udało się szybko i skutecznie zwalczyć pandemię, osiągnęły to m.in. dzięki temu, że wychwytywały wszelkie kontakty między chorymi i zdrowymi i stosowały kwarantannę.

Zdaje się, że nasz rząd powtórzy wypowiedź byłego premiera Rosji – Czernomyrdina: Chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zawsze.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com