Zbigniew Szczypiński: Stan anomii społecznej w Polsce

03.10.2021

Jest takie słowo, które idealnie określa to, co dzieje się w Polsce, teraz, w drugim dziesięcioleciu XXI wieku. To anomia.

Termin ten wprowadził do socjologii Emil Durkheim, a twórczo rozwinął Robert K. Merton. Anomia to taka sytuacja, w której jednostki mają narastające poczucie zagubienia i niepewności, wynikające z gwałtownych zmian społecznych i politycznych, prowadzących do załamania obowiązującego porządku społecznego.

Zmiana sama w sobie jest czymś całkowicie naturalnym. To nie sam proces zmian, to jego skala i tempo decyduje o tym, że zaczyna się stan anomii społecznej.

Tyle wystarczy. Posługując się tym terminem, spróbujmy przeanalizować sytuację, w której znaleźliśmy się po 2015 roku, roku rozpoczęcia „dobrej zmiany”. To wtedy rozpoczęto demontaż państwa prawa, opanowano Trybunał Konstytucyjny, Krajową Radę Sądownictwa, Sąd Najwyższy, to wtedy polityczny prokurator generalny rozpoczął proces ograniczania niezawisłości i niezależności sędziowskiej.

Proces demontażu demokratycznego państwa prawa zaczął się i trwa.

Rządząca partia przejęła media publiczne, zmieniając je w propagandową, partyjną tubę, kształtującą polityczne poglądy znaczącej części społeczeństwa. Rząd podporządkował wszystkie swoje działania polityce wewnętrznej, rząd obsługuje „swój” elektorat. To temu podporządkowane są wszystkie decyzje, dotyczące polityki tak krajowej, jak i zagranicznej. Politycy partii rządzącej stosują cyniczną strategię politycznej manipulacji z wykorzystaniem całej socjo– i psychotechniki. Naczelnym zadaniem jest utrzymanie poparcia dającego pewność utrzymania się przy władzy i wygrania kolejnych wyborów.

To normalny cel każdego rządu. I tu nie chodzi o wybór, ale sposoby jego realizacji, o intensywność i skalę użytych środków. Za społeczne pieniądze budowane są programy i przekazy mające tylko jeden cel – utrzymanie się przy władzy. Motywem jest zwykły interes, Polska obrosła siecią zbudowaną o partyjny nepotyzm i zwykłą kradzież. Przestępstwa te w panującym porządku prawnym pozostają bezkarne, jako że przestępca mający władzę nie wytoczy samemu sobie procesu i nie skarze się w jego wyniku. Dobrym tego przykładem jest minister sprawiedliwości i prokurator generalny, którego obciążają wyniki kontroli NIK, dotyczące wydatkowania pieniędzy z funduszu sprawiedliwości przeznaczonego na pomoc ofiarom przestępstw.

Partia rządząca nie stała się partią masową. To nadal jest zakon wiernych przewodniczącemu partii, który sam napisał statut partii dający mu władzę absolutną. Partia obrosła jednak armią klientów; ludzi, którzy uzyskali stanowiska i pieniądze dzięki niej. Ich los i życiowe szanse są ściśle związane z tym, że partia, która ich nominowała – rządzi. Jej upadek, oddanie władzy, oznacza katastrofę, koniec świata, utratę władzy i pieniędzy. Dla utrzymania tego stanu rzeczy gotowi są zrobić wszystko, popełnić każde świństwo i każde przestępstwo.

Społeczeństwo rozpadło się na dwa obozy – tych którzy mają władzę i czerpią z tego korzyści i tych, którzy nie zgadzają się na takie rządzenie, na taką demolkę państwa.

To nic nowego. Zawsze są zwolennicy i przeciwnicy rządu, ci, którym to się podoba i ci, którzy się na to nie zgadzają.

Sytuacja w Polsce jest jednak szczególna. To są dziś dwa narody, mające wprawdzie wspólne terytorium – ale już nie historię. Te dwa narody rozchodzą się coraz szybciej, przestają istnieć jakiekolwiek łączące wszystkich punkty wspólne. Władza konsekwentnie buduje swoją nową wersję historii, jej ważnych momentów i ludzi. Proces ten obejmuje wszystko: od programów szkolnych i stanowienia świąt, przez sposób i ceremoniał obchodów ważnych rocznic, po ręczne sterowanie nauką. Celem jest wychowanie nowego obywatela, wykreowanie nowych elit, nowego wszystkiego. W dążeniu do realizacji tych celów państwo weszło w ścisły sojusz z panującym w Polsce Kościołem kat., sojusz oparty nie o wartości będące fundamentem chrześcijaństwa, a zwykły interes materialny.

Może już wystarczy przykładów działań i procesów, powodujących zamęt i poczucie niepewności ludzi, pierwszego etapu w tworzeniu się anomii społecznej. Czas na konkluzje.

Ilość i skala zmian społecznego porządku, zmiany w systemach wartości, rozpad tradycyjnych hierarchii i skali prestiżu przypisanego różnym pozycjom i rolom społecznym jest taka, że zjawisko anomii musiało pojawić się w naszym kraju. Anomia już jest obecna, najgorsze zaś jest to, że ma ona tendencję rosnącą.

Odwołując się do klasyków: wyjście ze stanu anomii nie będzie łatwe, ilość patologicznych zachowań ludzi spowoduje dalszy wzrost zagrożenia, a może doprowadzić nawet do wybuchu społecznego.

Wybuch społecznego niezadowolenia zwykle był powodowany niedostatkiem jakichś dóbr, najczęściej materialnych. Takie wybuchy, nawet gwałtowne, mają tę cechę, że można je zlikwidować, likwidując braki tych dóbr na rynku. Wybuch powodowany poczuciem zagubienia, utraty pewności, możliwości zrozumienia otaczającego świata jest znacznie trudniejszy do opanowania – a patrząc na sprawność i głębię intelektualną rządzących wręcz niemożliwy.

Ale to może tylko takie straszenie…

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com